Na kilka chwil przed nieuchronną wyborczą klęską, koalicja PO-PSL dokonuje ruchów – mówiąc delikatnie – skłaniających do stawiania pytań. Jedną ze sfer w pośpiechu „czyszczonych” niczym pokoje w Pałacu Prezydenckim jest górnictwo i nierentowne ponoć kopalnie. Piszemy „ponoć”, ponieważ w na początku tego tygodnia – tuż przed niedzielnymi wyborami! - ta kula u nogi polskiej gospodarki została za symboliczną złotówkę przekazana kapitałowi zagranicznemu ukrytemu w rozproszonym akcjonariacie Tauronu i innych spółek energetycznych. Skoro górnictwo – w wypadku transakcji kopalni Brzeszcze – jest aż tak wielkim ciężarem dla polskiej gospodarki, dlaczego ciężar ten chce wziąć na swoje barki, nastawiony jedynie na zysk obcy kapitał?

Stawiamy odważną tezę - obecna sytuacja jest elementem zaplanowanych działań destrukcyjnych, których celem jest przejęcie za przysłowiową złotówkę zadłużonych, nierentownych kopalń, bez poinformowania społeczeństwa o wszystkich okolicznościach tych przejęć oraz bez uświadomienia społeczeństwu marnotrawionego w ten sposób potencjału rozwoju Polski. To, że restrukturyzacja kopalń jest konieczna wiadomo nie od dziś. Obawiamy się jednak, że świadome zaniechania i opóźnienia tego procesu sprawiły, iż restrukturyzacja jest dokonywana w ostatniej chwili, pod presją czasu, tuż przed wyborami, a w efekcie sama metoda restrukturyzacji pozbawiona jest otwartej analizy i koniecznej oceny społecznych i długofalowych ekonomicznych skutków takiego postępowania. Dlaczego jest więc przeprowadzana? Skąd pośpiech?

Głównym tłem obecnej sytuacji na rynku węgla jest tzw. „pakiet klimatyczny” i związana z nim dekarbonizacja. W październiku 2014 r. polski rząd bezkrytycznie zaakceptował „Ramy polityki klimatycznej i energetycznej na okres 2020-2030”, choć wcale nie musiał pakietu tego przyjmować. Co więcej, dokument ten nie nadawał się do podpisu, bo najzwyczajniej nie spełniał kryteriów formalnych stawianych dokumentom programowym UE. Premier Ewa Kopacz podpisała więc coś, co nie było i nadal nie jest wiążące dla żadnego z krajów członkowskich. Wspomniany dokument naruszał Dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2001/42/WE z dnia 27 czerwca 2001 r. w sprawie oceny wpływu niektórych planów i programów na środowisko, (SEA) oraz Dyrektywę 2003/35/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 26 maja 2003 r. przewidująca udział społeczeństwa w odniesieniu do sporządzania niektórych planów i programów w zakresie środowiska oraz zmieniająca w odniesieniu do udziału społeczeństwa i dostępu do wymiaru sprawiedliwości dyrektywy Rady 85/337/EWG i 96/61/WE.

To, że o środowisko należy dbać nie jest stwierdzeniem odkrywczym. A jednak zdanie to nasączono takim ładunkiem emocji, że funkcjonuje niczym narzędzie tortur. Każdy obywatel ma prawo znać prawdziwe przyczyny tak agresywnego lobbingu na rzecz dekarbonizacji i powinien ponad wszelką wątpliwość rozumieć i akceptować przyczyny, dla których żąda się od niego kolejnych wyrzeczeń i poświęceń dla ochrony klimatu. Każdy Polak powinien wiedzieć, dlaczego pomimo zmniejszenia przez Polskę emisji CO2 od roku 1988 (Protokół z Kioto) o około 30% będzie zmuszony do nowych wielkich poświęceń i zadłużenia swojego kraju o około tysiąc miliardów złotych (bilion), by ograniczyć światową emisję CO2 jedynie o 0,5% podczas, gdy główni truciciele wciąż jeszcze nie wywiązali się z postanowień roku 1988!

Nie chcemy budować mglistej atmosfery spisku międzynarodowych korporacji. Histeria powstała wokół „pakietu klimatycznego” zapewne nie jest przypadkowa, ale jeśli odsuniemy od siebie pokusę dziennikarstwa śledczego dostrzeżemy naprawdę wiele powodów, dla których „dekarbonizację” uznać możemy za szkodliwą dla polskiej gospodarki.

Zasoby naturalne (ropa, gaz, węgiel, źródła geotermalne, miedź, metale złoto, srebro, platyna i wiele innych) były, są i będą źródłem bogactwa krajów i ich obywateli, stanowiąc ich własność. Polska, spośród wszystkich krajów członkowskich UE posiada zdecydowanie najbogatsze zasoby energetyczne. Nasze zasoby węgla i źródeł geotermalnych stanowią około 90 % całych zasobów UE. Według oficjalnych danych, zasoby węgla wynoszą ponad 54 mld ton, a zdaniem prof. Bohdana Żakiewicza - kandydata do nagrody Nobla i wybitnego specjalisty od tzw. „podziemnego zgazowania węgla”, wynosić mogą nawet kilkaset mld ton. Obecna wartość tych zasobów to mniej więcej 10 bln (tak, bilionów!) złotych. Majątek tej wartości ma być właśnie oddany zagranicznym korporacjom za symboliczną złotówkę… Rząd PO-PSL zamierza zalegalizować tę skandaliczną transakcję w przededniu dopracowania i przetestowania przez polskich specjalistów metody podziemnego zgazowania węgla na skalę przemysłową. Energia zawarta w węglu, wydobyta na powierzchnię dzięki tej metodzie będzie prawie bezodpadowa, dziesięciokrotnie tańsza, emitować będzie około 75% mniej CO2 i pozwoli na pięciokrotnie większe wykorzystanie złóż węgla, którego w tej konfiguracji wystarczy na setki lat dla całej UE. Przez setki lat złoża węgla generować będą krociowe zyski, których beneficjentem powinno być państwo polskie, a nie międzynarodowe koncerny. Własne zasoby naturalne są też kluczem do niezawisłości Polski oraz jej bezpieczeństwa energetycznego. Co prawda kryzys imigracyjny, wojna na Ukrainie i walka z Państwem Islamskim dominują przekazy medialne, ale gdzieś na uboczu medialnej wrzawy, najbardziej rozwinięte kraje świata (USA, Chiny, Japonia, Rosja, Niemcy) usilnie zabiegają o przejęcie kontroli nad światowymi zasobami naturalnymi (na Antarktydzie, na Grenlandii, na Wyspach Kurylskich, w Afryce, w krajach bliskowschodnich) zdając sobie sprawę z ich znaczenia w najbliższych stuleciach.

Co ciekawe, na przestrzeni ostatnich 26 lat, czyli w okresie polskiej transformacji, świat zwiększył wydobycie węgla kamiennego niemal trzykrotnie (z 3 do ponad 8 mld ton rocznie) ze względu na wzrastający popyt na energię i możliwość wytworzenia z węgla najtańszego prądu, ciepła i chłodu. W tym samym czasie, Polska - wbrew logice i trendom światowym – niemal trzykrotnie zmniejszyła jego produkcję obciążając górnictwo w sposób skrajnie nieracjonalny administracyjnymi opłatami, karami, akcyzą i innymi podatkami, które w połączeniu z licznymi patologiami w zarządzaniu w sposób rażący zwiększyły koszty wydobycia. Cel? Doprowadzenie górnictwa do bankructwa, a w konsekwencji jego prywatyzacja.

Polska Konstytucja nie określa co prawda wprost kto jest właścicielem kopalin w Polsce. Czy oznacza to, że nie należą one do nikogo lub do jedno-osobowej władzy - na mocy ustawy o Skarbie Państwa, sprawowanej przez ministra tego resortu? Otóż nie. Konstytucja wyraźnie określa bowiem Naród Polski mianem suwerena. Bez jego zgody wyrażonej w ogólnokrajowym referendum prywatyzacja polskich zasobów naturalnych, w tym węgla, nie jest możliwa.

By uciąć wszelkie spekulacje, ważnym zobowiązaniem, stawianym przed wybieranymi do nowego Parlamentu, powinno być wprowadzenie do Konstytucji RP przepisów w sposób czytelny określających, iż naturalne zasoby przyrodnicze w atmosferze, biosferze, hydrosferze i litosferze, na obszarze zaliczanym do terytorium naszego kraju, są własnością Narodu Polskiego. W tym duchu powinny też zmierzać przepisy dotyczące NBP, by poprzez właściwą politykę monetarną i konieczność współpracy RPP i Prezesa NBP z rządem stymulować możliwie dynamiczny rozwój polskiej gospodarki. Bezpieczeństwo energetyczne należy rozpatrywać w kategoriach bezpieczeństwa państwa z wszystkimi konsekwencjami i mechanizmami obronnymi.

Co zaś tyczy się pisanego przez lobbystów europejskiego para-prawa: nie wolno ulegać modom i ponagleniom, które, jak w przypadku „Ram polityki klimatycznej…” mogą być najzwyczajniej bublem prawnym. W miejsce ulegania katastroficznym wizjom bankructwa państwa polskiego, warto w sposób usystematyzowany wdrażać programy naprawcze dla górnictwa i energetyki, nie zapominając, że zasoby węgla są ogromnym kapitałem a innowacyjne technologie węglowe stwarzają niesamowite możliwości - ale tylko dla tych, którzy zasoby te kontroluję… Najbliższy czas pokaże, czy beneficjentem będzie budżet państwa i społeczeństwo polskie, czy też ktoś inny.

Autorzy:

Jacek Żalek - wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Zjednoczonej Prawicy

Krzysztof Tytko, Arkadiusz Szymanek - eksperci ds. górnictwa

Grzegorz Chocian - ekspert ds. ochrony środowiska

Kazimierz Płotkowski - Komitet Obywatelski Obrony Polskich Zasobów