Nasz wywiad. Paweł Kowal: Rosja przygotowuje się do polskiej prezydencji, by w jej trakcie nie było żadnych tarć

opublikowano: 15 grudnia 2010 roku, 23:10 | ostatnia zmiana: 3 sierpnia 2011 roku, 16:38

fot. PAP/Grzegorz Jakubowski

Michał Kolanko: Patrząc na komentarze po wizycie prezydenta Miedwiediewa można zauważyć, że są one bardzo często skrajne – z jednej strony ta wizyta przybliżyła nas do kondominium, a z drugiej wszystko jest świetne, a problemów w relacjach Rosji z Polską nie ma. Jak natomiast Pan ocenia tą wizytę? Co się realnie wydarzyło tydzień temu?

Paweł Kowal: Realnie przyjechał prezydent Miedwiediew, jego wizyta została przez niektórych przyjęta jako szczególna, i wyjechał. Jest pytanie co z tego wynika. Nie chciałbym już pastwić się nad tym jak kto przyjmował Miedwiediewa, ale zastanowił się nad relacjami z Rosją, co z nich wynika. Rosjanie nie kierują się emocjami w polityce, skoro jest takie otwarcie w relacjach dwustronnych, to ono z czegoś wynika.

MK: Jak Pan sądzi, z czego takie podejście Kremla wynika ?

PK: Na pewno chodzi o reputację Rosji w Unii Europejskiej i NATO. Polska jest jedynym dużym krajem w obu tych organizacjach, a już na pewno w Unii, który ma skłonność do krytyki Rosji i ma do tego instrumenty i wiedzę. Rosja chce tego uniknąć, chce tą krytykę zneutralizować – to jest oczywiste, bo broni swojej racji stanu.

MK: Na czym ta neutralizacja miałaby polegać?

PK: Na tym że Polska nie krytykowałaby albo przynajmniej milczałoby w kilku sprawach. Pierwszym testem takiego mechanizmu było odblokowanie rozmów o umowie o współpracy i partnerstwie po wojnie gruzińskiej jesienią 2008. To wtedy Rosja przetestowała ten mechanizm – Polska milczy przy unijnym stole przy kluczowych sprawach, to często wystarczy. Inne cele Rosji są bardzo, jeszcze bardziej konkretne. Na przykład Polska prezydencja. Rosja ma zbyt dużo ważnych interesów w unii, by pozwolić sobie na półroczny zastój. Zatem Rosja przygotowuje się do polskiej prezydencji, by w jej trakcie nie było żadnych tarć. To zacznie się za niecały rok.

MK: Jakie są inne cele Rosji?

PK: Na pewno chodzi o "zagospodarowanie" Polski pod względem energetycznym. W tym kierunku idą propozycje względem Lotosu. Osiem lat temu, przy okazji ostatniej wizyty, było podobnie. Rosyjska dyplomacja jest bardzo, powiedzielibyśmy, kontynuacyjna. Wówczas prezydent Putin przyjechał i pod koniec wizyty powiedział: a może byśmy kupili Rafinerię Gdańską. Teraz chodzi o Lotos. Wygląda, że polski rząd ma tego świadomość i wykazał się pewnym refleksem. Na dzień przed wizytą Miedwiediewa Donald Tusk zaprosił premierów państw bałtyckich, przekazując czytelny sygnał, że dalej rozważamy zaangażowanie w elektrownię w Ignalinie. To było przygotowanie gruntu pod rozmowę z Rosjanami o propozycji elektrowni w Kaliningradzie. Donald Tusk pokazał że mamy możliwości manewrowania. Na propozycję sprzedaży Lotosu premier stwierdził coś w rodzaju: to nie jest temat. Na sygnały prasowe że Możejki zostaną sprzedane doradca prezydenta Jaromir Sokołowski powiedział w sobotę w "Studio Wschód": "nie ma takiego tematu na razie". Mam nadzieję, że można to rozumieć jako dyplomatyczne odmowy. Było widać, że kierownictwo kluczowych urzędów rozumie cele Rosji w tym obszarze. Ponieważ to kwestie strategiczne: zamiast opozycyjnego tonu zaproponowałbym trzymanie za słowo premiera i prezydenta w tych sprawach. Dla Rosjan najbardziej doraźna jest kwestia prezydencji. Mamy około roku, by sporządzić katalog spraw z Rosją i je zrealizować. Tu przemawia przeze mnie pewien realizm: skoro relacje z Federacją Rosyjską poszły juz tym tropem jakim poszły - pozostaję wobec niego krytyczny - to przynajmniej rozegrajmy dobrze tę partię.

MK: Jakie sprawy mogą należeć do tego katalogu?

PK: Na pewno byłoby to zamknięcie sprawy Katynia, które musiałoby polegać na całościowym przekazaniu dokumentów i na zaniechaniu tego spektaklu kropelkowej metody przesyłania dokumentów, zwłaszcza te które dotyczą tzw. listy białoruskiej oraz dokumentów które stanowią swoiste brakujące ogniwo pomiędzy decyzją Biura Politycznego, a dokumentami poświadczającymi samo rozstrzelanie. Brak tych dokumentów stanowi jedną z podstaw dla których Rosjanie ciągle kwestionują prawne aspekty tej zbrodni. Do tego dodajmy pełny zestaw dokumentacji umorzonego rosyjskiego śledztwa katyńskiego, które praktycznie można wydać Polsce bez jakichkolwiek przeszkód. Wtedy nawet osoba tak sceptyczna wobec obecnej polityki Rosji musiałaby przyznać, że mamy nową jakość.

MK: Jakie są kolejne, poza zakończeniem sprawy dokumentów, byłby realne rzeczy które moglibyśmy  rozwiązać?

PK: Byłoby to na przykład zawarcie ostatecznych umów w sprawie nieruchomości w Warszawie, długofalowe uregulowanie kwestii żeglugi po Zalewie Wiślanym. Jako kwestię odrębną wymieniłbym śledztwo smoleńskie. Szczerość w tej sprawie jest faktycznym papierkiem lakmusowym relacji na linii Polska-Rosja i Unia-Rosja. Tej sprawy nie można włączać do katalogu "spraw zadawnionych". Ona jest bardzo świeża. Jedno wydaje mi się pewne, że były błędy techniczne, np. obsługi lotniska, które strona rosyjska próbuje jakoś uchronić przed światłem dziennym: wskazywały na to działania ewidentnie dezinformacyjne, które pojawiały się w przestrzeni medialnej tuż po katastrofie. Nic lepszego niż prawda. Jakakolwiek, powiedzmy nieszczerość rosyjska nie utrzyma się długo w dzisiejszych czasach, gdy tak często wyciekają dokumenty, gdy otwarta jest przestrzeń internetu. Rosjanie nie mogą liczyć na to, że będą długo chronić reputację swoich służb odpowiedzialnych za lot. A ta sprawa może sparaliżować relacje Polski z Rosją na wiele lat. To bardzo delikatna i odpowiedzialna materia, za który dzisiaj ponosi odpowiedzialność polski rząd i rosyjskie kierownictwo.

MK: Rozmawialiśmy wcześniej o dość pozytywnym scenariuszu rozwoju relacji polsko-rosyjskich. A jakie są Pana zdaniem inne możliwości rozwoju wydarzeń?

PK: Kolejny scenariusz zakłada zahamowanie procesu modernizacji w Rosji np. o prawa człowieka o samą sprawę Katynia, jak to było już za Gorbaczowa. Zwykle w przeszłości hamulcem tego typu była jawność dotycząca obecnych władz, współczesne relacje władza-społeczeństwo w Rosji. Możliwe że w którymś momencie Rosja nie będzie już mogła opowiadać tą miękką opowieść o modernizacji, bo nawet najbardziej naiwni przywódcy na Zachodzie nie będą mogli podtrzymywać tej rosyjskiej narracji. W relacjach z Polską skończy się to zawieszeniem. Śledzę uważnie wypowiedzi premiera Tuska i widzę, że narasta w nim sceptycyzm, pewne zniecierpliwienie. Ma kłopot, bo padło dużo zbyt daleko idących deklaracji, nieadekwatnych do realnej rzeczywistości, czysto życzeniowych.

MK. Zniecierpliwienie wobec działań Rosji?

PK: Tak, widać odwrót od tej bardzo optymistycznej wizji relacji z początków jego rządów. Premier Tusk wie, że relacje z Rosją będą stanowić istotny czynnik weryfikacji jego wiarygodności i na koniec nie będzie mógł sobie pozwolić na poświęcenie swojego obozu politycznego na rzecz relacji z Rosją. Być może jego retoryka będzie na tyle stopniowo się zmieniać, że nie zauważymy, a znajdziemy się z powrotem w tej krytycznej retoryce wobec Moskwy. Ten scenariusz kończy się niczym w relacjach.

MK: No tak, ale to zawieszenie ma miejsce w sytuacji, w której dalej brak zdywersyfikowanych źródeł energii..

PK: Tak, ale to już kwestia niejako genetyczna. To że jesteśmy w takiej sytuacji nie wynika z winy PO ani PiS, jest to ściśle związane z polityką Rosji w latach 60tych i później. To nie jest łatwo odwracalne. Główną zmarnowaną szansą był czas L. Millera, który przeciął dywersyfikacyjny projekt Buzka pilotowany przez P. Naimskiego. A teraz przynajmniej jeden projekt jest realizowany – gazoport. Ale to stanowczo za mało, w polityce Tuska jest za mało skłonności do dywersyfikacji. To w końcu nie jest sytuacja neutralna, brak działania w tej sferze pogarsza sytuację energetyczną Polski. Nasze uzależnienie jest wynikiem położenia geograficznego. Tu mogą pomóc zmiany technologiczne, spadek cen gazu skroplonego, gaz łupkowy. Kiedyś w przyszłości kwestia dywersyfikacji nie będzie tak priorytetowa – ale to w perspektywie kilkunastu lat. A do tego czasu warto zauważyć, że totalne załamanie się relacji Rosji z UE oznaczałoby dla Rosjan odcięcie się od źródeł zysku ze sprzedaży surowców energetycznych. Surowce to broń dla Rosji obosieczna, co w Polsce rzadko się wspomina. To jednak zbyt mała gwarancja świętego spokoju dla Polski, skoro europejska solidarność energetyczna nie zafunkcjonowała.

MK: Wracając do różnych scenariuszy. Czy istnieje taki, w którym w depeszach Wikileaks – których poznaliśmy zaledwie drobny ułamek z 250,000 – ujawnione zostanie coś, co ma wpływ na nasze relacje z Rosją?

PK: Taki scenariusz istnieje, ale jest bardzo mało prawdopodobny. Te depesze najczęściej są trywialne. Główny wniosek jaki z nich wynika, to taki że służby dyplomatyczne powinny być zreformowane. W depeszach w większości są rzeczy, które można przeczytać bez dostępu do tajnych dokumentów. Fundamentalna jest też interpretacja tych materiałów. Trzeba rozumieć jak rozmawiają ze sobą dyplomaci. Nie można podchodzić do nich dosłownie. To są interpretacje dyplomatów USA, którzy coś od kogoś usłyszeli, nie zawsze dobrze zrozumieli itd.. W grę wchodzi jeszcze kwestia kontekstu, spraw językowych, ewentualnego wyszczerbienia depesz przez czyjeś działanie. W końcu ważne jest rozumieć, dlaczego akurat teraz ktoś odpala tę depeszę a nie inną i czy na przykład poprzedzająca jej depesza, której nie znamy i nie możemy poznać nie prowadziła do odwrotnych wniosków. Zalecałbym daleko idącą ostrożność w kwestii interpretacji tych depesz, jeśli ktoś chce na ich podstawie formułować naprawdę poważne wnioski.

MK: W naszym kraju duży oddźwięk wywołały depesze dotyczące wojny gruzińskiej i m.in. działań Lecha Kaczyńskiego w tej sprawie, jak i działań Radosława Sikorskiego.

PK: Nie mają 100 procent racji ci, którzy twierdzą że rząd nie udzielił wsparcia Lechowi Kaczyńskiemu. Takie wsparcie było. Błędem było to, że w sferze retorycznej działania rządu tak bardzo odbiegały od tych realnych. Natomiast z Wiklieaks – przy całych zastrzeżeniach – widać na pewno, że w Polsce załamany kompromis w sprawach zagranicznych, w kluczowych momentach takich jak wojna gruzińska, był wznawiany jedynie incydentalnie. Wtedy kompromis wrócił dosłownie na kilka dni, niecały tydzień– pomimo sporów o samolot i tak dalej - ale po kilku dniach się załamał. Problem w tym, że mimo sukcesu Polski w Gruzji rząd zmienił front na unijnym forum w jesieni 2008: mimo braku realizacji planu Sarkozyego wycofał zastrzeżenia wobec Rosji, stawiając zresztą Litwę w trudnej sytuacji - co potwierdziło litewski stereotyp, ze na Polakach nie można się oprzeć. Druga sprawa – w rzeczywistości, jeśli wierzyć depeszom Wikileaks, polityka rządu PO np. w kwestiach transatlantyckich jest bliższa programowi PiS niż dalsza, niż możnaby sądzić. Trudno wskazać chociaż jedną depeszę z ujawnionych, która pokazywałaby odwrotny trend.

MK: Innymi słowy, rząd PO jest większym jastrzębiem niż się wydaje?

PK: Tak, i to powinno może nastrajać optymistycznie krytyków rządu. Bo być może jest to wpływ krytyki, której rząd jest poddawany. Dlatego PiS powinien się zastanowić jaka z tego punktu widzenia krytyka jest najwłaściwsza. Zbyt radykalna, odmienianie słowa "zdrada" może powodować że rząd jej nie będzie brał pod uwagę na zasadzie "oni tak zawsze".

MK: Na koniec, jak Pan w szerszym, strategicznym kontekście ocenia nasze relacje z Rosją?

PK: Problem polega czasami na tym, że uważamy się za gracza na arenie międzynarodowej o takiej sile, ze możemy układać się bez końca z Rosją i Niemcami, koncentrować na tych reakcjach. Tymczasem klucz leży w budowaniu silnej pozycji w sferze regionalnej, oczywiście mając na uwadze na ile to możliwe, utrzymując dobre relacje z Rosją. Cała ta uwaga na Rosji powoduje że nasze relacje tracą swój regionalny charakter, wymiar. Powinniśmy mimo pewnej polskiej megalomanii koncentrować naprawdę wiele uwagi na kontaktach z Czechami, Ukrainą, Białorusią, Litwą oraz koniecznie - z Mołdawią i Gruzją. Nasza siła w Unii polega nie na tym jak plasujemy się na linii Berlin-Moskwa, bo tutaj sami zawsze będziemy słabym ogniwem, ale czy mamy coś do zaproponowania w sferze środkowoeuropejskiej. Wtedy więksi gracze się z nami liczą. Tę zależność pojmował świetnie Lech Kaczyński, to było solą jego polityki.


Zainteresował Cię artykuł?

tagi: gazociąg katastrofa Rosja Smoleńsk Wikileaks

Komentarzy: 65

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Mądry tekst. Widać, że ci najmądrzejsi wyszli z Pisu bo tam tylko oszołomstwo i antysemityzm. Na szczęście będziemy mieli nową opozycję.

Zgłoś nadużycie

dziwna opinia - bo Lech Kaczyński był bardzo dobrze widziany w Izraelu

Zgłoś nadużycie

chyba dobrze wspominany...hehe

Zgłoś nadużycie

sorry miało być powyżej

Zgłoś nadużycie

poniżej wpis cieszący się ze śmierci człowieka do tego Prezydenta Polski - szczyt chamstwa

Zgłoś nadużycie

A pisanie Komoruski, to szczyt chamstwa? hę?

Zgłoś nadużycie

LOL

Zgłoś nadużycie

To Kowal nie przyjął posady w Kowalu ?

Zgłoś nadużycie

Trzeba być idiotą albo agentem,żeby pisać takie teksty. To chyba dyżurni siedzą jak wędkarze i czekają na teksty jak na ruszające się spławiki. Racje ma ten myśliciel, który powiedział, że najlepsze pojęcie o nieskończoności daje ludzka głupota.

Zgłoś nadużycie

Taki mądry człowiek, a taki glupi.

Zgłoś nadużycie

zapomniałeś o ksenofobii i homofobii. Nie dostaniesz premi od swoich mocodawców.

Zgłoś nadużycie

teraz rozumiem dlaczego LK nie mógł zostać ponownie prezydentem . Niestety nikomu to nie pasowało i to bardzo. Taka okazja zdarza się tylko raz

Zgłoś nadużycie

LOL

Zgłoś nadużycie

Taki mądry jak i ty.Nie czytam tego bo co Kowal może powiedzieć,leje wodę jak zwykle.Gadacie o pierdołach ,a Putin robi przygotowanie do wojny,czeka kto będzie Prezydentem USA po czarnym.Wiecie Kowal miałem Was za madrzejszego.poszliście za takimi nygusami,tak samo ten migdalski.Dostał kopa od Jarosława poszedl do brukselki i taka wdzięczność. No;wdzięczności nie ma w polityce

Zgłoś nadużycie

Oj Kowal !Kowal ! Lejecie wode jak zawsze,smarujecie dupę russkim.Nie wypowiadacie sie jednoznacznie.Uważacie ordynarny przekręt za nieszczerość, kłamstwa za nie pełne wypowiedzi usw. Co się z wami stało Kowal.I do tego jeszcze przyszliście na Bracką,to k....a już za dużo

Zgłoś nadużycie

kiedy zaczniecie samokrytykę Kowal ?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Ciekawe co pisowcy zrozumieja z tego tekstu, chyba nie za wiele.

Zgłoś nadużycie

zaraz to zobaczysz w ich komentarzach: glupota i ciemnota

Zgłoś nadużycie

ONI nic nie rozumieją, tylko biegać z pochodniami i krzyczec Jaroslaw Jaroslaw umieja

Zgłoś nadużycie

LOL

Zgłoś nadużycie

Coś ty taki mądrala,pochodnie ci sie nie podobają ,może imie Jaroslaw.Jak Grzechu z komplami przyjechał do Zieleńca/wisz do kogo,nie?/to tez latali z pochodniami i krzyczeli Rosul,Rosul

Zgłoś nadużycie

@ irasiad 2010-12-15 14:06:49 -PIS NIE DLA IDIOTÓW-mówił ci tatuś,jak nie mówił to zapytaj mamusi.

Zgłoś nadużycie

irasit komuch z POciagu przyjazni do CCCP

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Już znów jakiś wyhodowany przez TVN dorwał się do pisania i nic nie rozumie, tyle tylko że atakują PiS! Artykuł jest bardzo mądry ... ale autor przeze mnie lubiany niestety ostatnio nie grzeszył mądrością...kariera wzięła górę i trudno tu mówić o trosce o Polskę !!!A polska jest dla mnie najważniejsza a dla Pana Kowala Poncyliusz jest najwyższy!

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Hodowla znów procentuje niewiele jest do powiedzenia w tych komantarzach, ale agresja do PiS wszczepiona przez media bierze górę!!

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Lubię Kowala ,szkoda że poszedł do Najważniejszych,

Zgłoś nadużycie

LOL

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

kolanko znalazl sie we wlasciwym sobie towarzystwie.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Właśnie przysłali z Moskwy nowy transport nakolanników i wazeliny jako dar dla rządzących!

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Nie nadawał się chłop do pisu bo nie umiał wypowiedzieć wojny Rosji albo chociażby Niemcom

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Pierwszych parę wpisów:-pisiaki nic nie zrozumieją ,dobrze,że pan z pisu wyszedł,PJN będzie dobrą opozycją-i na końcu,że dobry tekst-bez jego omówienia. I kto lemingi jest idiotą-wy umiecie tylko dopierdalac PIS-owi,i nic zero nul-chołoo.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

taki madry ten kowal a tak sie dal otumanic...trudno i bez kowala pis sobie poradzi

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Tępa chołoto-komentowac proszę-nie dowalac PIS-owi. Nie o pisie mowa lemingi. Przeczytac tekst analfabeci-wy znacie tylko dwie litery-P i O-i ciągle wam wychodzi to co wychodzi czli KICHA.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

W przeciwieństwie do lemingów nie wie czy tekst jest dobry,bo nie wtych kategoriach należy go rozważac. To jest lemingi tekst informacyjny,z którego wynika jedynie to,że moze byc dobrze,ale może byc również żle,zależy jak się to rozegra.Kowal stoi w rozkroku,bo nigdy nie wiadomo co może byc.Typowy dla Kowala język w debacie ,z której nic konkretnie nie wynika.

Zgłoś nadużycie

Otóż mam do p.P.Kowala Pytanie : jeśli było tak że Tusk musiał ( przyjąc w Warszwawie) w trybie pilnym ( w niedzielę!!)delegację Litwy , Łotwy i Estonii po skndalicznym zachowaniu swojego ministra w Brukseli, to czy nadal podtrzymuje Pan pozytywną ( umiarkowanie) rolę Premiera?? Tak jak w przypadku sprawy metra - rura NS, proponuję zaczekać.Zaraz się wyświetli scenariusz w sprawie wyboru władz odnośnie energetyki jądrowej. Tyle. POgo

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Gośc z 14.51-po czym sądzisz,że Kowal jest mądry-po tekście? z tego tekstu nic nie wynika. Trudno nawet się do niego odnieśc bo brak w nim konkretów-to jest typowy język Kowala-powiedziec dużo,płynnie,niekoniecznie na temat,nie narazic się nikomu.

Zgłoś nadużycie

Jak to nie ma konkretow? Wzmacnianie kontaktow (polityka Lecha K.) wzgledem naszych mniejszych sasiadow , zostala polozona przez rzad Tuska. (Dzialanie na niekorzysc Polski) I mozna znalezc pare innych przykladow. Kowal nie pisze tego wprost, ale chyba nie trzeba miec ponad przecietnego IQ zeby to zrozumiec. I pod tym wzgledem popieram PJN bo wszystkie ostre, dosadne wypowiedzi kojarza sie z Palikotem, Niesiolowskim, Macierewiczem... wiec sa z miejsca wybuczane przez nasze "niezalezne" media. Bardzo dobry wywiad.

Zgłoś nadużycie

O konkretnych sprawach trzeba mówić konkretnie (co nie znaczy po chamsku). Niestety dla tuskolandu każda konkretna krytyka to już jest bezczelność!

Zgłoś nadużycie

Ty bucowaty ! Macierewicza nie mieszaj do tych szmatławców.ON wali zawsze prawdę dlatego robią z niego oszołoma

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Proszę Kowala i nie tylko ja ,żeby odpowiedział na zarzuty pod jego adresem kierowane: agenturalnośc,TW.PALLAD.-,i w sprawie wypowiedzi we Lwowie-o ludobujcy Banderze-nie odbierac mu orderu bohatera Ukrainy.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Ciekawe czy się sprawdzą te przewidywania, czy tylko Rosja będzie miała więcej czasu na przygotowanie działań w uzgodnieniu z Niemcami przeciwko Polsce.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

To jest tajny współpracownik WSI-GRU . Teraz zagadka. O co chodzi tym , którym Kowal służy?

Zgłoś nadużycie

piszę o tym od 10 04 , on sam nie do końca wie komu , ... boi pomyśleć .

Zgłoś nadużycie

LOL

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Teraz rozumiem entuzjazm zwolenników PJN, gdy dołączył Kowal. Wyważona i konkretna ocena rzeczywistości. Polityk ekspert? Myślałem, że to nie możliwe, patrząc od lat tylko na błazenadę PO i PiS.

Zgłoś nadużycie

Człowieku zastanów się ,jaki ekspert z Kowala,w PIS cicho siedział jak mysz pod miotłą,a jak już go Olejnikowa zaprosiła to trzy zdania ledwie wydukał.Kowal mówi o tym o czym wie średnio inteligentny człowiek,no i co z tego wynika?

Zgłoś nadużycie

Dla przeciwnikow PiS, kazdy czlonek jest madry i inteligentny jak odejdzie, ale patrzac obiektywnie tam jest takich wielu.Zdecydowanie wiecej niz po stronie PO - mniej zacietrzewienia wiecej obiektywizmu.

Zgłoś nadużycie

Paweł Kowal i w PiS i teraz mówi zasadniczo to samo, żadna rewelacja. Nie ma się czym fascynować, ani o co obrażać. Niestety również nic z tego nie wynika, typowo dyplomatyczne gadanie.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Przeczytałam wywiad,teraz mam pewność,że Kowal mówi o polityce zagranicznej,jak każdy średniooczytany Polak i obserwator życia politycznego.To dobrze,że odszedł do PJN,tam miałkość polityczna jest przydatną cechą.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

nie czytam zdrajcow.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Wypowiedzi Kowala są typowo dyplomatyczne - czyli na okrągło i niekonkretnie, żeby nikt nie mógł się o cokolwiek przyczepić. Mnie niepokoi taka skromność oczekiwań - jeśli w czasie polskiej prezydencji mamy uzyskać od Rosji wyłącznie trochę dokumentów, to słabiutko. Potwierdziłby się stary schemat - dajmy Polaczkom jakiś papierowy gest, a weźmy od nich konkret. To najlepszy dowód na to, że do prezydencji trzeba się już przygotowywać, wszystkimi siłami parlamentarnymi! Oby tylko ekipa Tuska na finale tego nie sknociła, tak jak knoci rządzenie w kraju. Do takich spraw jednak trzeba chłopa, a nie kalesony ;-)

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

BYŁEŚ Z ZOMO BYŁEŚ Z ORMO TERAZ JESTEŚ ZA PLATFORMĄ

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Uważałem Pana za fachowca niestety ujawnił Pan brak kompetencji - opowiada Pan bajki - "Tusk i PO jest jastrzębiem w stosunkach z Rosją". O ile pamiętam rok wcześniej wypowiadał się Pan zupełnie odwrotnie - rozumiem Pana stołek się zmienił. Nie widzi Pan zagrożenia dla Polski ze strony POlszewików i obecnego rządu. Pozdrawiam

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Dlaczego Pan zdradził Kaczyńskiego i PIS?

Zgłoś nadużycie

LOL

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Ale bredzi! To Rosja przygotowuje Polskę, jak ma prowadzić prezydencję w UE.

Zgłoś nadużycie

Ale fajnie, że przynajmniej Rosja przygotowuje się do "naszej" prezydencji.

Zgłoś nadużycie

Reszta braci unijnych nas lekceważy?

Zgłoś nadużycie

LOL

Zgłoś nadużycie

LOL

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Szkoda że szefem PJN nie jest Kowal - ten gość bardzij przypomina lidera niż panie Kluzik Rostkowska, Jakubowska + pan Poncyliusz...

Zgłoś nadużycie

LOL

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

"Na propozycję sprzedaży Lotosu premier stwierdził coś w rodzaju: to nie jest temat. Na sygnały prasowe że Możejki zostaną sprzedane doradca prezydenta Jaromir Sokołowski powiedział w sobotę w "Studio Wschód": "nie ma takiego tematu na razie"."......Już niedługo nadejdzie, rozdają, sprzedają, opylają, jeszcze czarnoziemy są do sprzedania i opylą je. Nawet o tym nie wiesz, ale likwidują ci Polskę, będziesz ostatni i zgasisz światło.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Akurat P.Kowal w sprawach Rosji i bezpieczeństwa międzynarodowego orientuje się świetnie. Nie chodzi o to gdzie był, gdzie jest teraz, ma po prostu pojęcie o tym, o czym mówi.

Zgłoś nadużycie

powinien odebrać nagrodę Baterowi , bo wie więcej na temat katastrofy .

Najnowsze