Na portalu Stefczyk.info ważna i ciekawa rozmowa z Wojciechem Reszczyńskim, publicystą i dziennikarzem o ostatnim wystąpieniu Donalda Tuska w Sejmie.

Jak ocenia Reszczyński, to jest zachowanie "porażające i przerażające":

Ten człowiek zupełnie traci kontakt z rzeczywistością. Żeby go dobrze zrozumieć trzeba by sięgnąć po specjalistów od analizy zachowań ludzi znajdujących się w krytycznych sytuacjach. Jest to postępowanie typowe dla człowieka, który przeżywa jakąś potworną traumę. Inaczej tego nie można zrozumieć. Jak bowiem wyglądają fakty? Mamy z jednej strony ludzi domagających się prawdy, odpowiedzi na podstawowe pytanie – co się wydarzyło 10 kwietnia 2010 roku. Stawiamy te pytanie wszyscy, kierujemy w stronę władz. To jest racjonalne i nie podlegające dyskusji. Tak myśli coraz więcej ludzi. Pytają dziś, po dwóch latach – niech rząd nam udowodni, że to nie był zamach. Bo tak to wygląda, więc teraz, po dwóch latach tych manipulacji, to wy macie nas przekonać, że to nie był zamach.

Portal Stefczyk.info pyta: jaki będzie efekt takiego zachowania premiera? Dostarczy to amunicji mediom prorządowym, które nie mogą znieść, że ta oficjalna wersja się posypała?

Reszczyński:

Według mnie ludzie widząc tak histeryczne wystąpienie premiera nabiorą jeszcze wątpliwości. Używane metody i słownictwo wskazują na współwinę tych ludzi, na problem z sumieniem, który się w nich odzywa. Tak postępuje ktoś złapany na kradzieży w autobusie, kiedy zaczyna krzyczeć „złodziej, złodziej” by rzucić podejrzenie na innych. To jest bardzo niebezpieczne dla Polski, pogłębia podziały.

W dalszej części wywiadu, który w całości można przeczytać TUTAJ, Reszczyński mówi dlaczego jego zdaniem to co widzimy to dowód na to, że premier ucieka przed prawdą.

gim, źródło: Stefczyk.info

Stefczyk.Info: Dla Donalda Tuska propozycja Apelu do Rosji by oddała wrak to to samo co adres do cara, a ludzie domagający się prawdy w sprawie Smoleńska okazują się Targowiczanami. Jak to pan ocenia? Skąd aż takie emocje u premiera?

Wojciech Reszczyński, publicysta, dziennikarz: To jest zachowanie porażające i przerażające. Ten człowiek zupełnie traci kontakt z rzeczywistością. Żeby go dobrze zrozumieć trzeba by sięgnąć po specjalistów od analizy zachowań ludzi znajdujących się w krytycznych sytuacjach. Jest to postepowanie typowe dla człowieka, który przeżywa jakąś potworną traumę. Inaczej tego nie można zrozumieć. Jak bowiem wyglądają fakty? Mamy z jednej strony ludzi domagających się prawdy, odpowiedzi na podstawowe pytanie – co się wydarzyło 10 kwietnia 2010 roku. Stawiamy te pytanie wszyscy, kierujemy w stronę władz. To jest racjonalne i nie podlegające dyskusji. Tak myśli coraz więcej ludzi. Pytają dziś, po dwóch latach – niech rząd nam udowodni, że to nie był zamach. Bo tak to wygląda, więc teraz, po dwóch latach tych manipulacji, to wy macie nas przekonać, że to nie był zamach.

Jaki będzie efekt takiego zachowania premiera? Dostarczy to amunicji mediom prorządowym, które nie mogą znieść, że ta oficjalna wersja się posypała?

Nie. Według mnie ludzie widząc tak histeryczne wystąpienie premiera nabiorą jeszcze wątpliwości. Używane metody i słownictwo wskazują na współwinę tych ludzi, na problem z sumieniem, który się w nich odzywa. Tak postępuje ktoś złapany na kradzieży w autobusie, kiedy zaczyna krzyczeć „złodziej, złodziej” by rzucić podejrzenie na innych. To jest bardzo niebezpieczne dla Polski, pogłębia podziały.

 

Może to jest jednak po prostu przemyślana manipulacja? Próba podtrzymania oficjalnej wersji, próba utopienia wszystkiego w obelgach?

Jeżeli by tak było, to w celu podtrzymania wątpiącego elektoratu, przywołanie go do pionu, zmuszenie do wyboru w tak ostro zdefiniowanym sporem. On umie pięknie mówić, ale mówi w złej sprawie. Ale nawet jeśli jest w tym taki element, to nie zmienia to faktu iż jest to ruch histeryczny. Cóż można bowiem wyobrazić sobie jeszcze ostrzejszego? Co może zrobić, powiedzieć, co wykrzyczeć by uciec przed prawdą? Odnoszę wrażenie, że za nim jest ściana, nie ma się już gdzie w sprawie Smoleńska cofnąć. Zawiódł i to wie.