Różni debatują i kroją jej sukienki, coraz skromniejsze. A wszyscy jej chcieli jeszcze niedawno – wolnej, demokratycznej i porządnej, tyle, że jak nastała, to do kąta ją odstawili. Sądy wydają w jej imieniu wyroki, z powagą i orłem, a nijak nie wiadomo, czy ona takich chce.
Oto nikt już nie mówi o reprywatyzacji, czyli przywróceniu porządku, w jakim Rzeczpospolita istniała, z dorobkiem jej obywateli przez pokolenia budowanym.
I nagle Najwyższy sąd orzeka, że Państwo z mocy prawa przejęło ziemię w reformie rolnej, więc jak komuś zabrało, nawet wbrew dekretowi, to Państwu z gardła trzeba tę ziemię wyrywać, co zakłóca stabilność stosunków majątkowych. Z mocy prawa nikomu nie przywraca się jego majątku, który wichry dziejów zmiotły prosto w ręce państwa ludowego, którego już nie ma, ale następne Państwo chwyciło i z uporem trzyma, by szybko sprzedać, w imię stabilności stosunków. Czy chce więc Rzeczpospolita reprywatyzacji, czy też nie, a jak nie, to idziemy do przodu? Nie wiem.
Seksualni inaczej, lecz równouprawnieni zajmują społeczną świadomość, gdy tymczasem zwykły konkubinat nie podlega jakiejkolwiek ochronie, chyba, że jako spółka, gdy przychodzi do dzielenia majątku. Rozwód sąd może orzekać, więc nie musi, gdy komuś się znudzi, ale sądy orzekają jak leci.
To czego chce Rzeczpospolita, w imieniu której rozwody orzeka się masowo? Trwałości rodziny czy też dowolnej gry namiętności – bez żadnej jednak ochrony prawa. Nie wiem.
W istocie Rzeczpospolita rozwodzi, a ja jako obywatel płacę za cudze alimenty, bo rozwieść Rzeczpospolita lubi, ale ściągalności alimentów nie zapewnia, więc płacę ja i mój sąsiad, chyba że się rozwodzi.
Wsadza Rzeczpospolita do więzienia na dużą skalę, więc więźniów mamy więcej, niż w niejednym większym państwie. Jak wsadza, to musi wypuszczać. Czy troszczy się Rzeczpospolita o tych, którzy wyjdą z celi? Nie troszczy się, przeto część wraca znów i ja płacę, część jest pokiereszowana, a i tak odrzucona, więc też płacę. Nie ma kasy, więc nie ma i resocjalizacji, opieki i leczenia, jest tylko przeczekanie na czas, kiedy siedzą.
Zapisała Rzeczpospolita w ustawach, że służba zdrowia ma leczyć według nowoczesnych standardów, więc sądy spokojnie w imieniu Rzeczypospolitej ograniczają odszkodowania za złe leczenie, bo „notoryjnie wiadomo o złej kondycji służby zdrowia”. Więc albo w ustawach od sensu wpisano nierealne deklaracje, albo rzeczywistość kształtują sądy, dużo boleśniej niż ustawy. I jak ma być? Nie wiem.
Nie debatuje już nikt o tym, że ładnych już kilka lat minęło od zniesienia w sądach zasady prawdy materialnej, która nakazywała, by sąd dociekał – jak się rzeczy miały i mają. Od piętnastu ponad lat króluje zasada kontradyktoryjności, która z sądu czyni arbitra między stronami i ich dowodami, często na przekór zdrowemu rozsądkowi i poczuciu moralnemu, ale jednak w imieniu Rzeczypospolitej. To nie jest patologia, taka zasada obowiązuje, czego obywatele-wyborcy nie pojmują, biegnąc do sądu po ratunek. To tak jest lepiej? Nie wiem
A niby jaka moralność panuje? Religijna jest ośmieszana, bo jest wolność poglądów, ale jaka moralność ma ją zastąpić? Prawo silniejszego, bogatszego, większości czy mniejszości? Nikt nie mówi, więc nie wiem.
Nie ma zgody wokół tych pytań, przeto na użytek każdej sprawy dorabia się inną ideologię, aż do zakręcenia rozumu tych, którzy pamięć mają lepszą.
Skoro płacę za cudze alimenty, więźniów trzymanych latami w aresztach, to czy mam płacić za cudze in vitro, ale też i za cudze dzieci, których nikt nie chce adoptować, bo własne przecież lepsze, niż cudze. Powiedzieć, że nie chcę finansowania z publicznych środków procedur – nie wypada, powiedzieć, że chcę systemu pomocy publicznej dla sierot, które mają rodziców – trąci to Ciemnogrodem. A niby dlaczego?
A może jednak ? Nie wiem.
Zapytać, czy można by jednak napisać deklarację podatkową jak instrukcję obsługi pralki lub cepa – by każdy rozumiał – nie wypada, bo oburzy się lobby doradców, bez których bezpiecznie deklaracji nikt nie wypełni. Zapytać – po co wybierać posłów, skoro uchwalają oni już tylko prawo szykowane przez urzędników dla ich wygody i nikt już tego prawa rozumem objąć nie może – nie wypada, skoro tylu garnie się do uchwalania i bicia rekordów. Ten Sejm uchwalił tysiąc ustaw, ten uchwali więcej, szczególnie kolejne nowelizacje ustawy o VAT, by ministrowi lepiej się ściągało. I tak dalej...
Jedni – dla mego dobra – chcą karać surowiej, inni łagodniej, nikt nie mówi o karaniu skutecznym i koniecznym, debatują o moich prawach w szpitalu, a kombinują – jak zagospodarować moją emeryturę, bajdurzą o walce z łapownictwem, a proponują kolejne nieostre przepisy dla urzędników, z wyjątkami, ulgami, dodatkami, delegacjami, odesłaniami i przypisami.
I gdyby zapytać – kto rządzi, to okazałoby się, że nie posłowie, nie premier nawet, a na pewno nie prezydent, przynajmniej poprzedni, ale pani za okienkiem, sędzia, która sam ustala moralność, policjant nawet, a na pewno prywatny bank oraz redaktor Paradowska, która wie najlepiej.
Już okazało się, że jak leci nieważny prezydent, to można mniej się zrywać, więc za chwilę ktoś będzie też decydować, czy jedzie mniej, czy bardziej ważny obywatel, którego trzeba ratować za wszelką cenę, albo niekoniecznie.
A jak przyjdą wybory, to do urn ruszą obywatele-motyle w różowych rajstopach i też będzie pasowało, bo to artystyczna kreacja.
To może kreujmy artystycznie swoje deklaracje podatkowe, wybierajmy, których generałów bardziej lubimy i premierów i prezydentów oraz dzielnicowych, z wyjątkiem redaktor Paradowskiej, która jest i być musi, jak dąb Bartek, Rzeczpospolita niech się nie wtrąca, bo się jej sukienkę uszyje taką, jaką będzie chciała arytmetyczna większość, choćby i na pohybel mniejszości.
I czy tak ma być? Nie wiem
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/118028-fotoplastikon-markiewicza-siedzi-sobie-w-kacie-nasza-rzeczpospolita-i-chyba-sie-boi-a-rzadzi-paradowska-rysuje-krauze
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.