Felieton ukazał się na portalu SDP.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przeprowadziła monitoring rosyjskich stacji telewizyjnych. W efekcie powstał raport pokazujący w analizowanych programach różne techniki manipulacji, m.in. „zwyczajne kłamstwa, selektywny dobór faktów, stosowanie stereotypów, podsycanie emocji, zastraszanie, demonizowanie przeciwnika”. Wnioski są jednoznaczne: w rosyjskich media elektronicznych „manipulowano zarówno obrazem, jak i ścieżką dźwiękową”.

Raport – od kilku tygodni – eksponowany jest na stronie KRRiT. Został także niedawno zaprezentowany podczas Konferencji Mediów Partnerstwa Wschodniego w Rydze. Trudno natomiast na tej samej stronie odnaleźć informację, że KRRiT oceniła także, jak prezentowano kampanię prezydencką w serwisach informacyjnych najważniejszych polskich stacji. I do jakich wniosków jej analitycy doszli.

A szkoda. Jest się bowiem czym pochwalić! Albowiem zdaniem Krajowej Rady w ofercie polskich stacji informacyjnych – w odróżnieniu od mediów rosyjskich – dobrze się dzieje, a wymaganych standardów nie spełnia jedynie TV Trwam, ze względu na „brak pluralizmu i wyraźnie pozytywny stosunek dziennikarzy do przedstawicieli tylko jednej partii”. Na innych antenach pluralizm, rzetelność i obiektywizm kwitnie. I to na tyle bujnie, że KRRiT (stosując „wskaźniki realizacji misji publicznej”) świadectwo z paskiem przyznało ex equo stacjom Polsat News, TVP 1 i TVN 24 – za drugą turę. Za pierwszą wyróżniono Polsat News.

Nie wiem, według jakich kryteriów – oprócz tradycyjnego mierzenia sekundnikiem obecności na ekranie przedstawicieli poszczególnych partii – oceniano rodzime serwisy. Nie wiem też, jak analitykom KRRiT udało się nie dostrzec w nich „zwyczajnych kłamstw, selektywnego doboru faktów, podsycania emocji, zastraszania, demonizowania przeciwnika”. Nie wiem, jaką wadę wzroku i słuchu miały osoby przygotowujące ów raport, że nie dostrzegły „manipulowania zarówno obrazem, jak i ścieżką dźwiękową”.

Nie wiem wreszcie, czym TV Trwam zasłużyła sobie na miano kozła ofiarnego, To znaczy wiem, ale nie jestem stanie zaakceptować „stosowania stereotypów” i podwójnych standardów, zwłaszcza przez instytucję, która ma te standardy wyznaczać. To prawda, że toruńska stacja nie prezentuje całego spectrum opinii i poglądów. Nikt jednak nie ukrywa, kto jest w tym wypadku nadawcą i jaki światopogląd wyznaje. Za to sposób prezentowania informacji, kultura języka, szanowanie widza oraz respektowanie hierarchii – nie tylko wartości, ale i ważności – podejmowanych tematów, powinien skłaniać analityków KRRiT nie tyle do miotana gromów, ale stawiania TV Trwam za wzór dla innych stacji.