NASZ WYWIAD: Witold Waszczykowski: Powiedziałem Rosjanom, że przetrzymywanie wraku jest aktem wrogim wobec Polski. Wzruszyli tylko ramionami

fot. EPA/PAP
fot. EPA/PAP

Wrak być może będzie użyty jako nagroda polityczna przed wyborami w Polsce. Rosjanie oddadzą go władzy, którą wskażą, a która okaże się korzystna. Być może w 2015 roku zdecydują się uhonorować Tuska i dać mu ten wrak, aby mógł z niego skorzystać i w kampanii wyborczej powiedzieć, że po iluśtam latach, ale wrak dla Polski zdobył - mówi Witold Waszczykowski, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, relacjonując spotkania w Moskwie.

wPolityce.pl: Powiedział pan "Naszemu Dziennikowi", że Rosjanie zakomunikowali polskiej delegacji jednoznacznie, że nie zwrócą nam wraku tupolewa, zanim w Polsce nie zakończy się śledztwo smoleńskie. Kto i w jakim kontekście przekazał wam te słowa?

Witold Waszczykowski: Można to było wprost wywnioskować ze słów wiceministra spraw zagranicznych Władimira Titowa. Dosłownie takiego wyrażenia nie użył, ale jednoznacznie dał do zrozumienia, że dopóki trwają jeszcze śledztwa, to te śledztwa muszą się zakończyć i dopiero kiedy wrak przestanie być dowodem w sprawie to wtedy do nas wróci. Jednoznacznie to zabrzmiało.

 

wPolityce.pl: Jak to rozumieć w kontekście zapewnień o pomocy prawnej? To taka pomoc, że dowodu w sprawie nie dostaniemy, ale przeczekamy trochę i dostaniemy wrak kiedyś, kiedy można będzie go traktować tylko jako pamiątkę?

Witold Waszczykowski: Podejrzewam, że Rosjanie obawiają się, że my to śledztwo będziemy prowadzili nadal, że ten wrak w Polsce będzie badany wnikliwie i starannie i być może coś znajdziemy. To jest jedna z obaw, a druga wiąże się z tym, że oni dobrze wiedzą, jaką wartość ma dla nas wrak TU-154M, jaką ma wartość dla polskiej polityki. I trzymają go jako taki fant polityczny, jako taki irytant, którym można rozgrywać, można obiecywać, że będzie, albo nie będzie. A po trzecie, wrak być może będzie użyty jako nagroda polityczna przed wyborami w Polsce. Rosjanie oddadzą go władzy, którą wskażą, a która okaże się korzystna. Być może w 2015 roku zdecydują się uhonorować Tuska i dać mu ten wrak, aby mógł z niego skorzystać i w kampanii wyborczej powiedzieć, że po iluśtam latach, ale wrak dla Polski zdobył.

Ja wielokrotnie mówiłem, że nie wierzę, że ten wrak może być przez Rosjan trzymany tylko i wyłącznie dla jego badania, bo już dawno minął ten czas, kiedy można było z nim wykonać wszystkie czynności.

 

wPolityce.pl: Jaka była pana reakcja na słowa wiceministra Titowa?

Witold Waszczykowski: Powiedziałem Władimirowi Titowowi wprost, że taką politykę Rosji wobec wraku traktujemy jako akt wrogi wobec państwa Polskiego. Odpowiedzią na to było tylko wzruszenie ramionami. Nawet na tak mocne słowa nie było żadnej reakcji.

 

wPolityce.pl: Rozumiem, że te słowa padły w obecności całej polskiej delegacji. Jaka oni zareagowali?

Witold Waszczykowski: Wcześniej w dyskusji sprawę wraku podnosili także Grzegorz Schetyna i Włodzimierz Cimoszewicz. Mówili dosyć delikatnie, że to sprawa najwyższej wagi i, że oczekujemy zwrotu. Ale na słowa Titowa poza mną nie zareagował nikt.

 

wPolityce.pl: Czyli tylko przyjęli do wiadomości?

Witold Waszczykowski: Ta władza od trzech lat tylko przyjmuje do wiadomości to, co powiedzą Rosjanie. To nie jest żaden dialog.

 

wPolityce.pl: Ale w dyplomacji to słowa niespotykane, Titow chyba miał świadomość, że Polaków obraża i upokarza?

Witold Waszczykowski: Rzeczywiście mieliśmy takie wrażenie. W spotkaniu komisji spraw zagranicznych uczestniczyli parlamentarzyści rosyjscy, większość z nich to KGB-iści. Oni narzucili temat dyskusji. Była mowa o ataku na NATO, na system antyrakietowy. Twardo i jednoznacznie pokazywali, że Rosja czuje się zagrożona. Odnosili to wszystko do Stanów Zjednoczonych i do NATO. Tak postrzegają politykę międzynarodową, a Polska nie jest dla nich partnerem. Polska, w przypadku tarczy antyrakietowej ma być tylko terenem, na którym będą prowadzili politykę z Amerykanami. Traktują nas drugorzędnie, jako przedmiot, a nie podmiot tej rozgrywki.

Mają jednocześnie dużo żalu, że rosyjskie firmy na polskim rynku są traktowane podejrzliwie i dyskryminowane. Na co my przyznaliśmy im rację, bo rzeczywiście niejednokrotnie gospodarka jest wynikiem polityki. Jak choćby polityka gazowa, polityka Gazpromu. No bo jak mamy rozumieć to, że Polska, sąsiadujące z Rosją państwo europejskie dostaje najwyższe ceny gazu? Logicznie to biorąc, o Portugalia powinna najwięcej płacić za gaz, bo jest najdalej.

 

wPolityce.pl: Z czego wynika takie lekceważenie Polski?

Witold Waszczykowski: Z niepokojem uznałem, że po pięciu latach spolegliwej polityki rządu polskiego okazuje się, że nie doszło do nagrodzenia nas jakąś lukratywną umową gospodarczą czy jakimś tonowaniem języka, retoryki. W dalszym ciągu Polska traktowana jest w Rosji jako państwo wrogie.

Rozmawiał Marcin Wikło

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych