„Odwołanie Gronkiewicz-Waltz to będzie cios dla PO, po którym może się już nie podnieść.” Czyli co boli Katarzynę Kolendę-Zaleską

Multimedialny licznik podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz przy ul. Chmielnej w Warszawie. fot. PAP/Rafał Guz
Multimedialny licznik podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz przy ul. Chmielnej w Warszawie. fot. PAP/Rafał Guz

Mamy w konstytucji i prawie samorządowym zapisaną instytucję referendum – najbardziej demokratyczną z możliwych. Ale jak ludzie chcą z niej skorzystać, to nie mogą! Przynajmniej w mniemaniu gwiazdy TVN Katarzyny Kolendy-Zaleskiej.

Mieszkańcy powinni wiedzieć, ile to wydarzenie kosztuje i co na tym mogą zyskać lub stracić. Muszą mieć świadomość, że podpisując wniosek o referendum, wpisują się w polityczną akcję opozycji, która ma na celu pogrążenie coraz bardziej słabnącej Platformy

– publicystka przestrzega z troską w „Gazecie Wyborczej”.

O zgrozo, biedna partia rządząca – ktoś (czytaj: nieświadomy obywatel) mógłby jej wyrządzić krzywdę!

Opozycja ma pełne prawo do takiej akcji, ale mieszkańcy muszą wiedzieć, o co chodzi - że nie chodzi tylko o korki, śmieci i wyższe ceny biletów komunikacji miejskiej, ale chodzi także - a może przede wszystkim - o Donalda Tuska

– konstatuje z przerażeniem Kolenda-Zaleska.

Dziennikarka roztkliwia się nad niedolą Hanny Gronkiewicz-Waltz.

W Warszawie kiepsko się jeździ przez rozkopane ulice, budowę metra, problemy z tunelem. Codziennie rano i wieczorem szlag człowieka trafia. Wściekłość trzeba na kimś wyładować. Na kim? Oczywiście na prezydencie miasta

– zauważa czule.

Ale czy to trochę nie absurdalne, że krytykujemy władze za to, że coś robią. Można sobie wyobrazić, jak by wyglądało miasto, gdyby nie remonty i nowe ulice, objazdy, estakady

– ciągnie wywód.

A jak by Warszawa wyglądała, gdyby remontom i inwestycjom nie towarzyszył bałagan i chaos? Na to pytanie Kolenda-Zaleska nie odpowiada. Według niej „miasto rozwija się fantastycznie”, tylko„brakuje w nim ducha”.

Do prezydent miasta nie mam pretensji za te rozkopane ulice. Mam za brak wizji tego, czym to miasto ma być. Mam za brak pomnika Lecha Kaczyńskiego i małostkowe spory o to, gdzie mógłby stanąć. Mam za lekceważenie i niedocenianie kultury, za nieumiejętność rozmowy z mieszkańcami

– wylicza nad podziw surowo Kolenda-Zaleska.

Plac Defilad straszy, a miał być wizytówką miasta. Dziwi brak determinacji we wspieraniu Muzeum Sztuki Nowoczesnej

– dodaje ostro.

Wszystko to jednak – zdaniem publicystki – żaden powód, by ogłaszać referendum ws. odwołania Gronkiewicz-Waltz.

I jaki jest sens wydawania kilku milionów złotych (na referendum i nowe wybory)? Można by je dać Grzegorzowi Jarzynie na jego teatr, co bardziej niż ta polityczna hucpa przysłużyłoby się miastu i Polsce

- proponuje genialnie Kolenda-Zaleska.

Byle tylko owe pieniądze nie przechodziły przez ręce obecnej pani prezydent, bo jak opisywał przywołany przez publicystkę reżyser, „rządząca obecnie w Warszawie ekipa PO prowadzi najgorszą politykę wobec teatrów miejskich ze wszystkich ekip.”

Kulą w płot, pani redaktor.

CZYTAJ WIĘCEJ: Grzegorz Jarzyna: Prezydent Kaczyński dbał o wizerunek polskiej kultury. Reżyser w "GW" obnaża propagandę PO

JUB/”GW”

 

 

--------------------------------------------------------------------------------

---------------------------------------------------------------------------

Do nabycia wSklepiku.pl:"Warszawa w Obiektywie Wer.Pol/Ang"
autor:Paweł Loroch

oraz

"Warszawa w starej fotografii"

autor:Olgierd Budrewicz

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych