Akcja zamachowa to rozgrywka służb. Kto na kogo zbiera haki i co z tego wynika?

Fot. PAP
Fot. PAP

Żadna profesjonalna służba specjalna na świecie nie działa w taki sposób, jak zaprezentowała to od rana polska ABW - komentuje na portalu Stefczyk.info publicysta Arkady Saulski.


Proszę na chwilę usiąść i wyobrazić sobie następującą sytuację: mamy 5 września 2001 roku. Od rana w amerykańskich telewizjach CBS, NBC, ABC, CNN wałkowana jest informacja o tym jakoby FBI udało się schwytać „kogoś” kto planował „coś” podłożyć „gdzieś” by zabić „kogoś”, po czym o godzinie 10-tej czasu amerykańskiego szef tejże FBI (wtedy Robert Mueller) ogłasza to wszystko ze szczegółami podczas konferencji prasowej. Profesjonalizm? Raczej nie.


Zdaniem Saulskiego żadna profesjonalna służba specjalna na świecie nie działa w taki sposób, jak zaprezentowała to od rana polska ABW. Kardynalne błędy od samego początku (pierwsza informacja już o dwunastej w nocy) po czym festiwal rzucania do mediów coraz większej ilości szczegółów, z których każdy potencjalny terrorysta może odczytywać i składać całą metodologię funkcjonowania tej służby. Według Saulskiego za głowy solidarnie łapią się Jerzy Dziewulski, Piotr Niemczyk i Roman Polko, a ABW swoje.


Brak profesjonalizmu? Nie – Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego to służba bardzo profesjonalna. Tylko, że swój profesjonalizm skupia raczej na rozgrywkach personalnych i politycznych, aniżeli działaniach operacyjnych

- komentuje Saulski.

Publicysta przypomina aferę  Amber Gold oraz fakt, że niezwykle wyraźna była początkowa narracja prowadzona przez specjalistów od PR z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów – odsunąć sprawę jak najdalej od premiera, w żaden sposób nie łączyć jej z nazwiskiem Tusk, państwo działa sprawnie, tylko zawiodły służby, czyli ABW.

Wtedy też pojawiły się w mediach pierwsze przecieki, dotyczące planowanych reform tej służby – mowa była między innymi o przekształceniu jej w taki sposób aby nie miała już uprawnień śledczych, zamiast tego „Abwehra” (nazwa stosowana przez samych funkcjonariuszy) miałaby być służbą informacyjną. Szerzej o sprawie pisał w listopadzie portal stefczyk.info, który dotarł do szczegółów tego jak toczą się prace nad reformą. „Powołany przez premiera zespół analizuje następujące problemy: nadzór nad służbami specjalnymi, koordynacja pracy służb, kontrola działań służb, w tym wykonywanych przez nie czynności operacyjno-rozpoznawczych, podział zadań i kompetencji służb, ujednolicenie i modernizacja pragmatyki służbowej” – informowało MSW w odpowiedzi na pytania redakcji.

Saulski przypomina, że reformatorski zapał premiera Donalda Tuska wobec ABW znacząco ostygł po prowokacji wobec sędziego Ryszarda Milewskiego (słynny „telefon z KPRM”) oraz po ujawnieniu nagrań z meczu Lechii Gdańsk na którym premier ze wspomnianym sędzią radośnie przybijają „piątkę”. Ta druga akcja niemal nosiła podpis Krzysztofa Bondaryka (szefa ABW) a przecież premier Tusk przed ujawnieniem nagrań zaprzeczał jakoby w ogóle nazwisko wspomnianego sędziego znał.

Wielu funkcjonariuszy ABW przyznaje, że „Bond” (Krzysztof Bondaryk) od dłuższego czasu zbiera „haki” na polityków PO. Wspomniane „haki” miałyby być polisą ubezpieczeniową na wypadek prób ingerowania polityków w działania i kształt ABW. Podobno Bondaryk posiada kompromitujące informacje dotyczące samego Donalda Tuska, a także Sławomira Nowaka i Tomasza Arabskiego, oraz wielu trójmiejskich samorządowców, powiązanych z Platformą. Taśmy z meczu Lechii były więc tylko swoistym ostrzeżeniem, zaś sprawa „terrorysty z Krakowa” miałaby wywołać opór społeczny przed próbami zmian w ABW. Bo skoro nasze służby działają tak skutecznie, skoro łapią groźnych terrorystów, „polskich Breivików” to z pewnością nie należy nic zmieniać, czyż nie?

 

Dzisiejsza konferencja to, w ocenie Saulskiego, wisienka na torcie. Podczas niej ze szczegółami informowano o działaniach ABW i o tym co planował rzekomy terrorysta. Każdy kto usłyszał o „czterech tonach” ładunków wybuchowych musiał przynajmniej popukać się w czoło

 

(tłumaczę – cztery tony to więcej niż waga samochodu osobowego – aby więc zdetonować choćby połowę terrorysta musiałby podjechać pod Sejm ciężarówką). Ponadto prezentacja skonfiskowanych sztuk broni, mowa o „1100 sztukach amunicji”… proszę nagrywać, bo taka konferencja to prawdziwy precedens w świecie tajnych służb. Przytoczę jedynie opinię jednego z byłych szefów CIA: „O tym czy służby specjalne działają czy nie, świadczy to, ile planowanych zamachów się nie odbyło”. Mówiąc prościej – im ciszej o pracy danej służby specjalnej, tym lepiej ona działa. Niestety dziś rano nie można tego powiedzieć o ABW.

Cały tekst Arkadego Saulskiego tutaj

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych