Co z wątpliwościami wokół Panteonu Żołnierzy Wyklętych? Dr Paweł Ukielski: Niedzielna uroczystość będzie pierwszym etapem. Prace nie ustaną! NASZ WYWIAD

Fot. M. Czutko
Fot. M. Czutko

Daję słowo ze strony IPN, że gdy tylko dostaniemy ten teren do prac ziemnych, to od razu będziemy pilnie pracować nad tym, by wszystkich wydobyć. Wierzę, że to tak ważna sprawa dla Polaków, że nikt nie wpadnie na pomysł, by to wstrzymywać

— mówi w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl dr Paweł Ukielski, zastępca prezesa IPN, komentując kontrowersje i wątpliwości w sprawie otwarcia panteonu Żołnierzy Wyklętych.

Rozmowę przeprowadził Marcin Fijołek.

wPolityce.pl: 27 września na „Łączce” odbędzie się otwarcie panteonu poświęconego Żołnierzom Wyklętym, niekiedy zwanego złośliwie panteonikiem. Wokół pomysłu, który miał być wielkim świętem pojawiło się wiele kontrowersji i sporów. Można mówić o pełnym zadowoleniu?

Dr Paweł Ukielski, zastępca Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej: Pełne zadowolenie będzie dopiero wtedy, gdy nie tylko wydobędziemy wszystkich Żołnierzy Wyklętych, ale gdy ich zidentyfikujemy i pochowamy z honorami. Oczywiście może się okazać, że ze względów czysto technicznych nie uda się to w stu procentach, ale tutaj najważniejszym problemem może okazać się brak materiału genetycznego. Chcielibyśmy mieć za sobą etap prac na drugiej części kwatery „Ł” i na kwaterze „Ł II”, ale dotychczas uniemożliwiał to stan prawny.

Stąd decyzja Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, by - na wniosek części rodzin ofiar, tych zidentyfikowanych, którzy wiedzą od dwóch lat, że szczątki ich bliskich zostały odnalezione i przypisane do nazwisk - utworzyć ten panteon etapowo. Pierwszy etap odbędzie się właśnie 27 września - skoro kilkudziesięciu bohaterów zostało zidentyfikowanych, a ich rodziny mają zrozumiałe oczekiwania, by wreszcie odbył się pogrzeb, to decyzja mogła być w zasadzie tylko jedna.

I naprawdę nie można było poczekać na odnalezienie rotmistrza Pileckiego i innych bohaterów? Taka „pełna” uroczystość byłaby o wiele bardziej uroczysta. No i udałoby się uniknąć nieporozumień i wątpliwości. A tak mamy do czynienia z sugestiami, że panteon jest otwierany, bo minister Kunert chciał się czymś pochwalić.

Wydaje mi się, że każdy urzędnik wolałby nie musieć robić pewnych rzeczy etapowo, zwłaszcza w sytuacjach kontrowersyjnych. Ale to naprawdę był ukłon w kierunku tych rodzin, które nie chciały czekać. Istniało bowiem ryzyko, że gdyby szczątki zidentyfikowanych bohaterów dalej miały być przechowywane w kartonowych trumienkach, to bliscy tych ofiar zaczęliby je zabierać do grobów rodzinnych. Tak się nie stało tylko z powodu perspektywy, że niebawem uroczysty pogrzeb się odbędzie.

Wszyscy czekamy na odnalezienie i identyfikację Witolda Pileckiego, ale proszę zwrócić uwagę, że to właśnie jego córka napisała wyjątkowy i poruszający list, w którym napisała, że pozostałe rodziny nie mogą czekać w nieskończoność. To ona swoim listem w pełni wsparła ideę, by te rodziny, które swoich bliskich odnalazły, mogły cieszyć się ich godnym pochówkiem już 27 września.

Mówi pan, że istniało ryzyko pochowania bohaterów przez ich rodziny – prywatnie, nie w panteonie. Ale do tego i tak dochodzi. Spośród 40 zidentyfikowanych sześciu Wyklętych nie zostanie pochowanych w panteonie. Na czele tej listy nieobecnych – legendarny „Łupaszka”. Szkoda.

Sprawa „Łupaszki” jest bardzo prosta – wynika to z testamentu jego córki zmarłej trzy lata temu, która w swojej ostatniej woli napisała, że życzy sobie, by jej ojciec został pochowany w grobowcu rodzinnym. Znajduje się on również na Powązkach, zresztą niedaleko Łączki. Natomiast nie jest to z żadnej strony protest przeciwko tej uroczystości – najbliżsi „Łupaszki” będą obecni na „Łączce” 27 września, bo zdają sobie sprawy z rangi tego wydarzenia. Z tego, co wiem, bo tak zadeklarował Sekretarz ROPWiM, Andrzej Kunert, powołując się na zgody rodzin – na 40 zidentyfikowanych bohaterów pochowanych w panteonie będzie 37. Ale nie chodzi o liczby i licytację – to sprawa ogólnonarodowa i niektórzy mogą mieć odmienne zdanie, uważać, że należałoby pochować dopiero wtedy, gdy będziemy mieli wszystkich pochowanych. Minister Kunert uznał, że należy przychylić się do woli rodzin, które nie chciały czekać z pochówkiem swoich bliskich. Jeżeli rozważamy, że uroczystość 27 września będzie niepełna, to tym bardziej niepełna byłaby, gdybyśmy czekali jeszcze rok czy dwa, na wydobycie wszystkich bohaterów, bo oczekującym rodzinom mogłoby zabraknąć cierpliwości. W przypadku rodzin wypełniających ostatnią wolę zmarły zresztą oczekiwanie nic by nie zmieniło – „Łupaszka” i tak zostałby pochowany poza Panteonem.

Zamieszanie i kontrowersje wokół tej decyzji były na tyle duże, że jako mediator w sprawę włączył się prezydent Andrzej Duda. Pojawiły się nawet głosy, że to swoista pułapka zastawiona na nową głowę państwa. Jak wyglądało spotkanie w Pałacu poświęcone tej kwestii?

Dopatrywanie się złej woli w działaniach instytucji, które wykonały dużą pracę, by wydobyć i zidentyfikować bohaterów, jest dla mnie niezrozumiałe. Jestem przekonany, że bardzo dobrze się stało, że prezydent Duda mocno wsparł całą sprawę swoim autorytetem. Dodatkowo mówiąc, że będzie tę sprawę pilotował, wywarł bardzo zdrową i dobrą presję na wszystkich odpowiedzialnych, a jednocześnie jasno powiedział, że całkowicie zgadza się z tym, że ten pogrzeb powinien się odbyć w zaplanowanym terminie, właśnie 27 września. Rodziny zidentyfikowanych bohaterów nie mogą czekać w nieskończoność - prezydent zrobił bardzo wiele, by całą sytuację uspokoić. Natomiast opinie o tym, że jest wpuszczany w pułapki idą w poprzek jego słowom i nie dążą do uspokojenia sytuacji, a niepotrzebnie próbują ją zaognić – i to w sytuacji, gdy można myśleć o ogólnonarodowym porozumieniu w tej sprawie.

Na spotkaniu padły ważne słowa ze strony rodzin, które czekają na pochówek swoich bliskich – już zidentyfikowanych bohaterów. Wnuczka majora Kontryma mówiła, że doskonale wie, że niektórzy mogą po prostu tego nie doczekać, bo są w podeszłym wieku. To były mocne słowa i mam nadzieję, że niezależnie od pojawiających się emocji, spotkanie przysłużyło się uspokojeniu atmosfery.

Ciąg dalszy na następnej stronie.

123
następna strona »
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...