Maciej Łopiński: państwo w roli sutenera. "Pan myli się co do siebie… W panu jest tyle demona, co trucizny w zapałce"

Rys. Andrzej Krauze
Rys. Andrzej Krauze

Na gwiazdę (a może na gwiazdkę – co się poniżej wyjaśni)  Ruchu Palikota, obok pana od bejsbola, którego nazwiska nie wspomnę, wyrasta redaktor Andrzej Rozenek, do niedawna zastępca Jerzego Urbana. Ostatnio zapowiedział w weekendowej „Rzeczpospolitej”: „Złamiemy wszystkie tabu”. I podjął taką próbę na łamach. Jak wyszło z tym łamaniem? Tak sobie. Wokulski powiedziałby: „Pan myli się co do siebie… W panu jest tyle demona, co trucizny w zapałce…”

Wśród peanów na temat byłego szefa, który kojarzy mu się z umiłowaniem wolności („współpracowałem z Urbanem 16 lat i wiem, że to człowiek o żelaznych zasadach”), obecnego szefa (pije dobre wina i jest absolutnie szczery w sferze ideologicznej, a także gromadzi wokół siebie dobre emocje), ataków na Leszka Millera („jego powrót do SLD to triumf betonu i bezideowości”), Andrzej Rozenek postulował legalizację narkotyków i zachwalał „legalizację przemysłu towarzyskiego” czyli sutenerstwa i kuplerstwa. Indagowany przez Roberta Mazurka, czy aby sprowadzanie kobiety do roli towaru na ladzie, nie jest koszmarnym poniżeniem i odbieraniem godności, odparł, że prostytucja to praca, którą większość kobiet wykonuje dobrowolnie, (wędliniarstwo albo aktorstwo jest równie dyskusyjne moralnie), a sam niejednokrotnie bywał w agencjach towarzyskich, jak „każdy normalny mężczyzna”.

Tygodnik, który do niedawna reprezentował, od lat propagował na łamach obyczaje „normalnych mężczyzn”. W swoim czasie zamieścił nawet ogólnopolski przewodnik po agencjach towarzyskich, przyznając testowanym placówkom odpowiedniki gwiazdek Michelina, jednak w innej formie, prezentowanej kiedyś przez Janusza Palikota na osławionej konferencji prasowej. Przy czym nie były to świńskie łby. Jakość świadczonych w agencjach usług kontrolowali ofiarni dziennikarze „Nie”, publikując następnie na łamach reportaże uczestniczące, tzw. wcieleniówki.

Nie zaliczam się do stałych czytelników organu Urbana. Nie wiem zatem, czy redaktor Rozenek był jednym z autorów wspomnianego rankingu. Tym niemniej mówiąc o zalegalizowaniu czerpania korzyści z prostytucji, jako były pracownik „Nie” wyraża pogląd mało oryginalny. Natomiast jako rzecznik partii światłej, nowoczesnej lewicy, nawet poszerzającej spektrum, wypada bardzo niesztampowo. Reprezentanci tej formacji zwykle, przynajmniej werbalnie podkreślali znaczenie godności kobiet, traktując prostytucję jako haniebny proceder ich wyzysku i współczesna formę niewolnictwa. A kiedy dochodzili do władzy, czasem nawet penalizowali korzystanie z płatnego seksu.

„Czarna księga kobiet”, złożona z artykułów, raportów, świadectw międzynarodowego zespołu autorów dotyczy m.in. takich tematów, jak prostytucja i handel kobietami, turystyka seksualna i współczesne niewolnictwo. Jej polskie wydanie uzupełniono o teksty m.in. Wandy Nowickiej.

Ciekawe, co czołowa polska feministka sądzi o inicjatywie swojego kolegi. Obejrzałem na You Tube rozmowę tych dwojga. Akcentując prawa kobiet wicemarszałek mówiła o antykoncepcji, aborcji, edukacji seksualnej i in vitro. Oprócz tego zaprezentowała się jako antyklerykał (-ka?) i cyklistka. O czerpaniu przez państwo korzyści z nierządu nie padło ani jedno słowo.

Ps. Za  łamanie tabu gotów jestem – nawiązując do „Lalki” – przyznać Rozenkowi maksimum półtorej, że tak powiem, gwiazdki.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych