W kościele pw. Św. Kazimierza w Białymstoku - w parafii śp. Krzysztofa Putry - odsłonięta zostanie w piątek przez jego żonę Elżbietę i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego poświęcona mu tablica. Upamiętni ona najwybitniejszego polityka w powojennej historii Białegostoku i regionu. Polityka z krwi i kości, a nie będącego tworem pudru i rad ekspertów od wizerunku. Polityka, którego życiorys nierozerwalnie związany jest z przemianami w naszym kraju, jakie zaszły w ostatnim 30-leciu wraz z powstaniem „Solidarności".
Dzięki charakterystycznym wąsom był jednym z najbardziej rozpoznawalnych polityków w Polsce. Wąsy stały się wręcz jego znakiem firmowym. Chociaż Szef, bo tak mówiłem o nim przez wszystkie lata znajomości, czasami je golił, to prędzej czy później zapuszczał je ponownie. Bo pomimo tego, że wiele osób w Senacie czy w Sejmie mówiło, że świetnie bez nich wygląda, to on tłumaczył, że jego żona i córki wolą go z wąsami. A ich zdanie jest dla niego najważniejsze.
Studiując polityczny życiorys śp. Krzysztofa Putry można prześledzić historię naszego kraju w ostatnim 30-leciu. Jako młody, niespełna 23-letni robotnik w białostockich „Uchwytach" został członkiem pierwszej „Solidarności". Działał w opozycji w latach 80., a w 1989 r., z listy Komitetu Obywatelskiego Solidarność, został posłem kontraktowego jeszcze Sejmu X kadencji. To właśnie jego, zaledwie 32-latka, krewnego Aleksandra Putry - posła na Sejm ustawodawczy w 1919 r. z ziemi suwalskiej, wybrano wówczas na posła z Białegostoku.
W pierwszych wolnych wyborach po 1945 r. - w 1991 r. był już posłem z listy Porozumienia Obywatelskiego Centrum. Z PC związał się od momentu jego powstania wiosną 1990 r., choć był przecież usilnie namawiany by pójść zupełnie inną drogą. Był w PC zawsze - nigdy nie opuścił tej partii, nawet wówczas gdy liczyła on kilkuset działaczy w całej Polsce. Był zawsze przy boku Jarosława Kaczyńskiego, który darzył go zaufaniem i który liczył się z jego zdaniem.
Gdy w 1993 r. partie prawicowe poniosły klęskę w wyborach parlamentarnych, zajął się działalnością na forum samorządowym i tworzeniem Białostockiego Porozumienia Prawicy, które odniosło spektakularny sukces w wyborach do samorządu w 1994 r. - w Białymstoku PC miało nawet swojego prezydenta. Putra został zaś prezesem komunalnej spółki i najważniejszym lokalnym politykiem prawicy.
Po kilku latach przerwy, gdy zajmował się rodziną, w 2002 r. postanowił ponownie wystartować w wyborach - tym razem do Sejmiku Województwa Podlaskiego. W 2005 r. też z powodzeniem ubiegał się o mandat senatora PiS z województwa podlaskiego. W Senacie VI kadencji był jego wicemarszałkiem. W 2007 r. zmienił Senat na Sejm, w którym także piastował godność wicemarszałka. O jego znaczeniu w polskiej polityce chyba najlepiej świadczą słowa śp. Lecha Kaczyńskiego z książki „Ostatni wywiad", gdzie śp. Prezydent RP wspomina, że po wyborach parlamentarnych w 2005 r. rozważał - jako jedną z dwóch - kandydaturę śp. Krzysztofa Putry na premiera polskiego rządu. A dlaczego właśnie Putrę? Bo swoją osobą gwarantował on lojalność, spokój i rozwagę.
Ale to nie polityka była najważniejsza w jego życiu, lecz rodzina... Właśnie w tej żyjącej bardzo skromnie i zawsze w cieniu rodzinie Szef znajdował oparcie. To rodzinny dom stanowił azyl od politycznego szumu. To tu nie był marszałkiem, ale mężem i ojcem dla żony i swojej ósemki dzieci. Z dziećmi - i to nie tylko ze swoimi - szef miał świetny kontakt. Pamiętam jego opowieści o tym, jak siłował się z synami czy grał z nimi w piłkę...
Dziś, z perspektywy roku jaki upłynął od jego tragicznej śmierci, widać jak bardzo brakuje Szefa w Białymstoku, w województwie podlaskim i całym kraju. Myślę, że wiele spraw - i tych białostockich, i tych polskich, miałoby często inny finał. Choć to oczywiście gdybanie. Ale tę pustkę dostrzegają nawet ludzie z innych opcji politycznych, jak chociażby poseł SLD Eugeniusz Czykwin, który jakiś czas temu wyraził opinię, że nie doszłoby do decyzji związanych z zabieraniem województwu podlaskiemu środków inwestycyjnych i przesuwaniem na później inwestycji drogowych czy kolejowych, gdyby Podlasie dysponowało politykiem tej miary co śp. Krzysztof Putra w czasach rządu PiS.
Bo Szef - co przyznają nawet jego polityczni przeciwnicy - łączył, a nie dzielił ludzi. Potrafił rozmawiać i dogadywać się ze wszystkimi - bez względu na ich poglądy, wyznanie czy wykształcenie. Pamiętam, jak w 2005 r., gdy szef kandydował do Senatu, w jednej z miejscowości - gdzieś w powiecie hajnowskim - jeden z „tutejszych" powiedział po swojemu osobie rozdającej ulotki szefa, że będzie głosował „na wójtu i na Putru". Szef był z tego bardzo dumny.
Takich historii, świadczących o tym, że był mistrzem w rozmowie z drugim człowiekiem jest zresztą więcej, a niektóre swój epilog znalazły już po śmierci sp. Krzysztofa Putry. Kilka dni przed 10 kwietnia przyjmował on w Sejmie nowego ambasadora Argentyny w Polsce. Ta rozmowa musiała przebiegać w wyjątkowo miłej i sympatycznej atmosferze, skoro po katastrofie smoleńskiej, ambasador Argentyny zawitał do Białegostoku, by spotkać się z rodziną i wręczyć synom marszałka zdjęcia z autografem piłkarskiej megagwiazdy Leo Messiego. Bo szef w tej rozmowie z ambasadorem opowiadał właśnie o swoich dzieciach i ich zainteresowaniu sportem.
Nawet gdy ktoś prosił szefa o rozmowę, na ulicy, w przelocie, zawsze się zatrzymał, by zamienić z taką osobą choć kilka zdań. Przez to wszystko często nie było go na czas w domu, a nawet tak prozaiczna czynność jak zakupy rozciągała się przez te rozmowy w czasie, bo ludzie podchodzili do niego wszędzie. A takich rozmów były tysiące. Dzięki nim szef miał wiedzę na temat wielu spraw i starał się pomóc, na ile tylko mógł.
Często pomagał zwyczajnym ludziom, ale też bardzo mocno angażował się w sprawy regionu. Nie afiszował się z tym, ale ci, którzy z nim współpracowali, doskonale wiedzą, ile udało się dzięki niemu załatwić spraw dla województwa podlaskiego w czasach rządów PiS. I nigdy nie robił tego w świetle kamer czy blasku fleszy. Bo był skromnym człowiekiem, obdarzającym innych ludzi szacunkiem, nawet gdy inaczej niż on patrzyli na świat.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/112134-laczyl-ludzi-wspomnienie-o-sp-krzysztofie-putrze-gdyby-byl-z-nami-wiele-spraw-mialoby-czesto-inny-lepszy-final
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.