Zwycięstwo prawdy, Cenckiewicza, prasy polonijnej i wPolityce.pl. Nagrody dla tajnego współpracownika SB nie będzie
opublikowano: 24 stycznia 2011 roku, 19:01 | ostatnia zmiana: 3 sierpnia 2011 roku, 16:37
Fot. wPolityce.pl
Kiedy na początku stycznia na łamach portalu wPolityce.pl publikowaliśmy tekst doktora Sławomira Cenckiewicza Agenturalna przeszłość poety Tadeusza Chabrowskiego „Człowiek prozy czy rymu... sprawa wydawała się beznadziejna. Nagroda Włady Majewskiej londyńskiego Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie za najlepszą książkę roku dla pisarza stale mieszkającego poza Polską była już przyznana, a dochodzenie prawdy o esbeckiej przeszłości - niemodne. A jednak. Dzięki podjęciu tematu przez londyński dwutygodnik "Nowy Czas", po społecznych protestach, Związek wstrzymał wręczenie nagrody. Poniżej oficjalny komunikat w tej sprawie:
Związek Pisarzy Polskich na Obczyźnie z siedzibą w Londynie z przykrością zawiadamia, że zapowiedziany na 5 lutego 2011 wieczór wręczenia Nagrody Literackiej ZPPnO za "Poezje wybrane" (książkę roku 2009) dla Tadeusza Chabrowskiego z Nowego Yorku został odwołany z racji informacji o współpracy poety ze Służbą Bezpieczeństwa PRL w latach 1961-63, które dotarły do Zarządu Związku i Jury Nagrody już po wyborze laureata.
Decyzja ta zostanie utrzymana do czasu wyjaśnienia sprawy.
Andrzej Krzeczunowicz
Prezes ZPPnO
Poniżej przytaczamy tekst doktora Sławomira Cenckiewicza, podkreślając jednocześnie, że dokumentuje on dużo dłuższy okres współpracy TW "LEWON" z SB niż wspomniane w komunikacie dwa lata.
Poruszony poniedziałkowym wieczornym newsem „Rzeczpospolitej" o tym, że:
Związek Pisarzy Polskich na Obczyźnie przyznał poecie Tadeuszowi Chabrowskiemu doroczną nagrodę literacką Włady Majewskiej za najlepszą książkę roku dla pisarza stale mieszkającego poza Polską
postanowiłem odszukać swój mało znany (bo publikowany jedynie w prasie polonijnej) artykuł poświęcony laureatowi tego prestiżowego wyróżnienia.
Po raz kolejny okazało się, że bycie współpracownikiem bezpieki może być opłacalne nawet w „polskim Londynie". Doprawdy ciężko pojąć jak można pogodzić nagradzanie byłego tajnego współpracownika bezpieki o ps. „Leon" z autorytetem Włady Majewskiej, producentki kabaretowych występów wielkiego antykomunisty Mariana Hemara. To właśnie o takich poetach jak Chabrowski pisał Hemar w swoim genialnym wierszu Pisarz w raju:
Człowiek prozy czy rymu –
Beniaminek reżymu.
Syty i dopieszczony,
Kasowo uświadomiony
Z lasu za ocean
Był 7 września 1961 r. w Częstochowie. Świeżo wyświęcony kapłan z Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika (paulinów), ojciec Wacław (Tadeusz Chabrowski) z Jasnej Góry umawia się dwoma funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa. Jest kandydatem na agenta bezpieki. Ze względu na bezpieczeństwo operacji por. Mirosław Rak i mjr. Ryszard Puchała proponują ojcu Wacławowi wyjazd do lasu.
Kandydat pozytywnie ustosunkował się do takiego spotkania, zaznaczając, że należy z jego strony zachować ostrożność ponieważ władze klasztorne zwracają uwagę na ich kontakty z osobami świeckimi
– napisali polscy czekiści w sprawozdaniu. W lesie doszło do umówionej rozmowy. Ojciec Wacław paląc papierosy mówił, że chce wyjechać do Stanów Zjednoczonych. Podkreśla, że
chciałby się oderwać od obecnych władz klasztornych, że nie podoba mu się atmosfera jaka obecnie panuje na Jasnej Górze.
Chaotyczne nieco i zbyt ogólnikowe wynurzenia przerywa jeden z oficerów prosząc o bliższe charakterystyki konkretnych paulinów z Jasnej Góry. Obiecuje udzielenie pomocy w wyjeździe za ocean. Ojciec Wacław pomyślał przez chwilę, po czym wyraził chęć przekazania takich informacji. Prosił o czas na przygotowanie się do bardziej konkretnej rozmowy. Funkcjonariusze zgodzili się i ustalili następny termin spotkania.
Werbunek
Podczas kolejnych spotkań – 26 września i 12 października 1961 r., Chabrowski przekazał szereg ważnych informacji o współbraciach z zakonu (m. in. na temat ojców Salezego Strzelca, Chryzostoma Szewczyka, Romana Bożeja, Lucjusza Terasińskiego). Treść przekazanych informacji została sprawdzona i potwierdzona. Bezpieka uznała go za godnego zaufania informatora, który w przyszłości
może stać się cenną jednostką w sieci tajnych współpracowników.
Od początku jednak bezpiece przyświecał jeden cel – zwerbować Chabrowskiego w celu przerzucenia go do Stanów Zjednoczonych do klasztoru paulinów w Doylestown. Okazją było wytypowanie o. Wacława przez jego przełożonych zakonnych do pracy duszpasterskiej w środowisku polonijnym w Ameryce. W związku z tym w kwietniu 1961 r. złożył on podanie o paszport.
Pierwsze rozmowy z zakonnikiem prowadził jego dawny kolega szkolny por. Rak. Formalny werbunek Tadeusza Chabrowskiego nastąpił 12 października 1961 r. Wówczas o. Wacław sporządził własnoręczne zobowiązanie do współpracy do którego dołączył krótki życiorys. W deklaracji o współpracy z SB czytamy:
Zobowiązuję się zachować w ścisłej tajemnicy moją współpracę ze S[łużbą] Bezpieczeństwa. Zobowiązuje się nigdy nie zdradzać Ojczyzny a w wypadku ujawnienia wrogiej działalności przeciwko Polsce L[udowej] będę meldował zainteresowanemu pracownikowi. Dla lepszej konspiracji będę występował pod pseudonimem Leon. T. Chabrowski Leon.
Mjr. Puchała, oficer prowadzący „Leona" wobec którego występował jako „Ryszard Stefański", a jednocześnie kierownik specjalnej grupy operacyjnej SB w Katowicach rozpracowującej klasztor na Jasnej Górze w Częstochowie, napisał:
Nie jest fanatykiem religijnym i w zasadzie w zakonie nie znalazł się z powołania.
Poszukiwany „Leon"
9 grudnia 1961 r. TW ps. „Leon" wyleciał samolotem do Paryża, a stamtąd do Stanów Zjednoczonych. Przed wylotem mjr. Puchała poprosił „Leona" o przesłanie kartki z pozdrowieniami i nowym adresem, co miało oznaczać gotowość do kontynuacji współpracy. Tak też się stało.
W styczniu i lutym 1962 r. Chabrowski przesłał dwie pocztówki z nowym adresem w Doylestown. W związku z tym, zgodnie z zasadami obowiązującymi w bezpiece, Tadeusz Chabrowski został wyrejestrowany z sieci agenturalnej Wydziału III Komendy Wojewódzkiej w Katowicach. Jego opiekun z SB napisał w podsumowaniu, że mimo krótkiego okresu współpracy „Leon" przekazał cenne informacje na temat zakonników, które posłużyły do dalszej pracy operacyjnej.
Kwalifikacje „Leona" sprawiły, że mjr. Puchała poinformował o jego wyjeździe do USA Departament I MSW (wywiad cywilny PRL). Zgodnie z procedurami, Departament I przekwalifikował sprawę TW ps. „Leon" na sprawę kontaktu informacyjnego kryptonim „Leonard". Wywiadowcy dali czas „Leonardowi" na aklimatyzację Stanach Zjednoczonych. Postanowili skontaktować się z nim dopiero we wrześniu 1963 r. Z obawy przed amerykańskim kontrwywiadem (FBI) na miejsce spotkania wybrano Rzym, gdzie do października przebywał ojciec Wacław.
Jednak w tym czasie okazało się, że „Leonard" zamiast w domu zakonnym w Rzymie przebywa często w prywatnych mieszkaniach, spotyka się ze znajomymi a nawet podróżuje po całej Europie. Był tak zaaferowany prywatnymi sprawami, że nie miał nawet czasu na spotkanie ze swoim bratem Stefanem.
„Chcę być wielki"
Z teczki „Leonarda" wynika, że raczej nie wiedział on, że w Rzymie chcą się z nim skontaktować wywiadowcy z SB. Nie orientował się także, że bezpieka cały czas kontroluje jego korespondencję z rodziną, zakonnikami z Jasnej Góry i znajomymi... O wielu tajemnicach „Leonarda" SB wiedziała od agentury w Rzymie i zakonie, w tym zwłaszcza od jego przyjaciela z Częstochowy ojca Celestyna (ekonom generalny zakony), który również współpracował z bezpieką. Z korespondencji i innych źródeł informacji wynikało, że „Leonard" ma już dość życia zakonnego, jest skłócony z ojcem Michałem Zembrzuskim z Doylestown, prowadzi w zasadzie świeckie życie i zamierza porzucić kapłaństwo.
Rwą we mnie wody, porywa mnie mój własny nurt. Chcę być wielki, walczyć z Kościołem, bo go kocham więcej niż swoją duszę i ciało
– pisał poetycko w jednym z listów.
Znów pojawił się plan dotarcia do „Leonarda". Tym razem podjęto ryzyko kontaktu w Doylestown. Sprawę przekazano do realizacji agentowi o ps. „Elita", który pracował wówczas w Biurze Radcy Handlowego w Nowym Jorku. Później w operację odszukania „Leona" włączył się funkcjonariusz rezydentury wywiadowczej PRL w Nowym Jorku o kryptonimie „Edo". Bezpiekę interesowały głównie sprawy polonijne – duszpasterstwo oraz organizacje i ich finanse.
Dekonspiracja „Leonarda"
Kiedy na przełomie 1963 i 1964 r. lustrowano klasztor i okolice Doylestown w celu organizacji bezpiecznego spotkania z „Leonardem" z rezydentury wywiadu PRL w Nowym Jorku zbiegł szyfrant Stanisław Szymonik ps. „Ewa", który oddał się w ręce służb amerykańskich. W Departamencie I MSW analizowano wszystkie dokumenty, sprawy i informacje do których miał dostęp Szymonik. W wewnętrznego postępowania wynikało, że Szymonik znał sprawę Chabrowskiego i we wrześniu 1963 r. pisał o nim w szyfrówce wysłanej do Warszawy.
W takich sytuacjach w wywiadzie obowiązuje tylko jedna zasada – rezygnacja z całej agentury, którą poznał „zdrajca". Losy „Leonarda" był więc przesądzone. W 1964 r. uznano, ze „Leonard" jest spalony a jego personalia jako agenta tajnych służb PRL są znane FBI. Postanowiono zatem złożyć jego teczkę w archiwum i nie szukać z nim kontaktu. Jednak za pomocą agentury obserwowano jego działania. Z docierających informacji wynikało, że Chabrowski jest otwarty na współpracę z komunistami.
Poza tym, jak donosił współpracownik „Kozik" w maju 1967 r., Chabrowski nie ukrywał, że bliżej mu do świeckiego życia niż zakonnego. Ostentacyjnie nie nosił habitu, a ponadto
w bezpośredniej rozmowie potrafi nawet żartować i kpić z wiary katolickiej, jak i zasad panujących w swoim zakonie.
Niedługo później porzucił kapłaństwo, ożenił się i rozpoczął studia na Uniwersytecie Temple w Filadelfii.
Gotowy do pomocy
Mimo tylu zmian w życiu osobistym Chabrowski wciąż myślał jak pomóc ludowej ojczyźnie. W sierpniu 1971 r. doszło do jego spotkania z oficerem wywiadu w Nowym Jorku. Podczas rozmowy z oficerem o kryptonimie „Kodi", Chabrowski zaoferował swoje usługi na terenie Stanów Zjednoczonych. Nieco przesadnie akcentował swoje zasługi dla SB i możliwości operacyjne. Powoływał się na swój rzekomo długoletni kontakt z bezpieką. Wyznał nawet, że podczas pobytu w Irlandii, gdzie w latach 1965-1966 studiował na Uniwersytecie Katolickim w Dublinie, bezpieka inspirowała jego wystąpienia telewizyjne.
Leonard deklaruje dalszą współpracę z nami. W jego opinii płaszczyzną mogłoby być jego wykorzystanie na odcinku ośrodków uniwersyteckich. Zgadza się na uplasowanie się we wskazanym przez nas ośrodku uniwersyteckim po uzyskaniu doktoratu
– relacjonował „Kodi". Jednak SB nie mogła pozwolić sobie na błąd w sztuce. Amerykanie doskonale wiedzieli kim jest Tadeusz Chabrowski ps. „Leonard" więc jego przydatność agenturalna na terenie Stanów Zjednoczonych była żadna i mogła narazić interesy komunistów na szwank.
***
W późniejszych latach Tadeusz Chabrowski pozostał lojalnym wobec PRL polonusem i mało utalentowanym poetą, flirtującym od czasu do czasu z komunistycznym konsulatem. Przez długie lata był dla komunistów jedynie „pożytecznym idiotą" (określenie Lenina) „przerzucającym mosty" pomiędzy Polonią a Polską Ludową.
Jednak dla antykomunistycznej Polonii był od zawsze jedynie zwykłym oportunistą i „dwustołkowiczem" uzurpującym sobie miano reprezentanta Polonii w kontaktach z Krajem. Niestety, był równie ambitny, co skuteczny, a to z czasem przełożyło się na jego pozycję zawodową i społeczną w środowisku polonijnym Nowego Jorku, które powierzyło mu prestiżowe stanowisko prezesa w Centrum Polsko-Słowiańskim. Szkoda, że mając wciąż tyle do powiedzenia o sobie Tadeusz Chabrowski, eksponując liczne nagrody i dokonania, konsekwentnie zapomina o postaci „Leona". Pisali o nim historycy, ale też bez skutku. Kto chce ten wie, ale większość udaje, że przecież wszystko gra.
(wu-ka)
kategorie: Polityka Kultura
tagi: Cenckiewicz SB
Komentarzy: 21
To ważna i dobra wiadomośc'! Gratulacje dla walczących!
Gratulacje dla wpolityce.pl, zwłaszcza dla Helli i Zaprzyjaźnionego Komara.
Dzięki Panu S.Cenckiewiczowi i portalowi wPolityce.pl .
Świetnie tak trzymać należny w miarę swoich możliwości walczyć !!!!Maria
Wiary nie traćmy, ducha nie gaśmy!
Tak nam dopomoz Bog.
przez tyle czasu konfident dzialal na zachodzie, to co tu mowic o prl bis.jedna kloaka.
Gratulacje dla w/w I pozdrowienia!!!
Dla utrzymania tradycyjnych wartości Polski i Polonii takie artykuły są bezcenne. Dzięki autorowi ! Długiego zdrowia i dalszej pracy dla dobra przyszłych pokoleń !
Swietny artykul, dziekuje. Bardzo by nam sie przydalo wiecej informacji o Turowskim, ktory "organizowal" wizyte Pana Prezydenta Kaczynskiego.......
Popieram.
Szanowny Panie Doktorze. To są małe kroczki ale ważne,że są. One też przynoszą i przyniosą efekty.Dziękuję bardzo i pozdrawiam. MATYLDA.
Brawo. Dobrze się stało.Niech każdy na swoim polu robi chociaż troszeczkę dobrego, to może kiedyś uruchomimy lawinę.
Brawo rasowy doktorze!
Szkoda tylko, że to wszystko dzieje się poza granicami naszego kraju.
Bardzo dobra wiadomość, nareszcie coś zaczyna się udawać. Dalszych sukcesów dla dobra wspólnego. Pozdrawiam Alma
Pozdrawiam, Panie Doktorze!
Ale nagroda nie została wstrzymana, klamczuszki. Tu informacja: http://www.zppno.com/nagroda-literacka,8.html
Tak sobie czytam te komentarze sławiące dupka Cenckiewicza i myślę, że wszystkie wyszły z jednego adresu IP. Choroba, choroba, choroba.
Oficjalny komunikat ZPPnO Nagrody nie bedzie ____________________________ Związek Pisarzy Polskich na Obczyźnie z siedzibą w Londynie z przykrością zawiadamia, że zapowiedziany na 5 lutego 2011 wieczór wręczenia Nagrody Literackiej ZPPnO za "Poezje wybrane" (książkę roku 2009) dla Tadeusza Chabrowskiego z Nowego Yorku został odwołany z racji informacji o współpracy poety ze Służbą Bezpieczeństwa PRL w latach 1961-63, które dotarły do Zarządu Związku i Jury Nagrody już po wyborze laureata. Decyzja ta zostanie utrzymana do czasu wyjaśnienia sprawy. Andrzej Krzeczunowicz Prezes ZPPnO
Bzdura. To nie jest oficjalna wiadomosc, pan Krzeczunowicz niczego takiego nie podpisal.
Nie przegap
- Przywrócili nad stocznię imię komunistycznego zbrodniarza, twórcy systemu nienawiści. Ale są ludzie, którzy protestują. ZDJĘCIA!
- Poufne informacje KNF o SKOK-ach trafiły do mediów. "Czy mamy do czynienia z przekazaniem poufnych informacji mediom przez przedstawicieli KNF?"
- Nasz wywiad. Krzysztof Szczerski: Potrzebujemy, by Polska wstała z kolan ws. śledztwa smoleńskiego
- Ważny sojusznik sprawy smoleńskiej. McCain jest jednym z najtrzeźwiej patrzących na Rosję i Putina polityków
- 100 lat temu zmarł Bolesław Prus - jeden z największych polskich pisarzy, do dziś aktualny. Jego "Lalka" to powieść genialna
- Wicepremier Węgier: "Korporacje wywoziły ogromne pieniądze, większe niż wynikało z zasady zysku. Tak traktuje się kolonie"