Maskotki, pozostawione w miejscu znalezienia półtorarocznej Magdy, będą spalone

opublikowano: 20 lutego, 16:36

PAP

Maskotki, pozostawione w miejscu ukrycia zwłok półrocznej Magdy z Sosnowca, zostaną spalone - zdecydowały miejskie władze. Rodzina dziecka nie wyraziła zainteresowania tymi przedmiotami.

W poniedziałek rano miejskie służby posprzątały okolicę zrujnowanego kolejowego budynku, gdzie 3 lutego odnaleziono ciało Magdy, ukryte tam przez jej matkę. Usunięto m.in. kwiaty, wypalone znicze oraz 1199 maskotek i innych zabawek.

Po odnalezieniu zwłok poszukiwanej wcześniej przez półtora tygodnia dziewczynki, miejsce ukrycia jej ciała odwiedzały tysiące ludzi, którzy modlili się tam, składali kwiaty i zapalali znicze. Przynosili też pluszaki. Wśród nich położono wiele laurek i listów, w których dzieci i dorośli dawali wyraz swemu poruszeniu śmiercią Magdy.

Pluszaki i inne przedmioty, które nie uległy zniszczeniu, zostały w poniedziałek zebrane i umieszczone w magazynie Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych - powiedział PAP Krzysztof Polaczkiewicz z Urzędu Miasta w Sosnowcu. W ub. tygodniu rozważano złożenie maskotek przy grobie Magdy na sosnowieckim cmentarzu; służby komunalne nie chciały jednak tego zrobić bez wskazania ze strony rodziny dziewczynki.

"Mamy już odpowiedź rodziny. Z jej strony nie było żadnego zainteresowania tymi przedmiotami. W związku z tym zostaną one poddane utylizacji" - poinformował po południu Polaczkiewicz.

Urząd Miasta nie zamierza w żaden sposób upamiętniać miejsca znalezienia zwłok. Właścicielem terenu, gdzie znajduje się zrujnowany budynek, jest kolej. Przedstawiciele magistratu uważają, że najlepszym miejscem do refleksji i wspominania dziewczynki jest cmentarz.

Niedawno przy murze w miejscu znalezienia zwłok pojawiła się - z inicjatywy społecznej - upamiętniająca Magdę tablica. Wywołało to w lokalnym środowisku dyskusję, czy powinna ona tam pozostać, czy też należy ją gdzieś przenieść. Gdy jednak w poniedziałek rano na miejsce przyjechali przedstawiciele firmy komunalnej, tablicy już nie było. Nie wiadomo, kto ją zabrał.

Magda zaginęła 24 stycznia. Początkowo jej matka utrzymywała, że dziewczynkę zabrano z wózka.

Półtora tygodnia później przyznała, że dziecko zmarło w wyniku nieszczęśliwego wypadku, a ona w panice i ze strachu ukryła ciało. Prokuratura postawiła jej zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka, za co grozi do 5 lat więzienia. Kobieta spędziła w areszcie niespełna dwa tygodnie. Po wyjściu została objęta policyjną ochroną.

PAP/Sil

Zainteresował Cię artykuł?

Komentarzy: 6

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

To co mieli śmiecie na grobie kłaść Samo układanie tych zabawek w tym miejscu było bałwochwalstwem.Głupi artykuł

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Uważam, że społeczność lokalna dobrze poradziła sobie z tą tragedią.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Typowe myślenie urzędasów - do pieca i po kłopocie. Co z oczu, to z serca! A gdyby tak dać je np. do domów dziecka, żłobków, przedszkoli lub rozdać innym, biednym i żyjącym dzieciom? A po co, przecież mediów przy tym nie będzie, więc po co się wysilać. Lokalne biurwy rzadzą tak samo jak ich Naczelny Wódz Wielki Matoł. Tylko PR się liczy.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

To nieszczęśliwy wypadek. Tragedia. Wina - to działanie w szoku po śmierci dziecka. Zamiast chodzić ze starą maskotką na miejsce znalezienia dziecka niech wszyscy się zastanowią jak można pomóc takim zagubionym matkom. Władze Sosnowca zamiast zamykać kolejne szkoły, katolickie Centrum Kultury i Młodzieży Kana w Sosnowcu, feministyczne stowarzyszenie Aktywne Kobiety, domy kultury, pomoc społeczna, media powinny pomyśleć jak można edukować, pomagać, integrować kobiety, które nie otrzymują wsparcia w rodzinie. Jedni walczą, żeby rodzić dzieci, drudzy żeby usuwać ciąże, a nikt nie pomaga wychować. Według amerykańskich naukowców często codzienny stres młodej matki jest największy, porównywalny tylko ze stresem komandosa w czasie akcji. Bardzo współczuję Pani Katarzynie. To mogło spotkać każdą z nas. Nie wiemy jak byśmy się wtedy zachowali. Kobieta mogła być w depresji poporodowej stresie, szoku, z takim obciążeniem rodzinnym, bez wsparcia. Ci co głośno Ją potępiają, jakie swoje winy chcą zagłuszyć? Jakie mają prawo wydawać wyroki? Znając tylko wrzutki w mediach i głosy pseudo naukowców.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Mam nadzieję, że czas pomoże ukoić rodzicom i rodzinie ból. I doda sił by żyć dalej. Zapewniam, że w Sosnowcu jest wiele osób, które współczują głęboko rodzicom, nie potępiają i nie oceniają. Od tego jest sprawiedliwy sąd na ziemi i Bóg w niebie. Źle, ze media nagłośniają i rejestrują tylko głosy ciemnogrodu, potomków inkwizycji czy zacofanych bohaterów "Chłopów" Reymonta. Mam nadzieję, że rodzina lub obcy ludzie będą w stanie Jej pomóc. Oby nigdy już dotychczasowe doświadczenia, szok i strach nie kierowały kobiet tak jak w Jej przypadku w jeszcze większe nieszczęście.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Dwa oszustwa: Kopacz, która z zimna krwią kłamała w Sejmie RP w oczy rodzinom katastrofy smoleńskiej oraz wszystkim Polakom o przesiewaniu ziemi na metr, o udziale polskich lekarzy przy sekcjach, "ukarano" mianowaniem na marszałka Sejmu. Drugą osobę w państwie. P. Katarzyna, kobieta której w nieszczęśliwym wypadku umarło dziecko, kłamała w bólu, szoku, strachu przed otoczeniem, jak widać słusznym, to chcecie ukamienować. Jaką miarą obie oceniano, czy aby tą samą.

Najnowsze