TVP i jej widzowie czekają na te zmiany! Setki pracowników wcale nie będą płakać po wyrzuconej garstce propagandystów

Fot. Fratria
Fot. Fratria

Już za chwileczkę, już za momencik… Zdążą jeszcze napisać parę listów pożegnalnych, żenująco zaskamleć do widza, jeszcze mocniej zaznaczyć swą łapkę położoną na nieswoim. I sobie pójdą. Wszyscy odetchniemy.

Zmiany w Telewizji Polskiej i Polskim Radiu są absolutną koniecznością. Przyzna to każdy, kto ma w sobie minimum uczciwości, by ocenić skalę politycznego przechyłu w mediach publicznych, kto zadaje sobie minimum trudu, by zaglądać do internetu bądź sięgać po przyzwoitą prasę zawierającą informacje, przed którymi „dziennikarły” (gratulacje za neologizm dla WC z GW) z TVPPR swoich odbiorców tyle lat „chroniły”.

O tym dlaczego zmiany w Telewizji Polskiej są konieczne, próbowała mówić w czasie ubiegłotygodniowej debaty Barbara Bubula. Posłanka PiS cytowała swój raport naszpikowany dowodami na rozminięcie się ekipy „Wiadomości” z zawodową rzetelnością, a jednocześnie na najemniczą gotowość do ślepej walki po stronie władzy. Marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska nie mogła tego słuchać, czując zapewne, że właśnie sypie się niebezpieczna lawina argumentów zamykających usta jej rozhisteryzowanym partyjnym i opozycyjnie stowarzyszonym kolegom. W dodatku na żywo mogli to śledzić widzowie trzech stacji informacyjnych. Bezprecedensowo wyłączyła więc mikrofon przedstawicielce wnioskodawców i zarządziła przerwę.

Kto nie widział, niech zobaczy, naprawdę warto na własne oczy przekonać się, jak ekipa Platformy walczy o wolność i demokrację…

Zamieszanie w Sejmie: Bubula przedstawia raport o TVP i „Wiadomościach”, a Kidawa-Błońska… przerywa obrady! PiS: Prawda kłuje Was w oczy! [WIDEO]

Warto wiedzieć też, że zmiany kadrowe na kierowniczych i merytorycznych stanowiskach, które lada dzień nastąpią w publicznych mediach, są wyczekiwane również przez setki ich pracowników. Dowodzi tego sprzeciw wobec kuriozalnych dyrektorskich happeningów…

TYLKONAS. Pracownicy Polskiego Radia odcinają się od kuriozalnej akcji Jedynki! „Nie zgadzamy się z hucpą, jaką zorganizował dyrektor Dąbrowa”

Czuję się jak mięso armatnie wykorzystane w bratobójczej walce”. MOCNY PROTEST przeciw zachowaniu dyrektora Dąbrowy

…ale też mnóstwo głosów, których sam byłem świadkiem. Wiele rozmawiałem w ostatnich tygodniach z wieloma pracownikami TVP – reporterami, wydawcami, prezenterami, researcherami, operatorami kamer, dźwiękowcami, realizatorami wizji. Z ludźmi z pl. Powstańców Warszawy i z Woronicza. Na przeróżnych stanowiskach – od najniższych w telewizyjnej hierarchii po dyrektorskie. Powtarzały się opinie: „Sami już nie mamy siły tego oglądać”, „Jest nam wstyd”, a w najgorszym wypadku: „Gorzej już na pewno nie będzie.” O sytuacji w telewizji pisaliśmy z Marcinem Wikłą w poprzednim numerze „wSieci”.

Kulisy ataku TVP na rząd i prezydenta we „wSieci”: „Lojalni wobec poprzedniej władzy propagandyści wiedzą, że nie będzie dla nich miejsca w nowej telewizji”

Jest olbrzymia nadzieja związana z nową ekipą. Oczywiście w szerszym aspekcie – na ludzi, którzy nie tylko skończą z dotychczasową propagandą, ale też uzdrowią pokiereszowane spółki od strony organizacyjnej, finansowej, stworzą normalne warunki pracy. Uczciwi ludzie pracujący w Telewizji Polskiej mają duży szacunek do tej firmy i myślą o niej z troską, nie tylko we własnym interesie, ale też jako o elemencie niezbędnym dla zdrowia rynku medialnego i całego państwa. Zależy im na przecięciu wielkich układów od lat dojących spółkę, wykopaniu zwykłej bandy złodziei uwłaszczonej na publicznym majątku. Liczą, że to nastąpi, że nowa władza nie poprzestanie na prowizorce ograniczającej się do wymiany części kadr, ale dotrzyma słowa i wprowadzi mechanizmy dające TVP (i radiu) należną im pozycję.

Na koniec jeszcze jeden, nieco osobisty wątek. W pożegnalnych listach ludzi czujących nadchodzące pożegnanie z korytem, w wielu komentarzach i dyskusjach pobrzmiewa argument rzekomej fachowości, za którą teraz widzowie niby zatęsknią.

Przypomina mi się jesień 2009 roku, kiedy szefowanie „Wiadomościom” rozpoczynał Jacek Karnowski, a ja miałem przyjemność i zaszczyt być częścią jego zespołu. Też dało się wówczas słyszeć pomruki podobne do sączonych dziś, jak to skończy się mityczny profesjonalizm od lat zasiedziałych w TVP „fachowców”, a zacznie „brunatna” propaganda rąbana tępym toporem bez ładu i składu. Co się okazało? Że „Wiadomości” zaczęły INFORMOWAĆ o rzeczach ważnych, zaczęły być opiniotwórcze oraz zostały docenione przez widzów. Piotr Kraśko na pewno dobrze pamięta niejedno wydanie z tamtego okresu, gdy podawał widzom dane o kolejnych rekordach oglądalności, o których dziś może tylko pomarzyć. Co zaś się tyczy mitycznego politycznego zaangażowania redakcji, to najlepiej przywołać pewien tekst Wojciecha Mazowieckiego w „Wyborczej”. Publicysta zadał sobie trud oglądania „Wiadomości” przez miesiąc i opisania mechanizmu manipulacji rzekomo przez nas stosowanych. Artykuł (na jedną bądź nawet dwie kolumny) był przekomiczny, bo sprowadzał się do tezy mniej więcej takiej: tak manipulują, że aż trudno wskazać przykłady…

Myślę, że i tym razem będzie podobnie. Zarówno w „Wiadomościach”, jak i pozostałych audycjach informacyjnych oraz publicystycznych Telewizji Polskiej oraz Polskiego Radia. Będą INFORMOWAŁY. Informowały uczciwie. Czekają na to przede wszystkim widzowie. A ja wśród nich.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...