"Rolnik musi zawiadamiać urząd celny o tym, że przenosi pojemniki, w których znajduje się wino, z jednego pomieszczenia do drugiego"

Rys. Rafał Zawistowski
Rys. Rafał Zawistowski

W Polsce funkcjonuje około 500 winnic. Z powodu restrykcyjnych przepisów rolników, którzy legalnie produkują wino na sprzedaż, można policzyć na palcach jednej ręki. O każdym terminie zbiorów trzeba informować organy podatkowe.

„Dziennik Gazeta Prawna” informuje, że w Polsce jest potencjalnie 100 tys. hektarów ziemi, które można obsadzić winoroślą i w ten sposób utworzyć miejsca pracy dla kilku tysięcy osób – wynika z badań szacunkowych Polskiego Instytutu Winorośli i Wina. Obecnie w kraju funkcjonuje około 500 winnic. Niestety, z powodu restrykcyjnych przepisów rolników, którzy legalnie produkują wino na sprzedaż można policzyć na palcach jednej ręki. Pozostali albo wytwarzają wino hobbistycznie na własne potrzeby, albo uciekają w szarą strefę.

Eksperci mówią, że problemem nie jest nawet wysokość podatku akcyzowego, który wynosi około 1 zł od butelki, ale procedury administracyjne. Ministerstwo Finansów przekonuje, że obecnie ustawa o podatku akcyzowym przewiduje rozwiązania ułatwiające prowadzenie działalności gospodarczej. Winiarze mówią, że żarty ministerstwa przestały być już nawet śmieszne.

„I co z tego, że nie mamy obowiązku prowadzenia składu podatkowego, jeżeli podlegamy szczególnemu nadzorowi podatkowemu” –

tłumaczy Marek Jarosz członek zarządu Polskiego Instytutu Winorośli i Wina.

Według DGP szczególny nadzór podatkowy (nazywany obecnie kontrolą akcyzową) w praktyce daje nieograniczone możliwości ingerowania funkcjonariuszy celnych w działalność danego przedsiębiorstwa. Funkcjonariusze mają prawo do niezapowiedzianych kontroli, nadzorowania wszystkich operacji w firmie albo co gorsza – nakazania wstrzymania się od danych czynności. Szczególnie uciążliwe jest to właśnie w branży alkoholowej, gdzie resort finansów odmawia jakiejkolwiek liberalizacji przepisów.

Producenci muszą oznaczać wino znakami akcyzy w postaci banderol, co okazuje się zupełnym absurdem w praktyce.

„Przykładowo, chcę zebrać winogrona, więc trzy dni wcześniej powiadamiam o tym urząd celny. O wyznaczonym czasie w moim gospodarstwie zjawia się funkcjonariusz celny, żeby nadzorować zbiór. Jednak tego dnia zaczyna padać deszcz, który uniemożliwia zbiór. Następnego dnia, choćby świeciło słońce, nie mogę rozpocząć prac, ponieważ muszę ponownie zawiadomić o tym urząd celny z trzydniowym wyprzedzeniem”

– podaje Marek Jarosz.

Najbardziej absurdalne jest to, że rolnik musi zawiadamiać urząd celny nawet o tym, że przenosi pojemniki, w których znajduje się wino, z jednego pomieszczenia do drugiego.

Ł.A/DGP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych