Instytut Myśli Państwowej Giertycha nie myśli, aby stać się partią. Ale za to ostrzega przed PiS, PO, SLD i palikociarnią. Cała nadzieja w PSL?

PAP/Tomasz Gzell
PAP/Tomasz Gzell

Polska dzieli się dziś nie na liberalną i solidarną, a na urzędniczą  i przedsiębiorczą

- uważa prezes Instytutu Myśli Państwowej Roman Giertych. Wytyka władzy partyjniactwo i arogancję, zapowiada zbieranie podpisów za zlikwidowaniem finansowania partii z budżetu.

Na konferencji programowej Instytutu Myśli Państwowej, która odbyła się w Warszawie, Giertych podkreślił, że Instytut nie jest i nie będzie partią polityczną, tylko "wspólnotą ludzi, którzy chcą poważnie rozmawiać o sprawach państwa". Ocenił, że obecnie debata polityczna jest zdominowana przez "partyjne krzykactwo".

Nawiązując do wymyślonego przez europosła PJN Michała Kamińskiego (w czasach, gdy był on w PiS) podziału kraju na Polskę liberalną i solidarną, Giertych powiedział, że "ta myśl zdominowała ostatnią dekadę i przejawiała się w działaniach dwóch postaci: Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego".

Dziś czujemy zmianę, która wisi w powietrzu, powodującą niepokój w partiach politycznych

- powiedział. Jego zdaniem będziemy teraz mieli do czynienia z podziałem na Polskę "urzędniczą" i "przedsiębiorczą".

Według Giertycha 25 lat przemian doprowadziło do wytworzenia się "sporej klasy średniej, która zaczyna odczuwać dyskomfort życia w państwie, które jest budowane na innych zasadach niż prawidłowy rozwój narodu poprzez przedsiębiorców". Jego zdaniem wszystkie formacje obecne w parlamencie reprezentują stan ducha "Polski urzędniczej".

On przejawia się w wielu punktach: samowola prokuratury, działania urzędów skarbowych, które stawiają bardziej na „złapanie obywatela” niż ściganie nieuczciwości, nadużycia administracji, która nie ma poczucia służby tylko poczucie władzy

- wymieniał.

Jak dodał Giertych, "kolesiostwo jest obecne na każdym szczeblu władzy, ale szczególnie na szczeblu samorządowym". Wytykał też władzy arogancję, m.in. w związku z decyzją o wysłaniu do szkół sześciolatków, mimo sprzeciwu niektórych rodziców.

To przykład jak Platforma, która kiedyś była obywatelską, stała się partią urzędniczą

- mówił.

Giertych powiedział, że jego zdaniem "praźródłem zła" jest ustawa o finansowaniu partii politycznych.

Ona powoduje, że partie nie muszą się starać o obywateli, czy przedsiębiorców, bo mają zapewniony byt przez cztery lata

- zaznaczył.

Zapowiedział, że w związku z tym Instytut rozpocznie zbiórkę podpisów pod projektem ustawy znoszącym finansowanie partii z budżetu. Dodał, że chce też zbudowania filii Instytutu w "każdym większym polskim mieście".

Michał Kamiński w swoim wystąpieniu mówił o tym, że obawia się, że następne wybory parlamentarne wygra PiS, który - nie mogąc znaleźć koalicjanta - będzie musiał oddać władzę "rysującemu się dziś sojuszowi PO i SLD". O tym, jaką partią jest dziś SLD - przekonywał - świadczy m.in. postawa jego posłów w sprawie uchwały dot. uczczenia 70. rocznicy śmierci Grzegorza Przemyka, do której przyjęcia nie dopuścili.

Niczego się nie nauczyli

- ocenił.

Do ewentualnej koalicji SLD i PO odniósł się też poseł PO Jacek Żalek. Mówił on, że scena polityczna radykalizuje się, zarówno po prawej, jak i lewej stronie.

W tej sytuacji pojawia się silna pokusa, by zagospodarować także lewą część sceny politycznej

- mówił. Ocenił, że wolałby, by lewica "miała twarz Donalda Tuska niż Janusza Palikota". Zaznaczył jednocześnie, że postulaty wprowadzenia związków partnerskich i refundowania in vitro w jego ocenie "godzą w obecny porządek prawny i obyczaje". Odnosząc się do niekorzystnych dla PO sondaży, Żalek mówił, że potrzebny jest "powrót do korzeni i obywatelskości PO", a nie zajmowanie się opozycją.

Senator PO Filip Libicki zgodził się z zaproponowanym przez Giertycha podziałem na Polskę urzędniczą i przedsiębiorczą, choć "inaczej widzi rozmieszczenie akcentów i rolę PO". Odniósł się też do ogólnopolskiego kongresu katolików, który odbywa się w niedzielę na Jasnej Górze. Przekonywał, że dochodzi do "instrumentalizacji środowisk katolickich w Polsce i wykorzystywaniu ich w celach politycznych".

Instytut Myśli Państwowej powstał w lutym. W jego deklaracji założycielskiej napisano, że jest to "porozumienie promujące nowe idee dla Polski, analizujące zmiany zachodzące w świecie współczesnym i formułujące konkretne propozycje rozwiązań ustrojowych, społecznych, politycznych i ekonomicznych".

Pod deklaracją podpisali się m.in. Stefan Niesiołowski i Żalek (obaj z PO), były premier Kazimierz Marcinkiewicz, Libicki (bezpartyjny, senator klubu PO), Kamiński (PJN), Jarosław Jagiełło (poseł niezrzeszony), Leszek Moczulski (wieloletni szef KPN) oraz Roman Giertych (wicepremier, minister edukacji w rządach Kaczyńskiego i Marcinkiewicza, były szef Ligi Polskich Rodzin).

Slaw/ PAP

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych