Podwójne standardy Gazety Wyborczej. "Na pierwszych stronach rozpisuje się o tym jak popularna i dobrze oceniana jest pani Gronkiewicz"

Przy okazji dyskusji o zapowiedzi Prezydent Warszawy, że decyzję o tym czy w stolicy stanąć ma pomnik upamiętniający katastrofę smoleńską podejmie po przeprowadzeniu sondażu wśród mieszkańców  chce zwrócić uwagę na przedziwny zwyczaj zamawiania przez miasto i płacenia z pieniędzy podatników za liczne badania opinii publicznej.

Dziwie się zwłaszcza postawie mediów, które nie tylko nie widzą nic złego w takim marnotrawieniu publicznych środków, ale skwapliwie korzystają z podsuwanych przez miejskich urzędników wyników owych sondaży, oczywiście tylko tych, które przedstawiają władze miasta w korzystnym świetle.

Celuje w tym zwłaszcza „Gazeta Wyborcza", która dziwnym trafem zawsze pierwsza „dowiaduje się" o wynikach tzw. „warszawskiego barometru" i na pierwszych stronach rozpisuje się o tym jak popularna i dobrze oceniana jest pani Gronkiewicz. Pomijam tu nawet kwestię wiarygodności sondaży dotyczących oceny władz miejskich zamawianych przez samych urzędników.

Przypomnę jednak historię z czasów mojej prezydentury. Wydział Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, w tym wielki autorytet i świetny naukowiec, prof. Grzelak, zwrócił się do ratusza o wsparcie badania realizowanego w ramach międzynarodowego projektu badawczego na temat wielkich metropolii. Badanie oczywiście miało by wolne od pytań politycznych, robione przez naukowców bez wpływu władz miasta a jego efekty miały być powszechnie nagłośnione. Sam już zamiar, jeszcze przed uruchomieniem projektu, wywołał falę teorii spiskowych ze strony „Gazety Wyborczej" i publikacje atakujące mnie za chęć  przeprowadzenia partyjnych badań za publiczne pieniądze. Na nic się zdały tłumaczenia Uniwersytetu, na nic pokazywanie jak badanie te nie miały żadnego politycznego podtekstu. „Gazeta Wyborcza" wiedziała swoje i pryncypialnie gromiła przez tydzień na pierwszych stronach „aferę z badaniami za pieniądze publiczne". Potem sprawa „zdechła" bo widać już było, że są to „strzały w płot", ale nigdy ani ja ani naukowcy z UW nie doczekali się słowa przeprosin. Jakże dzisiaj postępowanie „Gazety Wyborczej" uległo zmianie. Ciekawe dlaczego?

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych