Niedawno szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle przedstawił plany kampanii wizerunkowej, która miałaby uspokoić obawy wielu Europejczyków przed nadmierną dominacją Niemiec.
W kilkunastostronicowym dokumencie, zatytułowanym "Strategia komunikacji europejskiej”, możemy przeczytać m.in.:
Dziś decyduje się to, jaki wizerunek na nadchodzące lata stworzą sobie Niemcy w Europie, jak widzieć nas będą nasi europejscy sąsiedzi i jak świat będzie widzieć Europę. Nie mogą o tym przesądzić powracające narodowe resentymenty. (…) Musimy rozwiać obawy przed niemieckimi działaniami na własną rękę i dążeniami do hegemonii. Tych, których kryzys dotknął najciężej, należy zapewnić o naszej solidarności. Trzeba przeciwdziałać podziałom w Europie.
Niemiecki MSZ planuje zorganizować konferencje, publikacje w mediach, przemówienia polityków i znamienitych osobistości, jak również spotkania z obywatelami. Jednym z pomysłów jest - jak podają niemieckie media - przemówienia szefa MSZ w Polsce, które ma być odpowiedzią na berlińskie przemówienie Radosława Sikorskiego.
Nieco wcześniej w niemieckim dzienniku „Frankfurter Allgemeine Zeitung” można było przeczytać słowa, które szefowi niemieckiej dyplomacji nie przeszłyby przez usta, ale które na pewno sa zbieżne z polityką rządu Angeli Merkel:
W zasadzie integracja europejska ponosi porażkę dokładnie na tym polu, które było jej główną troską: pojednanie narodów, które w swej długiej historii odnosiły się do siebie z podejrzliwością, zawiścią i wrogością.
Według „Frankfurter Allgemeine Zeitung” "polityka europejska nie doceniła wytrwałości myślenia w kategoriach narodowych". Mimo jednolitego rynku, swobodnego przemieszczania się ludzi, towarów, kapitału i usług "obywatele Unii Europejskiej pozostali sobie obcy".
Ale jak pisze „FAZ” mimo tego, że obywatele UE są sobie obcy i wciąż odwołują się we wzajemnych relacjach do kategorii narodowych, a nierzadko do wzajemnych uprzedzeń i wrogości, "politycy zachowują w tej sytuacji rozsądną postawę". I tu jako przykład stawia rząd Donalda Tuska:
Szczególnie w Polsce dobrze widać, że elity zrozumiały, co jest stawką w tej grze. Rząd (Donalda) Tuska nieustępliwie walczy o swoje interesy, tak jak każdy kraj w UE, także Niemcy. Jednak premier nie czerpie z wielkiego rezerwuaru ran historycznych i antyniemieckich resentymentów, tak jak to czynił poprzedni rząd. UE będzie mieć przed sobą przyszłość tylko wówczas, gdy tak pozostanie we wszystkich państwach członkowskich.
Niemiecka ofensywa wizerunkowa to poniekąd odpowiedź na wezwanie ministra Sikorskiego, który "mniej się obawia niemieckiej potęgi, niż niemieckiej bezczynności". A więc - myśląc kategoriami naszego rządu - mamy kolejny sukces. Pijarowy podbój Europy Niemcy zaczną być może od Polski. Co za wyróżnienie!
Aby "rozwiać obawy przed niemieckimi działaniami na własną rękę i dążeniami do hegemonii" Niemcy gotowe są prowadzić wielką kampanię PR. Wiedzą doskonale, że w polskim rządzie znajdą idealnego słuchacza. Z wielką gorliwością będzie niósł ich dobrą nowinę o unii politycznej, której zasady uchwaliła niemiecka partia rządząca w dokumencie o znamiennym tytule: "Silna Europa – Dobra przyszłość dla Niemiec".
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/128245-pijarowy-podboj-europy-niemcy-zaczna-byc-moze-od-polski-co-za-wyroznienie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.