Kamuflowana bezradność. "Nie wiem czy minister Sikorski rozumie co oznacza przekształcenie Unii w federację"

Ministrowie spraw zagranicznych Polski, Niemiec i Grecji podczas spotkania w Berlinie, PAP/EPA
Ministrowie spraw zagranicznych Polski, Niemiec i Grecji podczas spotkania w Berlinie, PAP/EPA

Wypowiedzi premiera Donalda Tuska i ministra Radosława Sikorskiego kamuflują bezradność polityki europejskiej rządu. W expose premiera mieliśmy drobny ale znaczący sygnał, że prowadzona będzie polityka podążania za inwencją Niemiec i Francji.

W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Sikorski przedstawia się jako patriota polski i patriota europejski, w istocie wyraża on zgodę na likwidację niezależnej polityki zagranicznej, zerwanie z prymatem konstytucji, poddanie budżetu państwa nadzorowi brukselskiemu i ujednolicenie obciążeń podatkowych.

Wolno poddać w wątpliwość sam zamysł wedle którego Europa mogłaby w przyszłości integrować się na wzór USA. Amerykanie tworzą prawdziwy demos oparty na przywiązaniu do wspólnych wartości i preferujący wolność jednostki jako podstawę rozwoju. Europa federalna nie ma takiej podstawy a różnice w pojmowaniu roli władz publicznych i wolności jednostki dzielą zasadniczo państwa tworzące UE. Jeśli minister Sikorski proponuje pogłębioną integrację w sferze gospodarczej (całej poza podatkami dochodowymi), to oznacza to ryzyko utraty przez Polskę wiele przewag konkurencyjnych w stosunku do państw obciążonych chorobą nadopiekuńczości i etatyzmu. W Unii nie brakuje sił, dla których więcej integracji oznacza, mniej wolności i mniej konkurencyjności. Polska nie może przyjmować tej optyki, dławiłaby tym samym własny rozwój.

Doprawdy nie ma żadnych racji dla których mielibyśmy przyjmować nadzór nad kształtowaniem budżetu państwa. W istocie oznacza to likwidację kluczowego elementu suwerenności. Chciałbym usłyszeć jeden argument dlaczego kraje spoza strefy euro miałyby przyjmować reguły nadzoru nad własnymi budżetami. Nie wiem czy minister Sikorski rozumie co oznacza przekształcenie Unii w federację. Jeśli słowa te wypowiedziane były na poważnie oznaczają one możliwość uchwalania prawa na zasadzie większości i to prawa obowiązującego wprost w krajach tworzących federację. To także kres nadrzędności konstytucji nad prawem unijnym i zarazem możliwość uchwalania podatków ogólnoeuropejskich. Federacja to także całkowite ujednolicenie polityki zagranicznej.

Coraz lepiej rozumiem powody dla których premier Tusk i minister Sikorski zablokowali kompromis konstytucyjny w zeszłej kadencji. Przygotowany przez komisję konstytucyjną projekt rozdziału europejskiego konstytucji wyposażał państwo polskie w instrumenty aktywnej polityki w UE i nie pozwalał na pogłębianie integracji bez zgody parlamentu i poza kontrolą ze strony opinii publicznej. Rząd nie chce polityki aktywnej, a zatem nie chce instrumentarium, które temu służy. Co ciekawe, największy sprzeciw rządu, a szczególnie msz i ministerstwa finansów budziło wtedy umocnienie zasad konstytucyjnych dotyczących finansów publicznych, a więc reguły, że podatki nakładane są tylko na podstawie ustawy i reguł tworzenia budżetu przez parlament. Wszystko wskazuje na to, że zablokowanie prac konstytucyjnych brało się stąd, że już wtedy w obu resortach rozważano elastyczne dopasowanie się do federalizacji w sprawie podatków i budżetu. Kompromis konstytucyjny dodatkowo przeszkadzałby w przeprowadzaniu tej operacji.

W wypowiedzi Sikorskiego nie znajdziemy merytorycznych racji przemawiających za federalizacją Europy. Minister markuje w wywiadzie politykę z rozmachem, która w rzeczywistości kryje bezradność rządu wobec inwencji krajów, które chcą nadal nadawać dynamikę polityce europejskiej. Zapowiada automatyzm w przyjmowaniu propozycji wypracowanych przez Niemcy i Francję bez względu na ich merytoryczną zawartość.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych