Reżyser, scenarzysta, a ostatnio również pisarz - Andrzej Saramonowicz znów dał wyraz swoim liberalnym poglądom obyczajowym.

Autor powieści "Chłopcy" powiedział w wywiadzie dla portalu Onet.pl, że jest zwolennikiem edukacji seksualnej dla dzieci.

Uważam, że trzeba dzieci edukować seksualnie, choćby po to, by nakreślić im niebezpieczeństwa możliwej pedofilii. I także, by nie czerpały wiedzy o tej sferze z pornografii. Łatwość dostępu do pornografii dla dzieci jest przerażająca i bez wątpienia dewastuje wrażliwość, bo skupia uwagę niedojrzałego jeszcze człowieka nie tylko na "hydraulice" działań, zazwyczaj obleśnie pokazanej, ale także całkowicie pomija emocjonalny aspekt relacji intymnych. To niezwykle niszczące, zwłaszcza jeśli połączy się to z obecnym modelem edukacyjnym, który całkowicie wyparł się charakteru wychowawczego, zastępując go takim, który premiuje kolekcjonowanie punktów w testach i zaliczenie, zaliczanie, zaliczanie, bez konieczności rozumienia istoty poznawanych treści -

mówi reżyser.

Saramonowicz podkreśla, że obecny model jest zły.

Dla mnie to jest samobójcze działanie państwa. Jakby celem kształcenia nie było wygenerowanie światłych i wrażliwych obywateli (obywateli w rozumieniu starożytnej demokracji greckiej, czyli odpowiedzialnych za wspólnotę), tylko wyprodukowanie ludzi użytecznych dla szaleństwa gospodarki wolnorynkowej i rozpasanego konsumpcjonizmu -

tłumaczy rozmówca Onetu.

I tym sposobem Saramonowicz, za pomocą kilku zdań, znów wywoła burzę prowokując wydawców programów telewizyjnych do sadowienia po dwóch przeciwległych kanapach w studiu: zwolenników i przeciwników edukacji seksualnej.

Polska...

gah/Onet.pl