Fundacja Mamy i Taty (www.mamaitata.org.pl) przeprowadziła w roku ubiegłym kampanię społeczną pt. „Rozwód? Przemyśl to”, która zmierzała do ukazania konsekwencji rozwodów i zachęcała do głębszego przemyślenia takich decyzji. Szczyt kampanii miał miejsce w trzecim kwartale.

Okazuje się, że w tym okresie liczba rozwodów spadła do poziomu 14, 1 tysiąca, to znaczy do wartości najniższej od roku 2004 r. Nic dziwnego, że działacze Fundacji stawiają tezę, że ich kampania przyczyniła się do takiej korzystnej zmiany sytuacji.

Jeśli jest tak, że działania niewielkiej Fundacji, która zdołała przeprowadzić w Polsce docierającą szeroko kampanię (z badań wynika, że dotarła ona do ok.22% Polaków), za pomocą spotów telewizyjnych i radiowych oraz plakatów, to powstaje pytanie, dlaczego takich działań od lat nie podejmuje państwo? Trudno przecież nie dostrzec problemów, jakie wiążą się z szybko rosnącą liczbą rozwodów w Polsce. Jeśli w 1990 roku udzielono 42436 rozwodów to 2009 było ich 65345. W ostatnich latach, w wyniku rozpadów małżeństw, ok.60 tysięcy dzieci rocznie znajduje się w osamotnionych rodzinach– na ogół bez ojca. Skutki rozwodów dla dzieci, ale i dorosłych oraz całego społeczeństwa, wskazują na naglącą potrzebę zapobiegania rozpadom związków małżeńskich.

Tymczasem rzadko mówi się o faktycznych skutkach rozwodów, stawia się jedynie nacisk na to by były one kulturalne tzn. przebiegały bez większych napięć i w miarę możliwości po uzgodnieniu stron. Zapomina się, że podstawowym prawem dziecka jest wychowanie przez oboje rodziców w stabilnej rodzinie. A przecież możliwe jest upowszechnianie wiedzy nt. skutków rozwodów w programach szkolnych czy profilaktycznych choćby takich instytucji jak pomoc społeczna. W odniesieniu do dzieci rozwód ich rodziców, oznacza regres w ich rozwoju fizycznym, intelektualnym i emocjonalnym.  U dzieci rozwodzących się rodziców, częściej niż u dzieci żyjących w stabilnych rodzinach, pojawia poczucie beznadziejności, lek i niepokój, brak poczucia sensu życia i wiary w przyszłość, poczucie winy, agresja i rozpacz. Rozwody często niekorzystnie wpływają też na rozwodzących się (np. na ich sytuację ekonomiczną, stan zdrowia, poczucie osamotnienia i przegranej).

Kilka lat temu niepotrzebnie zlikwidowano w procedurze rozwodowej postępowania pojednawcze, które dawały szansę na ponowne przemyślenie swojej decyzji. Tymczasem niedawno władze Norwegii zaniepokojone liczbą rozwodów i kosztami jakie to powoduje dla budżetu państwa, zobowiązały rodziców zamierzających się rozwieść, a mających dzieci, do szkoleń w zakresie skutków rozwodów dla dzieci. W podobnym kierunku chce pójść Wielka Brytania. Warto u nas poważnie przemyśleć wprowadzenie obowiązkowej mediacji szczególnie, gdy chcący się rozwieść mają małoletnie dzieci. Być może mediacja powinno poprzedzać złożenie wniosku o rozwód. Należy też wyeliminować możliwość rozwodu tuż po jego zawarciu, rozwijać poradnictwo małżeńskie i rodzinne, propagować wzór trwałej rodziny.

Nie chodzi o sztuczne ograniczenie możliwości rozstania się skonfliktowanych małżonków, ale o wszelką pomoc w trudnej sytuacji, w jakiej się znaleźli. Przemawiają na tym też badania Gallupa, z których wynika, że większość rozwiedzionych po latach stwierdza, że zrobiło za mało dla ratowania swojego pierwszego małżeństwa.