Uwertura do tworzenia list wyborczych w Platformie. "Grzegorz Schetyna nie zapomniał i nie przebaczył premierowi odtrącenia i upokorzenia"

Obserwując wymianę ciosów, jaką na oczach opinii publicznej prowadzą ze sobą premier Donald Tusk i Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna wielu obserwatorów zadaje pytanie: dlaczego dzieje się to akurat teraz? Szybką i konkretną odpowiedź przyniosło wczorajsze posiedzenie Zarządu Platformy Obywatelskiej, który omawiał kalendarz wyborczy i prawdopodobną datę tegorocznych wyborów parlamentarnych. To właśnie zbliżające się wybory i związane z nimi układanie list kandydatów na posłów i senatorów stało się katalizatorem konfliktu na szczytach Platformy.

Premier nie ukrywa, że chce mieć decydujący wpływ na kształt list wyborczych swojej partii. Chce dopilnować, żeby skład przyszłej reprezentacji parlamentarnej PO zapewnił mu dalsze niepodzielne rządy w partii. Dlatego już przymierza się do umieszczenia na czołowych miejscach list kandydatów swoich zaufanych współpracowników. W imię realizacji odpowiedniego parytetu dla kobiet znacznie więcej niż dotychczas kandydatek zająć ma na listach Platformy najbardziej eksponowane miejsca. Wszystko to oczywiście będzie działo się kosztem tych, których sam Tusk identyfikuje jako nie wystarczająco pewnych i wobec niego lojalnych. W praktyce uderzy to przede wszystkim w ludzi Grzegorza Schetyny.

Wydarzenia ostatnich miesięcy nie zapowiadały wybuchu tak ostrego konfliktu między liderami PO. „Przychodzi czas, żeby znowu być, tak jak na początku, jak jedna pięść" – mówił zaledwie trzy miesiące temu Donald Tusk rekomendując Grzegorza Schetynę na swojego pierwszego zastępcę w Platformie Obywatelskiej. Nie trzeba było długo czekać, żeby z jednej pięści zrobiły się co najmniej cztery coraz częściej i agresywniej zwrócone przeciwko sobie.

Wielu obserwatorów zdążyło już odtrąbić zakończenie kryzysu w relacjach Tuska ze Schetyną. Wydawało się, że obaj panowie porozumieli się „dla dobra Platformy" i mimo, że o dawnych – serdecznych i przyjacielskich – stosunkach nie było już mowy, to jednak atmosfera napięcia towarzysząca obu politykom w pierwszych tygodniach po wybuchu afery hazardowej zaczęła – jak się wydawało – ustępować na rzecz współpracy i porozumienia.

Nic bardziej mylnego. Grzegorz Schetyna nie zapomniał i nie przebaczył premierowi odtrącenia i upokorzenia, kiedy z telewizyjnego paska dowiedział się o swojej dymisji. Stanowisko Marszałka Sejmu, które wielu widziało jako „złotą klatkę" posłużyło Schetynie jako narzędzie odbudowywania swoich wpływów w Platformie. Nieuwikłany i nieobciążony codzienną władzą może znów oddać się zakulisowym grom i intrygom. W przeciwieństwie do wiecznie zajętego premiera ma dużo czasu na spotkania z posłami i partyjnymi działaczami. W ten sposób po ciuchu szykuje się do starcia, które nieuchronnie zbliża się wraz z nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi.

Atak ze strony Grzegorza Schetyny przyszedł w krytycznym dla Donalda Tuska momencie. Po raz pierwszy od czasu objęcia fotela premiera znalazł się w wyraźnej defensywie. Treść raportu MAK dotyczącego przyczyn smoleńskiej katastrofy i moment jego opublikowania wyraźnie Tuska zaskoczyły, zaś jego reakcja – spóźniona i mało stanowcza - sprowadziła zmasowaną i niespotykanie dotąd zgodną krytykę opozycji, mediów i opinii publicznej.

To była okazja, której Marszałek Sejmu nie mógł zmarnować. Otwarta, jednoznaczna i wielokrotnie powtórzona krytyka działań premiera stała się wczoraj medialnym wydarzeniem dnia. Sam zaatakowany zachowuje na razie powściągliwość, ale jego najbliżsi współpracownicy publicznie odpłacili Schetynie słowami, które dotychczas były w Platformie nie do pomyślenia.

Nie sposób przypuszczać, żeby Grzegorz Schetyna nie zdawał sobie sprawy z wagi i konsekwencji słów, które wypowiedział. Widać poczuł się na tyle silny, że korzystając z potknięcia Tuska postanowił rzucić mu wyzwanie. Czeka nas zatem eskalacja tego konfliktu, którego apogeum będzie walka o kształt list wyborczych do Sejmu. To właśnie skład przyszłej frakcji parlamentarnej Platformy ukształtuje układ sił w tej partii na najbliższe lata. Szykuje się więc w Platformie wyjątkowo gorąca wiosna.

 

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych