Gazprom prędzej zakręci kurek, niż obniży Polsce ceny! Czy czeka nas "gazowa wojna"?

fot. www.gazprom.com
fot. www.gazprom.com

Gazprom prędzej wstrzyma dostawy niż zmniejszy ceny dla Polski - informuje "Dziennik Gazeta Prawna". To, że innym krajom Unii poszedł na ustępstwa - nie ma tu znaczenia.  Nawet perspektywa korzystnego dla nas werdyktu trybunału arbitrażowego w Sztokholmie nie zatrważa Rosjan. Nie chcą ośmielać Ukrainy, która jest największym dłużnikiem koncernu. Zaś wybudowanie drugiej nitki Nord Streamu rozzuchwala ich tak, że są gotowi na "gazową wojnę".

Perspektywa zakręcenia gazowego kurka znów staje się realną groźbą. Bo choć rosyjski koncern obniżył już cenę m.in. Niemcom, Estonii i Łotwie to Polską i Ukrainą nie zamierza się układać.  W razie przegranej w arbitrażu przed trybunałem w Sztokholmie grozi przerwaniem dostaw.

Takie informacje podał wczoraj „Kommiersant-Ukraina” powołując się na swoje źródło w rosyjskim koncernie. Analitycy, z którymi rozmawiali dziennikarze DGP, przyznają, że scenariusz  zakręceniem kurka jest realny, bo dla koncernu orzeczenie będzie precedensem, który może otworzyć lawinę roszczeń. O wiele mniej bolesnym rozwiązaniem z punktu widzenia Rosjan jest wojna gazowa.
Jak pisze „Kommiersant-Ukraina” Gazprom nie chce obniżyć ceny dla polskiej spółki PGNiG, aby „nie stwarzać precedensu, z którego mogłaby skorzystać Ukraina”.

Wszystkie firmy, którym wcześniej daliśmy zniżki, w taki czy inny sposób z nami współpracują, w odróżnieniu od PGNiG i ukraińskiego Naftohazu. Ulgi dla nich byłyby zatem nielogiczne

– cytuje swoje źródło w Gazpromie gazeta. Po uruchomieniu Nord Streamu Gazprom mniej zależy od tranzytu przez Polskę i może ostrzej bronić swoich interesów.

Jeśli trybunał uchyli naszą umowę z Polską, to przestaniemy ją wypełniać i wstrzymamy dostawy. Niech strona polska spróbuje nas potem przekonać do zawarcia korzystniejszej umowy

– mówi rozmówca „KU".

Polski spór przed trybunałem w Sztokholmie trwa od końca 2011 r. - przypomina DGP.  Warszawa ma realną szansę na wygraną. Kontrakty z Gazpromem przewidują bowiem prawo do renegocjacji cen, gdy warunki rynkowe uległy znacznej zmianie – mówi DGP analityk Michaił Krutichin z RusEnergy. Obecnie PGNiG płaci Rosjanom ponad 500 dol. za 1 tys. m sześc. surowca. Ceny, jakie za rosyjski gaz płacą firmy w Europie Zachodniej, są o kilkadziesiąt dolarów niższe. Koncernom ze starej Unii udało się wynegocjować z Gazpromem obniżkę. W 2011 r. 15-proc. rabat dostały Estonia i Łotwa.

Z Polską i Ukrainą firma nie zamierza się jednak układać.

W przypadku anulowania obowiązującego kontraktu mocy prawnej nabiera poprzednia umowa. Jednak Gazprom nie omieszka skorzystać ze słabości finansowej Europy, żeby zignorować ten niuans. Starym zwyczajem wstrzyma dostawy

– mówi w rozmowie z DGP ukraiński ekspert energetyczny Mychajło Honczar.

Może sobie na to pozwolić. Po uruchomieniu drugiej nitki Nord Streamu przepustowość omijającego Polskę gazociągu wzrośnie dwukrotnie do 55 mld m sześc. gazu, co stanowi trzecią część całego eksportu do Europy. Zrobi to za cichą zgodą Niemiec i innych udziałowców, którzy wydali miliardy na budowę rury przez Bałtyk

– dodaje.

Zdaniem rozmówców dziennika konflikt gazowy z Polską dziś leży w interesie Moskwy.

W ten sposób Gazprom próbuje podważyć tranzytową wiarygodność Polski i forsuje swój projekt rozbudowy Nord Streamu i budowy South Streamu

– uważa Krutichin.

W myśl zasady – im więcej rur, tym więcej możliwości manipulacji w negocjacjach w celu utrzymania wysokich cen gazu

– dodaje Honczar. Mimo spadających cen gazu ubiegły rok stał się dla Rosjan najbardziej dochodowy w historii. Gazprom zarobił na europejskim rynku ponad 40 mld dol.

Wg DGP, Gazprom nie pójdzie na ustępstwa Polakom także po to, by nie zachęcać do renegocjowania kontraktu przed trybunałem w Sztokholmie Ukraińców. Tylko w w 2011 roku Ukraina,  zaimportowała gaz za 12,4 mld dolarów. Kijów od kilku lat usiłuje doprowadzić do zmiany warunków umów gazowych z Rosją z 2009 r., zgodnie z którymi – jak informuje rząd – kraj płaci za rosyjskie paliwo jedną z najwyższych cen w Europie.

Tak więc bez ryzyka większego błędu można pokusić się os stwierdzenie, że zarówno w sprawie gazu jak i katastrofy smoleńskiej polityka daleko idących ustępstw Donalda Tuska wobec Moskwy - przynosi korzyści tylko jednej stronie. Tej silniejszej.

ansa/DGP/PAP


Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych