Pisanie staje się coraz trudniejsze. Po ataku Redaktora i Redaktorki na opozycję za krytykę rządu z katastrofą w tle aż chciałoby się pójść dalej i napisać, że nie Redaktorka ona, ale Redaktorzyca. Czy jednak wolno? A przypomnieć katastrofę w Babach, to aby nie seksizm? Trzeba zrewidować język. Czy pilotka to pilot-kobieta, a jeśli tak, to co lub kogo zakładam na głowę. Podobnie z cyklistówką.
Może - dla zachowania względów marszałkini i jednej socjolożki - należałoby odejść od tragicznej praktyki językowej.
Dlaczego "katastrofa" ma być rodzaju żeńskiego, tak jak "egzekucja", "masakra", nie mówiąc o "tragedii". Przejście na "wypadek" (r. męski) lub incydent (także) oznaczałoby kapitulację płci.
Kompromisem jest "zdarzenie" (r. nijaki).
Pozwoliłoby to na nowe spojrzenie (r. nijaki). Oto Danton stracił głowę w zdarzeniu, co pozwala puścić wodze fantazji nieukom i nieuczkom, podobnie jak w sprawie Szczekocin (r. nijaki, l.mn.)
Poszerza to możliwości języka, który wzbogaca się wciąż o nowe terminy.
Czy ja kiedyś wiedziałem, co znaczy "odejść na drugi krąg". A wiem. Czy wiedziałem, czym jest "sygnalizacja zastępcza" A już wiem. Podobnie jest z "falą główną" i tylko czekać aż zatonie jakiś statek i wzbogacę terminologię morską lub rzeczną. O soli wiedziałem, że jest "solą Ziemi", ale nie "przemysłową", którą trzeba suszyć w dołach dla zbliżenia do "soli konsumpcyjnej".
I jeszcze "szczeliny poprzeczne" na autostradach i "wydłużenie wieku", co dotąd nikomu się nie udało.
Żyłbym sobie spokojnie bez nowej terminologii, ale nie mogę. Co chwila wciska mi się do telewizora, więc do mózgu, ale redaktorzyca nie pozwala komentować.
Oto nagrodę dostał policjant, który w cywilu jechał pociągiem, ale po katastrofie zaczął organizować pozostałych przy życiu.
Zuch. Tyle, że nagroda pokazuje, że zakładano inny wariant, że policjant się nie ujawni i anonimowo odda się pod opiekę mieszkańców Chałupek. Zachował się więc nadzwyczajnie, w stosunku do zakładanej normy.
Nazlatywało się ministrów i innych na miejsce katastrofy (zdarzenia). Niby dobrze, ale po co się zlecieli? Czy żeby obejrzeć, czy z niewiary, że ktoś bez specjalnej interwencji pomoże, lokomotywę uprzątnie, rannych zaopatrzy, bez ojcowskiej troski i takiegoż polecenia.
Pan Prezydent też przyleciał i uznał, że sytuacja jest żałosna i ogłosił żałobę. Tworzy to stan państwa w żałobie, prawie permanentny.
Już nie wiem - co jest normą.
Spokojne latanie samolotów i mknięcie pociągów po nowoczesnych szlakach, płynięcie rzeki w uregulowanym nurcie, umieranie bez względu na okresy składkowe, solenie i pieprzenie, bez skojarzeń?
Oto Sąd orzekł rozwód "z przyczyn leżących po stronie męża, ale niezawinionych".
Co to mogło być? Po prostu, po dwudziestu kilku latach ona uznała, że on jest chory i trzeba się rozwieźć, bo partner słabo wydolny.
Już nawet nie mąż, ale partner. Jak w biznesie. I Sąd orzekł. I taka jest norma. I już krok do "eutanazji" (r. ż.) lub "ostatecznego rozwiązania" (r. nijaki).
Inny sąd uznał, że ponieważ powszechnie znany jest stan służby zdrowia, nie można obciążać ordynatora odpowiedzialnością za brak krwi na oddziale i położnika na dyżurze. Roztkliwił się sąd nad lekarzem, który "jest ofiarą tego systemu" Zapomniał sąd o pacjentce, która zmarła na tym oddziale. Chyba nie była ofiarą systemu i na pewno nie ordynatora, który został uniewinniony.
Sąd w Łodzi uznał, że sędziowie , którzy skazywali za czyny z 13 grudnia 1983 r. nie działali z zamiarem dopuszczenia się szczególnej represji, więc postępowanie umorzył, bo to i dawno było, a wszyscy wtedy tak robili.
Tako rzecze Rzeczpospolita.
Prokurator (też w Łodzi) uznał, że jest wielu pokrzywdzonych przez niejakiego Motyla, który biegał wśród wiernych na procesji, więc przez ogłoszenie prasowe zawiadomił - w dziale reklam - że przestępstwa nie było, choć jest tak wielu pokrzywdzonych.
Widać sami się skrzywdzili ci pokrzywdzeni. Krzywda była więc subiektywna.
I ten cymbał, a w zasadzie to cymbale, które podało przed badaniami, że wciskali nam sól rakotwórczą, też w robocie się ostanie, bo informacja zelektryzowała osobniki obu płci oraz nijakie i o to chodzi, o to chodzi.
A tu - proszę - nieszkodliwa ta sól była, nie było sensacji, tylko zwyczajne złodziejstwo (r. nijaki), do którego jesteśmy przyzwyczajeni, tankując olej opałowy i jedząc czekoladę z orzechami, bez orzechów, parówki bez pary i mięsa i inne takie.
Jeden tydzień starczył dla rewizji języka, pojęć i normy.
Strach pomyśleć o najbliższym kwartale
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/128427-nowa-gramatyka-nowy-jezyk-jeden-tydzien-starczyl-dla-rewizji-jezyka-pojec-i-normy
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.