Michał Karnowski: Trzeba zrobić wszystko, dla dobra naszej demokracji, by w otoczeniu Polski nie było dwóch reżimów

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Jeszcze przedwczoraj Jarosław Kaczyński był politykiem, który się kończy, a jego partia ostatecznie umiera. Wprawdzie z sondaży wynika coś odwrotnego, ale tak właśnie komentowano sytuację byłego premiera. Jeden z najnowszych nabytków obozu władzy dał nawet swojej książce odkrywczy tytuł "Koniec PiS".

Od wczoraj coś się jednak zmieniło: Jarosław Kaczyński zyskał zdolność przestawiania wektorów geopolitycznych, wpychania Ukrainy w ręce Rosji, odbierania panu premierowi wielkiego dorobku w postaci ukończonych stadionów i nie dokończonych, rozkopanych autostrad. Siła jaka wstąpiła w Kaczyńskiego większa jest dziś niż siła polskiej dyplomacji, a i kanclerz Merkel musiała skorygować pojęcie o własnych wpływach.

Z tego punktu widzenia, mówiąc żartobliwie, byłemu premierowi opłacało się wesprzeć projekt bojkotu ukraińskiej części EURO 2012.

Warto jednak na poważnie rozważyć jeden wątek, który umyka większości obserwatorów. Otóż nie da się tego listu Kaczyńskiego rozpatrywać w oderwaniu od sytuacji demokracji w Polsce. Gdy spojrzymy na stan naszej demokracji, na stan wolności mediów, zobaczymy, że wizja powstania na Ukrainie reżimu podobnego do białoruskiego, a ku temu wszystko zmierza, jest śmiertelnie niebezpieczna i dla nas. Dlaczego? Bo w polityce wszystko przenika, wszystko jest zawsze względne. Zamordystyczna władza w Polsce, o ile nie będzie biła byłych premierów, będzie mogła na tym tle uchodzić za i tak demokratyczną. Media, które raz na jakiś czas pokażą w ogóle lidera opozycji, będą mogły udawać pluralistyczne.

Przesada? Może tak, może nie. Gdy czołowi przedstawiciele obozu władzy mówią o "pełzającym puczu" to jest jasne, że sugerują jego likwidację. A więc likwidację prawa do zgromadzeń, wolności słowa, doboru środków jakie dana partia opozycyjna uważa za normalne. I już dziś, kiedy ktoś podnosi alarm, że stan naszej demokracji nie jest dobry, że główne dzienniki telewizyjne to narzędzia organizowania nagonek na opozycję a nie serwisy informacyjne, słyszy: naprawdę to brakuje wolności na Białorusi czy Ukrainie. U nas można jeszcze dużo.

Jeszcze.

Dlatego trzeba zrobić wszystko, także dla dobra naszej demokracji, by w otoczeniu Polski nie było dwóch reżimów autorytarnych. Mówiłem o tym na antenie radia jeszcze tydzień temu, kiedy większość polityków PiS wypowiadała się przeciw bojkotowi. Mówiłem też, że porównania z Chinami nie mają sensu. Bo stan praw człowieka w Chinach nie wpływa na sytuację w Polsce, ale na Ukrainie - tak.

Warto o tym pamiętać. W tych sprawach lepiej bić na alarm za mocno niż przespać moment w którym kolejna cegła ułatwiająca walkę z "puczystami" zostanie włożona do muru ograniczającego demokrację jaki budują od lat Donald Tusk i jego przyjaciele.

Inna rzecz, że bojkotu polegającego na odebraniu Ukrainie meczów, nie będzie. Jest za to, i bardzo dobrze, silna presja na prezydenta sąsiadującego państwa, który zamarzył o dyktaturze i sadzaniu do więzienia poprzedniczki, po mało przejrzystym procesie. Na marginesie: ile godzin rządowe media i politycy poświęcili rozważaniom o trybunale stanu dla Kaczyńskiego? Pamiętacie państwo?

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych