Ledwo Niemcy coś wymyślą, aby ulżyć swoim podatnikom, już Tusk zgłasza się na ochotnika, aby im pomóc. Rząd zgodził się na transfer pieniędzy do banków strefy euro

kprm.gov.pl
kprm.gov.pl

Donald Tusk poszedł na rękę Niemcom i zgodził się wprowadzenie w Unii Europejskiej tzw. uporządkowanego systemu likwidacji i restrukturyzacji banków. Może to oznaczać obciążenie polskiego podatnika ratowaniem banków w strefie euro, do której Polska nie należy.

O bulwersującym posunięciu szefa polskiego rządu napisał „Nasz Dziennik“. Na ostatnim szczycie unijnym, o którym media w Polsce informowały jedynie w kontekście podsłuchiwania telefonu Angeli Merkel, rozmawiano o wiele ważniejszych kwestiach. Jedną z nich jest tzw. drugi filar unii bankowej. Niemcy mają już dosyć ratowania zagrożonych banków strefy euro przy pomocy mechanizmu EMS, bowiem dokładają się głównie podatnicy niemieccy. Nasi zachodni sąsiedzi wpadli więc na myśl, aby stworzyć mechanizm solidarnego dzielenia się odpowiedzialnością finansową za straty banków.

Mechanizm ten jest obowiązkowy dla krajów strefy euro. Kraje spoza strefy nie muszą dokładać nic jeśli nie chcą. Jednak zważywszy na to, że Tusk już kilkakrotnie wyraził chęć pójścia na rękę Berlinowi, bez negocjowania jakichkolwiek dobrych dla nas warunków, polscy podatnicy mogą się spodziewać, że wezmą udział w ratowaniu banków w innych krajach.

Największa partia opozycyjna zaapelowała do rządu wyjaśnienie wszystkich spraw, na które zgodził się w imieniu Polski. PiS chce wiedzieć, czy rząd cokolwiek wie o mechanizmach, w które wpędza polskiego podatnika.

W efekcie tych rozwiązań kraj, który praktycznie nie posiada własnego sektora bankowego, będzie musiał składać się na ratowanie zagranicznych grup bankowych. W Polsce ponad 70 proc. sektora bankowego znajduje się w rękach zagranicznych. Banki systemowe, takie jak włoski UniCredit, hiszpański Santander, portugalski BCP i inne są w naszym kraju obecne poprzez swoje spółki-córki Pekao SA, BZ WBK, Millenium. I to właśnie te banki-córki, które w Polsce świetnie zarabiają, będą musiały pokrywać straty wygenerowane w macierzystej centrali

– tłumaczy Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK.

Slaw/ "Nasz Dziennik"

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych