Szkoły i rodzice narzekają na tłok w szkołach i faktyczne usankcjonowanie zmianowości. Wszystko przez reformę edukacji. Do szkół ruszyło półtora rocznika dzieci. MEN znalazło rozwiązanie problemu! Klasy będą nielimitowane.

Wszystko wskazuje na to, że już w przyszłym roku szkolnym pierwsze klasy będą mogły liczyć więcej niż 25 uczniów. Ilu dokładnie? Nie wiadomo, bo limitu maksymalnego nie określono. Od września 2014 roku pierwsze klasy w szkołach podstawowych w całym kraju mogą liczyć maksymalnie 25 uczniów.

Fot.Facebook/Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców
Fot.Facebook/Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców

Od przyszłego roku mniejsze miały być także drugie klasy, w 2015 - trzecie. Limity miały uspokoić rodziców sześciolatków, którzy niechętnie wysyłali maluchy do szkoły. Były premier Donald Tusk zapowiedział odchudzenie klas tego samego dnia, kiedy przeciwnicy reformy obniżenia wieku szkolnego zanosili do Sejmu swój wniosek o rozpisanie referendum w tej sprawie

—informuje serwis metromsn.gazeta.pl.

Koalicja rządowa najpierw przepchnęła na siłę obowiązek szkolny od 6 - go roku życia, potem odrzuciła wniosek o referendum w sprawie obniżenia wieku szkolnego, teraz niefrasobliwie zwiększa limity uczniów w klasach.

Ministerstwo Edukacji przygotowało projekt nowelizacji ustawy, z którego wynika, że dyrektor szkoły będzie mógł w dowolnym momencie zwiększyć klasę do 27 osób. Musi tylko poprosić o zgodę gminę. Mało tego: uczniów może być jeszcze więcej. Ilu maksymalnie - nie zaznaczono

—czytamy dalej.

Aby klasa była o wiele większa, a dzieci miały opiekę, nauczyciel dostanie do pomocy asystenta i to według resortu edukacji rozwiąże wszystkie problemy. Asystent jest też o wiele tańszy niż nauczyciel, bo - może pracować 40 godzin tygodniowo, czyli dwa razy dłużej. Nie chroni go również Karta nauczyciela.

Justyna Sadlak z biura prasowego MEN tłumaczy, że resort planuje zmianę limitów na prośbę samorządów, dyrektorów szkół i rodziców.

Gdy do 25-osobowego oddziału dojdzie kolejny uczeń, pojawią się problemy organizacyjne. Dyrektor powinien podzielić oddział na dwa mniejsze -

—wyjaśnia Justyna Sadlak w rozmowie z metromsn.gazeta.pl.

Prace nad zmianą w ustawie, pozwalającą na zwiększenie limitów uczniów w klasie rozpoczęły się już w lipcu. Ministerstwo edukacji założyło najwyraźniej, że rodzice są już w sytuacji bez wyjścia. Muszą posłać sześciolatki do szkół, bez względu na to, ile uczniów znajdzie się w klasie.

Według nauczycieli, znoszenie limitów, to błąd i duża strata dla sześciolatków. Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka Związku Nauczycielstwa Polskiego, twierdzi, że jasne jest to, że samorządy są zainteresowane oszczędzaniem w oświacie.

W „Raporcie o stanie oświaty” (Instytutu Badań Edukacyjnych, Warszawa 2010) czytamy:

Wiele badań wskazuje, że w mniejszych klasach dzieci uczą się więcej, nauczyciele zauważają mniej problemów z dyscypliną uczniów w czasie lekcji i, co prawdopodobnie wiąże się z poprzednimi rezultatami, są bardziej zadowoleni ze swojej pracy. Nauka w małych klasach wzmacnia osiągnięcia dzieci w wieku edukacji początkowej i jest szczególnie korzystna dla dzieci z grup edukacyjnego ryzyka.

Duża klasa się jednak bardziej opłaca finansowo. No i po zamknięciu w czasie ostatnich lat wielu szkół w tych które zostały można upchnąć więcej dzieci nie pracując na trzy, a na dwie zmiany. O tym co się opłaca ze względu na dobro dzieci nikt już od dawna nie myśli.

Czytaj też:

Zdradzone sześciolatki, czyli jak reforma edukacji wywołała prawdziwy kataklizm

ann/metromsn.gazeta.pl