Znany rosyjski politolog i redaktor naczelny pisma "Rossija w Głobalnoj Politikie" Fiodor Łukjanow ocenił na łamach dziennika "Moskowskije Nowosti", że "postępowanie przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie Katynia nie zaszkodziło kruchemu procesowi pojednania między Rosją i Polską", który zapoczątkował rząd Donalda Tuska.
Kurs na pojednanie nie zakłóciła nawet katastrofa smoleńska, w której zginęło 96 osób, na czele z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Jak przyznaje Łukjanow "kurs - ku zdziwieniu wielu - przetrwał, a nawet uległ wzmocnieniu". I to pomimo faktu, że brat prezydenta "przekształcił polską politykę w niekończącą się mszę pogrzebową".
Opinia Fiodora Łukjanowa wydaje się powieleniem tego wszystkiego, co słyszymy u nas na co dzień. Ale to złudzenie. Jest dokładnie na odwrót. To, co słyszymy z ust przedstawicieli polskich władz jest prostym powtórzeniem tego, co Fiodor Łukjanow i podobni mu towarzysze rosyjscy narzucili jako obowiązującą narrację od pierwszych dni po katastrofie smoleńskiej.
1. To nie był zamach. Wierzyć w to mogą tylko ludzie z marginesu:
Na pewno rosyjscy zwierzchnicy, i prezydent, i premier świetnie rozumieli, jaki potworny symbolizm stoi za tym wydarzeniem, i jak łatwo przy obecności niedobrej woli to obrócić tak, że rosyjsko-polskim stosunkom byłby zadany potworny cios. Ale, na szczęście, wszystko zrobiono dlatego, żeby tak się nie stało. To znaczy, to nie wyklucza pojawienia się różnego rodzaju nieadekwatnych, marginalnych wersji, to po prostu część natury ludzkiej... (...)
Tak, ludzie nie wierzą nigdy w nic, ni w żadne przypadki, oni zawsze szukają spisków. To dotyczy dowolnego państwa, a już Polski i Rosji – w szczególności. Ale to, ja sądzę, nie wyjdzie poza ramy absolutnego marginesu. Wydaję mi się, że wszystko, co się dzieje po sobotnim poranku, rzeczywiście, zgadzam się z panem wysłannikiem Turowskim, to stwarza podwaliny dla zupełnie nowego typu stosunków dwóch krajów.
2. Używanie historii jako narzędzia politycznego jest przeszkodą na drodze do pojednania. Trzeba patrzeć w przyszłość:
Kraje z odbudowaną suwerennością, jak Polska - czego prezydent Kaczyński był przekonanym zwolennikiem - uważają, że póki nie uporają się z przeszłością historyczną - nie tylko z Rosją, ale i z Niemcami - nie mogą posuwać się do przodu. I w Rosji też obserwowaliśmy mnóstwo przykładów instrumentalnego używania historii – stalinizmu i innej historii. Więc, to wprost przeciwnie do tego, co przyjęto w Europie po II wojnie światowej. Europa – przy czym nikt tam nie zapomniał, kto kogo zabijał w poprzednim stuleciu - pragmatycznie zdecydowała: wynosimy to poza nawias, ponieważ dla wspólnego rozwoju nie to jest najważniejsze, lecz to, co stanie się w przyszłości. I to jest to, co jest potrzebne Rosji i Polsce i szerzej całemu postkomunistycznemu światu.
3. Rządy PiS -u w latach 2005-2007 były większą "próbą" dla Polski niż śmierć prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku:
(...) próbą dla polskiej demokracji nie jest śmierć prezydenta teraz. Taką próbą było dwa lata rządów partii „Prawo i Sprawiedliwość". Wtedy rzeczywiście pojawiły się u wielu obawy, czy Polska wytrzyma taki napór. Wytrzymała, i to oznacza, że ona już jest dojrzała.
CZYTAJ: Tylko u nas: pełny zapis rozmowy radiowej z udziałem Tomasza Turowskiego, 12 kwietnia 2010 r.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/130806-rosyjski-ekspert-rzady-pis-byly-wieksza-proba-dla-polski-niz-smierc-prezydenta-lecha-kaczynskiego-w-smolensku
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.