Dobrze, że trawy nie musieli malować. "Stadion Narodowy, czyli kto bogatemu zabroni nierozsądnie szastać miliardami złotych"

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

(..) Prawdziwym problemem na dziś jest to, że w wielu miejscach stadion jest jeszcze niegotowy. Wielu rzeczy po prostu jeszcze nie skończono i trudno się oprzeć wrażeniu, że decyzja o oddaniu stadionu do użytku miała charakter polityczny i była wymuszona. (...)

- Mecz był sukcesem Rafała Kaplera (...) - powiedział w TVP Info polityk PO Ireneusz Raś.(...) Mowa o człowieku, który tak kierował budową stadionu, że schody groziły zawaleniem, termin oddania w lipcu 2011 r. musiał zostać przesunięty, a wrześniowy mecz otwarcia z Niemcami w atmosferze skandalu przeniesiony do Gdańska. Później premier Tusk gwarantował, że budowa zakończy się do końca listopada, a oddano go w... styczniu. Tyle że jeszcze w lutym nie dało się tam grać, bo policja nie miała systemu łączności. I do 15 maja nie będzie go miała, więc w środę był tymczasowy. Prowizorka przeszła, bo było spokojnie.

Podczas meczu z Portugalią na stadionie w wielu miejscach nie był podłączony prąd, z sufitu wystawały kable, straszyły nieotynkowane ściany. Nic dziwnego, że w poniedziałek, gdy reporter "Polska The Times" robił reportaż pod hasłem "Narodowy od kuchni", pilnowało go czterech ochroniarzy i nie pozwalali zaglądać w wiele miejsc i otwierać drzwi, by ukryć niedoróbki.

Żenujące były warunki pracy dla dziennikarzy. Prąd na trybunę prasową dostarczono w ostatniej chwili dzięki przedłużaczom. Internet nie działał, połączenia telefoniczne co chwilę zrywało. (...) Zniesmaczeni portugalscy dziennikarze pukali się w czoło. Załamany indolencją Narodowego Centrum Sportu PZPN na własną rękę znalazł firmę, która zobowiązała się w ekspresowym tempie zainstalować prowizoryczne pulpity. Były to wąskie deseczki z wielkimi śrubami, z których zsuwały się laptopy. (...) Miejsca są tak wysoko, że piłkarze wyglądają jak mrówki i trudno ich rozpoznać. Chyba że z lornetką. (...) Lepsze warunki niż na stadionie za dwa miliardy złotych są nie tylko na Odrze Wodzisław, ale też na obiekcie Mławianki.

No i kto powie, że te porównania z epoką gierkowską chwilami nie brzmią prawdziwie? W każdym razie jest równie wesoło. A jak się skończy? Oby nie tak samo.

Robert Zieliński, w dzienniku "Polska the Times". TU można i warto przeczytać cały tekst

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych