Michel Platini nas pochwalił! Wywiązujemy się dobrze ze zobowiązań budowy stadionów. Mało kto przy okazji jego wizyty zastanawia się jak sobie poradzą zadłużone gminy przez gigantyczne koszty budowy stadionów i stawia pytania o to, czy można było stadiony wybudować taniej. Koszt np.: stadionu w Gdańsku, obliczany jest wstępnie, wraz z układem dojazdowym, na 876 mln. zł. (bez kosztów obsługi kredytu), a Stadionu Narodowego w Warszawie na 1,5 mld zł.! Początkowo władze miast twierdziły, że stadiony zostaną zbudowane w partnerstwie publiczno prywatnym. Teraz już tego nie mówią, bo prywatne firmy nie zdecydowały się na taki mariaż. Nie podjęły takich decyzji, ponieważ stadiony te nie przyniosą dochodów, nie mają zatem motywu by je współfinansować.

Dość powszechne jest przekonanie, że budowa stadionów jest współfinansowana przez Unię Europejską ale nie ma to miejsca. Nie prostuje się tego przekonania, bowiem ludzie nie są przeciwni inwestycjom, za które sami nie płacą. Dopiero, gdy dowiadują się, że na te ogromne inwestycje wydawane są ich pieniądze, denerwują się i pytają, dlaczego podjęto tak wielkie zobowiązania finansowe w sytuacji, gdy nie ma miejsc w przedszkolach, a na nieremontowanych chodnikach można połamać nogi.

Te inwestycje można było zaplanować taniej. Na przykład Prezydent Warszawy miała dobry pomysł, aby tereny pod stadionem 10-lecia sprzedać deweloperom, a za uzyskane środki zbudować stadion na obrzeżach Warszawy. Niestety została zakrzyczana i zrejterowała, czego skutkiem są ogromne koszty budowy Stadionu Narodowego, a w przyszłości zakorkowanie Warszawy.

Wszystko to dzieje się w Polsce, w której ok. 2 mln ludzi żyje poniżej minimum egzystencji,  liczba ubogich dzieci jest najwyższa w Unii Europejskiej, zaś każdego roku pozbawia się zasiłków rodzinnych ok. 500 tys. dzieci z najbiedniejszych rodzin. To właśnie w taki sposób powstają „oszczędności”, które przeznaczono m.in.: na budowę wielkich stadionów.