W fotoplastikonie panowała przez tydzień cisza, stąd brak relacji.
Gdy wszyscy gadali aż do zaplucia, załoga milczała żałobnie wokół Pana Rosiaka i jego nieszczęsnego losu. Wszyscy mówili o wszystkich, głównie o Kaczyńskim, że sam się nie zabił.
Najważniejsi mówili tylko o sobie.
Nikt o Rosiaku.
To przynajmniej cisza mu się należała w firmie. W podsumowaniu tygodnia załoga przyznała nagrodę Złotej Żaby marszałkowi Niesiołowskiemu, który podstawiał nogę do kucia jako niedoszły zamordowany, przy czym silnie wzruszony taką ewentualnością. Pan Kazimierz zaproponował zamordowanie marszałka, skoro tego pragnie, zgodnie z rzymską zasadą volenti non fit iniuria, co w skrócie oznacza, że chcącemu nie dzieje się krzywda. Pana Kazimierza uciszono kolegialnie ze wskazaniem – gdzie Rzym, a gdzie Krym.
U nas jest Krym, więc jak na plaży debatę publiczną zdominowała sprawa Kluzik. Tej poświęcone było seminarium personelu, który w głosowaniu tajnym orzekł, że ze sprawy Kluzik będzie guzik, co bardzo rozśmieszyło Pana Karola, zatrudnionego ostatnio do mycia szyb, dawniej działacza Kongresu Liberalno Demokratycznego, ale mu wybaczono, bo przynajmniej demokratą pozostał.
Szefowa kazała ustawić tablicę. Nie pamiątkową ku czci ofiar lub armii bolszewickiej, bo tym zajmują się ważniejsi, ale tablicę-kalendarz zapowiedzianych przez prezesa Kaczyńskiego odejść z życia publicznego paru jego byłych kolegów oraz kalendarz wyznaczający hipotetyczny termin podjęcia przez redaktor Olejnik tematu innego liczenia przez Unię polskiego długu. Są podobno tacy (podsłuchała to Pani Halinka w toalecie), którzy twierdzą, że to nowe-stare liczenie jest zapowiedzią wielkiego kryzysu, co wyszeptał w tajemnicy Balcerowicz Rybińskiemu przy pisuarze. I odwrotnie, ale w tajemnicy przed mediami.
Dopóki jednak redaktor Olejnik nie podejmie tematu, to sprawy nie ma i może lepiej, bo trzęsień ziemi też się nie zapowiada, więc niech ludzie śpią spokojnie.
Zwyczaje plaż Krymu zalęgły się wszędzie. Czy to zamieć, czy nadmiar wina, ale jak przyjechał premier Czech, to w mediach było o Namibii, że łatwiej w niej prowadzić interes, niż w Polsce, która w rankingu jest za Namibią i Czechami.
Spodziewany jest wyjazd Pana Premiera ( z małżonką) do Windhoek (stolica) w celu zbadania przyczyn zjawiska. Efektem będzie doktryna wielu okienek, a nie jednego. Przynajmniej tymczasem, bo potem wróci się do jednego, co publicyści wytłumaczą różnicami klimatycznymi oraz problemem gazu. Mówią, że w Namibii odkryto gaz łupkowy, co stworzy okazję do korzystnego importu oraz budowy terminalu powietrznego nad Warszawą. Raport w tej sprawie przygotować ma poseł Sekuła, którego szefowa już teraz postanowiła zaprosić na szkolenie dla załogi.
Szkolenie będzie o grzeczności na salonach. Salonach gier. Pan Rysio bardzo się ucieszył, bo lubi grać w salonowca z panią Henią i w przypływie entuzjazmu zaproponował żeby wykraść z WPROST tajne akta śledztwa smoleńskiego. Po dyskusji okazało się jednak , że akt we WPROST bardzo pilnują (bo tajne), więc od pomysłu odstąpiono, w słusznym przekonaniu, że akta są w dobrych rękach, a zresztą – wszystko już wiadomo.
Po odsłonięciu pomnika w Ossowie podobno w Kancelarii mówią o pomniku marszałka Budionnego, choć – ze zrozumiałych względów ( konserwator!) - trudno będzie z realizacją na Krakowskim. Minister Michałowski podobno proponuje dobrą lokalizację koło Belwederu, co pozwoli nazwać trakt Drogę Marszałków, ku uciesze pobliskiego MON oraz ważnej Ambasady.
Gestów nigdy nie za dużo, więc myśli się już o następnych.
Jak poinformował minister sprawiedliwości Ryszard C. z zapałem poszukuje w prasie informacji o dokonanym przez niego mordzie. Podkreśla to rolę prasy oraz ministra sprawiedliwości, który podobno chce osobiście przeprowadzić wywiad z aresztantem, dla podniesienia notowań oraz na dowód, że wspólny język można znaleźć z każdym, w ramach polityki zgody.
Pan Rysio zaciekawił się – co jeszcze Ryszardowi C. w tym areszcie dostarczają, ale wątku nie podtrzymano w duchu umiłowania wolności.
W Sejmie przyjęli, że samorządy mają przekształcać szpitale w spółki, dlatego w telewizji nie przypomnieli deklaracji obecnej Głowy, że z prywatyzacją nie ma nic wspólnego.
W razie rozruchów winny będzie Sąd Apelacyjny oraz redaktor Lichocka (w podziemiu), przy której Kandydat obiecywał, że też KRUSu nigdy nie zlikwiduje.
I prawdę powiedział, bo nie on będzie likwidował, co jest kolejnym dowodem błędów redaktor Lichockiej.
Nie masz dla niej miejsca w Telewizji, gdzie nominacja goni nominację przed oczekiwanymi nominacjami prezesa, po których nastąpią kolejne nominacje na miejsca opróżnione przez obecnie nominowanych, aż do ostatniego kandydata.
Mówi się, że następnym prezesem będzie marszałek Schetyna, który wykazuje się dużą elastycznością, a za parę miesięcy ustąpić powinien miejsca ministrowi Arabskiemu, który jest zagrożony przez Kaczyńskiego, więc trzeba go umocnić.
Zresztą nie ma już potrzeby utrzymywania ministra od samolotów, skoro został jeden i nikt już nie chce latać.
Pan Kazimierz ocknąwszy się po niefortunnych pomysłach rzucił ideę, by Fotoplastikon włączył się w kampanię wyborczą, ale bez wskazywania, kogo się popiera.
Zaproponował hasło – „przedszkole w każdej gminie" oraz „obywatel nade wszystko", przy czym nie wyjaśnił, czy oba hasła łączy z przedszkolem. Postulat – „więcej gazu" – uznano za nazbyt polityczny, ale poparcie dla likwidacji placówek pocztowych zyskało uznanie.
Po co komu poczta, skoro jest Internet – perorował Pan Kazimierz, ale nie miał dobrego dnia, bo Pani Halinka skontrowała go argumentem, że jak prąd wyłączą, to Internet też nie pomoże. Pani Halinka spotkała się ze zrozumieniem i dopisano jeszcze hasło – „oszczędzaj prąd"
Wszystko wypisze się na tablicy, a kandydaci którzy przyjdą poprzeć hasła dostaną miejsce na liście preferencji Fotoplastikonu w najbliższych wyborach, co przyjęto za zdrowy odruch rywalizacji z ojcem Rydzykiem i radiem TOK FM.
Pojawił się jeszcze problem prelegentów – agitatorów. Padła propozycja niezależnego eksperta w osobie Waldemara Kuczyńskiego, ale ponieważ występuje już wszędzie, więc przyznano mu nagrodę Sepuku Kwartału za hart w znoszeniu bólu słuchaczy i zdecydowano o zapraszaniu znanych komentatorów, ale występujących nieco rzadziej., góra trzy razy dziennie.
Szefowa była zachwycona. Nowa prezydent Warszawy z pewnością uzna inicjatywę za pożyteczną i poprze ideę stworzenia Fotoplastikonu Narodowego.
I wtedy nikt nam nie podskoczy – zawyrokował Pan Kazimierz. Tym razem trafnie.
Ciszę wyborczą zarządzi się po wyborach, bo i o czym wtedy gadać...
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/107176-a-niesiolowski-noge-do-kucia-podstawial-jako-niedoszly-zamordowany-rysuje-zawistowski
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.