"Tusku, czas na kułaków" - wzywa na łamach "Super Expressu" Wiktor Świetlik, i przytacza opowieść o królu Filipie IV, który rządził "dawno temu we Francji, i "który do historii przeszedł jako Piękny, choć nie wszyscy tę urodę doceniali":
Król Filip toczył nieustanne wojny, na które potrzebował pieniędzy. Oprócz braku pieniędzy królowi Filipowi zagrażał nieustannie bunt podwładnych, w tym najbliższego otoczenia, ponieważ było ono zmęczone zarówno wojnami, jak i rosnącymi daninami. Król Filip rozwiązał te dwa problemy w sposób perfekcyjny.
Najpierw król rozprawił się z Żydami, u których był zadłużony, potem z papieżem, którego legalność podważył, a na koniec wziął się za swojego największego wierzyciela, czyli zakon templariuszy, którego liderów spalił na stosie. W ten sposób upiekł - i to dosłownie - kilka pieczeni na jednym ruszcie. Zlikwidował problem wierzycieli, zyskał nowe środki, a także skierował nienawiść społeczną ku rozmaitym wewnętrznym wrogom. A także przestrzegł swoich rodaków, jak kończą realni, potencjalni i wydumani wrogowie władzy czy po prostu ludzie, którzy zapominają, że król ich kocha.
Świetlik podkreśla, że "model działania króla Filipa w rozmaitych konfiguracjach i natężeniu powielany był w dziejach wielokrotnie".
Szczególnie jednak często gniew ludu kierował się przeciwko Żydom i księżom katolickim. Przyczyny tego są dość oczywiste. Żydowska klasa średnia w miastach, podobnie jak proboszczowie po wsiach, dbała o swój majątek, dobrze nim gospodarowała, oszczędzała, co w oczywisty sposób budziło wściekłość tych, którzy uważali, że na majątek taki zasługują, ale nie chce im się zbyt długo o niego starać.
Taki gniew ludu, podkreśla publicysta, często służy władzy:
Dzięki niemu Austriacy pozbyli się części polskiego niepodległościowego ziemiaństwa i duchowieństwa podczas rzezi galicyjskiej w 1846 roku. Dzięki niemu carat odwracał uwagę społeczną od swoich problemów w czasie rewolucji 1905 roku, kiedy to tworzono czarne sotnie i nakręcano antyżydowskie pogromy.
Gniew ludu ma jednak tę wadę - pisze Świetlik - że "lubi się wyrywać spod kontroli, albo że trzeba nim obejmować coraz większe grupy społeczne":
My więc w Polsce wraz z premierem gniewaliśmy się na zbrodniczych PiS-owców, krwawych kibiców, cynicznych biznesmenów z NFI, a teraz na proboszczów pasibrzuchów. A jak to nie wystarczy? Przy okazji kryzysu w koalicji premier zapewne weźmie się za kolejną grupę. Chłopów. Rząd powinien zaproponować teraz likwidację KRUS, a zawsze sprzyjająca mu gazeta publikować teksty o tym, że ceny rosną przez spekulantów - rolników. Może polityka miłości nie wyszła, ale w końcu od miłości do nienawiści tylko krok.
Sil
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/129167-wiktor-swietlik-moze-polityka-milosci-nie-wyszla-ale-w-koncu-od-milosci-do-nienawisci-tylko-krok
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.