Operetka chyba dobiega końca. Czy w jakimkolwiek, prawdziwie europejskim kraju możliwe są tak prostackie, tak kłamliwe wyczyny, jakimi popisać się może polski premier?
Właściwie od początku swego premierowania blaga, szyderstwa, poniewierania przeciwnikiem politycznym stanowiły podstawę rządów Donalda Tuska. Wszelkie poważne obietnice, mające niby wytyczać program działania gabinetu PO – PSL, były tylko zasłoną dymną, sprytnie rozprzestrzenianą przez aparat propagandowy platformersów. Najpierw nic się nie dało, bo umysły i ręce paraliżował ponoć strach przed ewentualnym wetem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, potem prędko wyszło na jaw, że nie ma żadnej ochoty do wysiłku na rzecz państwa, bo on jest sprzeczny z wysiłkiem procentującym dobrem kolesi.
Blaga, liczne kłamstwa stawały się coraz powszechniejszym narzędziem sprawowania władzy, ale na nędzne te metody wciąż nabierały się dość liczne zastępy społeczności. Teraz wzrok odzyskuje coraz więcej osób, więc przydałyby się jakieś kolejne manipulacje przywracające wiarę naiwnym, ale arsenał krętactw, zdaje się, uległ poważnej redukcji. Magazyn z kłamstwami też ma ograniczoną pojemność. Animatorzy świata obłudy premiera nie nadążają z nowymi trikami, a sam Donald Tusk ponoć tylko wyżywa się na swym zapleczu, widząc nadciągającą klęskę, albowiem nie ma już żadnej metody na zneutralizowanie oszustw wygłaszanych niegdyś bez miary, byle tylko zaimponować swą siłą.
Ostatnie doniesienia o wtargnięciu kremlowskich służb w tajną przestrzeń prywatnego telefonu śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego dopełniają całości, ale już z ogromną siłą. Przecież Donald Tusk zapewniał, że nic takiego nie miało miejsca i że wszystko jest pod kontrolą polskich śledczych. Dlaczego kłamał w tak ważnej, tak szalenie wrażliwej dla Ojczyzny sprawie? Kremlowscy przestępcy odsłuchiwali wszystko, co tylko chcieli w telefonie tragicznie zmarłego polskiego prezydenta, a polski premier ich krył? Jak to możliwe? Czy jest to do pomyślenia w innym państwie bez natychmiastowych konsekwencji politycznych?
Tusk w oszukiwaniu opinii publicznej ma doskonałą wprawę, ale ten przypadek jest szczególnie obrzydliwy, stawiający premiera w pozycji nic nie wartego krętacza. Czy nie mógł powiedzieć, że telefon był przez pewien czas w dyspozycji Rosjan i nie wiadomo co z nim wyczyniali? Przecież to takie proste. I kolejne, równie ważne pytanie – dlaczego kłamał? Chciał służby Putina bronić od samego początku? Inaczej rządzić nie potrafi? Łgał z wieloletniego nawyku?
Którakolwiek z tych odpowiedzi jest bliska prawdzie – nie ma znaczenia. Po Tusku nie powinno być już w polityce śladu. Skoro jest inaczej, świadczy to nie tylko o tym wybrańcu. Także o wybierających.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/132036-ten-przypadek-kompromituje-do-dna-animatorzy-swiata-obludy-premiera-nie-nadazaja-z-nowymi-trikami
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.