Minister Mucha o igrzyskach: Właściwy kierunek zmian. A my przypominamy pewną konferencję z 2006 roku

Fot. PAP/Leszek Szymański
Fot. PAP/Leszek Szymański

W cieniu show premiera Tuska, który robił, co mógł, by zakończyć aferę niejasnych powiązań swojego syna, konferencję prasową zwołała minister sportu Joanna Mucha. Szefowa resortu sportu twardo poinformowała:

Po Londynie nie możemy powiedzieć „nic się nie stało”

- po czym zapowiedziała powstanie specjalnego zespołu, który ma zmienić polskie związki sportowe i środowisko zawodników w prężnie działającą instytucję, która raz po raz będzie przywozić medale z wielkich imprez.

W tym momencie, sport powszechny jest priorytetem, bez niego nic dobrego się nie zdarzy. (...) Po występie naszych sportowców podczas Igrzysk XXX Olimpiady w Londynie, możemy stwierdzić, iż założenia projektu Klub Polska Londyn należy uznać za właściwy kierunek zmian, a zarządzanie projektowe w przygotowaniach do imprez międzynarodowych jest obecnie stosowane przez sportowe potęgi

- mówiła pani minister.

"Właściwy kierunek zmian" - no tak, dziesięć medali cztery lata temu, dziesięć teraz. Miejsce w klasyfikacji medalowej - trzydzieste, ex aequo ze "sportową potęgą" (to o niej mówiła pani minister?), Azerbejdżanem.

Ktoś mógłby jednak stwierdzić: zaraz, zaraz, takich zmian nie da się zrealizować w lat pięć, a tyle władzę sprawuje koalicja PO-PSL. Na efekty trzeba poczekać. I w zasadzie nie sposób się nie zgodzić. Z tym, że nasz redakcyjny wehikuł czasu cofnął nas do lutego 2006 roku, gdy trwały igrzyska olimpijskie w Turynie.

Odbyła się wtedy bardzo interesująca konferencja prasowa, na której politycy PO, z Mirosławem Drzewieckim na czele, ogłosili, że za kiepski wynik polskich sportowców w Turynie odpowiedzialny jest rząd Prawa i Sprawiedliwości, powołany niespełna pięć miesięcy wcześniej. Pięć miesięcy wystarczyło, by zrzucić odpowiedzialność na PiS. Dziś dowiadujemy się, że pięć lat nie wystarcza, by cokolwiek w tej sprawie zarzucić Platformie Obywatelskiej.

Minister Drzewiecki po chwilowym okresie kwarantanny wraca na salony, a w programach telewizji informacyjnych robi za dyżurnego eksperta w sprawach sportu. Szkoda tylko, że minister Mucha nie zaprosiła go do zespołu, który ma współpracować z resortem w sprawie zmian w polskim sporcie. Doświadczenie i umiejętności ma przecież bezcenne.

Trzymamy kciuki za nowo powstałe ciało i minister Muchę, której trochę - tak po ludzku - współczujemy, bo nie dość, że sprawuje pieczę nad resortem, który średnio leży w orbicie jej zainteresowań ("Kto wybrał te drużyny do Superpucharu?"), to na dodatek za jej kadencji przytrafiły się dwie największe kompromitacje polskiego sportu ostatnich lat: Euro 2012 i niedawno skończone igrzyska.

Mamy tylko nadzieję, że los zespołu będzie lepszy od tego, który miał monitorować realizację Paktu dla kultury.

Pakt jest triumfem kultury nad władzą

- mówił premier, podpisując w światłach reflektorów, co tylko ludzie kultury sobie zażyczyli.

Czy dziś sport zatriumfował nad władzą?

lw

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych