Polsce grozi zalew niemieckich roszczeń majątkowych. Powodem problemów jest fatalne prawo interpretowane na korzyść Niemców przez polskie sądy

fot. wPolityce.pl
fot. wPolityce.pl

Polsce grozi lawina pozwów o odszkodowania lub zwrot mienia przez tzw. późnych przesiedleńców niemieckich. Na bruk mogą pójść całe rodziny, których nikt nie obroni – ani państwo, które stworzyło niejasne przepisy i sądy, które interpretują je na korzyść osób, które przed laty zdecydowały się wyjechać z Polski.

W olsztyńskim Starostwie Powiatowym leżą cztery nowe wnioski o wypłatę odszkodowań „późnym przesiedleńcom” za domy i grunty porzucone w Polsce. O sprawie poinformował „Nasz Dziennik”, który przypomniał, że – według prawników – sprawa Agnes Trawny, która wygrała przed polskimi sądami sprawę zwrotu domostwa w miejscowości Narty. Był to precedens, gdyż w księdze wieczystej wpisany był Skarb Państwa jako właściciel domu.

Niemcy mają bardzo ułatwioną ścieżkę odzyskania majątku, choć wyjeżdżając do RFN w latach 70., czy 80. – na mocy ustaleń między komunistycznymi władzami Polski a rządem federelnym ten drugi wypłacał odszkodowanie za własność pozostawioną w Polsce.

Po pierwsze Sąd Najwyższy otworzył drogę do odzyskiwania majątków, a po drugie niedawno weszła w życie ustawa o szybkiej ścieżce przywracania polskiego obywatelstwa tym, którzy się go zrzekli, co dotyczy właśnie „późnych przesiedleńców”.

Zdaniem mecenasa Lecha Obary, z Ruchu Prawników przeciwko Niemieckim Roszczeniom Rewindykacyjnym jest jedna szansa na ostateczne zatrzymanie fali roszczeń, które mogą kończyć się wyrzucaniem Polaków na bruk, tak jak to nastąpiło po wygranej Agnes Trawny.

Trzeba zaingerować w sam status prawny tych nieruchomości i rozstrzygnąć go ustawowo, a przy tym tak skutecznie, żeby nie można było go już podwyższyć

– powiedział „Naszemu Dziennikowi” mec. Obara.

Slaw/ "Nasz Dziennik"

 

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych