Jutro 70. rocznica męczeńskiej śmierci bp. Burschego, wielkiego patrioty, zamordowanego w więzieniu gestapo w Berlinie

opublikowano: 19 lutego, 13:51

W poniedziałek, 20 lutego, mija 70. rocznica śmierci bp. Juliusza Burschego, zwierzchnika Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w II RP, rzecznika rządu polskiego, zamordowanego w więzieniu gestapo w Berlinie.

Mimo wielkich zasług dla Polski i heroicznego patriotyzmu, bp Bursche jest postacią niemal nieznaną. W Warszawie, w której mieszkał i działał przez kilkadziesiąt lat, ma maleńką uliczkę naprzeciwko luterańskiego kościoła św. Trójcy, przy której nikt nie mieszka. To właśnie podczas wizyty w tej świątyni, 9 czerwca 1991 r. Jan Paweł II oddał hołd biskupowi Burschemu mówiąc: „Ten wielki chrześcijanin i wielki polski patriota wolał oddać życie w niemieckim więzieniu niż wyrzec się polskości”. Papież dodał przy tym, że bp Bursche, swoim życiem i śmiercią zaprzeczył rozpowszechnionemu przekonaniu, że luteranin to Niemiec, a Polak to katolik.

Rzeczą najbardziej urzekającą w jego postawie i zasługującą na wielki szacunek było to, że nie zawahał się oddać życia za Polskę, mimo iż on i jego rodzina, dopiero w pierwszym pokoleniu była Polakami. Ojciec przyszłego męczennika, pastor Ernest Wilhelm Bursche, był jeszcze duszpasterzem niemieckiej wspólnoty ewangelickiej w Zgierzu.

Intensywna działalność bp. Burschego jako rzecznika sprawy polskiej, obrońcy Kościoła luterańskiego na rzecz jego niezależności od Berlina i Wiednia, a także walka o jego polski charakter, sprawiły, że nazwisko Bursche było jednym z najbardziej znienawidzonych w kręgach Trzeciej Rzeszy, a także w niemieckich środowiskach ewangelickich.

Najpierw był szykanowany przez Rosjan, zesłany na dwa lata w głąb Rosji. W 1918 r., po powrocie ze zsyłki, został członkiem Tymczasowej Rady Stanu Królestwa Polskiego. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę przyczynił się do zjednoczenia Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego na terytorium młodego państwa. W 1919 r. jako rzeczoznawca rządu polskiego do spraw Śląska Cieszyńskiego i byłych Prus Wschodnich uczestniczył w konferencji pokojowej w Paryżu. Przedłożył tam memoriał polskich pastorów ewangelickich z grudnia 1918 r. w sprawie przyłączenia Śląska Cieszyńskiego i Górnego Śląska do Polski. Również z ramienia rządu polskiego w latach 1919-1920 kierował polskim komitetem plebiscytowym na Mazurach.

Tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej, w orędziu z 30 sierpnia 1939 r. deklarował:

„My, Polacy ewangelicy, którzy jesteśmy integralną cząstką narodu polskiego – nas nie potrzeba nawet wzywać, abyśmy w dziejowej tej chwili złożyli ofiarę mienia i krwi na ołtarzu dobra Ojczyzny. Żadne ofiary nie będą nam zbyt wielkie, aby dać odpór mocy, która urągać śmie majestatowi Rzeczypospolitej”.

1 września 1939 r., po napaści Niemiec na Polskę, wydał orędzie, które miało być odczytane z ambon kościołów ewangelickich. Potępił w nim agresję hitlerowską i wyraził nadzieję, że po klęsce hitlerowskich Niemiec Mazury, Śląsk i Pomorze wrócą do Polski. W ten sposób bp Bursche podpisał na siebie wyrok. Wezwany przez polskie ministerstwo spraw wewnętrznych oraz przez ministerstwo wyznań religijnych i oświecenia publicznego do opuszczenia kraju, ewakuował się z Warszawy do Lublina.

Oświadczył jednak, że nic go nie zmusi do wyjazdu z Polski. 3 października został aresztowany z towarzyszącym mu diakonem Edwardem Schendlem. Nie było żadną okolicznością łagodzącą, że biskup Bursche w chwili aresztowania miał 77 lat, a w dodatku był inwalidą (stracił stopę wysiadając nieszczęśliwie z tramwaju). Przewieziony do siedziby gestapo w Radomiu, z początkiem roku 1940 został przetransportowany do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen-Oranieburg, gdzie jako więzień wymagający szczególnego nadzoru, przebywał w izolacji. Zmarł zamordowany w szpitalu policyjnym w Berlinie 20 lutego 1942 r.

Gestapo aresztowało także syna bp. Burschego i trzech jego przyrodnich braci, z których przeżył tylko jeden. Nie mniejszym bohaterstwem wykazał się jeden z nich,ks. prof. Edmund Bursche (1881-1940), profesor Wydziału Teologii Ewangelickiej Uniwersytetu Warszawskiego, jego sześciokrotny dziekan. Kiedy był osadzony na Pawiaku, 1 maja 1940 r. odbył tam wizytację osławiony Heinrich Himmler. Zwymyślał ks. prof. Burschego jako zdrajcę narodu niemieckiego. W odpowiedzi usłyszał, że jest Polakiem, który nigdy nie zdradził swojej ojczyzny. Rozwścieczony Himmler w aktach więziennych zapisał:

„Te rodzinę należy bezwzględnie wytępić”.

Kilka miesięcy później, kiedy ks. Edmund Bursche przebywał w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen, esesman Wilhelm Schubert wziął go, z powodu długiej brody, za Żyda. Podawszy swoje nazwisko, ks. Bursche, mimo iż był katowany, cały czas powtarzał że jest Polakiem. Zmarł z wycieńczenia w obozie Mauthausen-Gusen 26 lipca 1940 r.

20 lutego, o godz. 17,.30, w siedzibie Polskiego Towarzystwa Ewangelickiego przy ul. Kredytowej 4, odbędzie się spotkanie poświęcone pamięci biskupa-męczennika. O swoim wielkim pradziadku będzie mówił prof. dr hab. Juliusz Gardawski z SGH.

KAI/Prej

Zainteresował Cię artykuł?

tagi: Polacy Polska

Komentarzy: 17

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Cześć Jego Pamięci!

Zgłoś nadużycie

Wielu Polaków niemieckiego pochodzenia oddało życie za Polskę. Kilku łódzkich fabrykantów również znajduje się na liście Polskiej Chwały. Wieczne odpoczywanie racz Im dać Panie.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Przykład tych wielkich postaci pokazuje jasno, że przynależność do polskości nie była związana z etnicznym pochodzeniem a była sprawą wyboru.

Zgłoś nadużycie

Bo polskość to kultura wyższa i jednocześnie narodowość oparta nie na biologii, ale na wartościach.

Zgłoś nadużycie

... ani religijnym/wyznaniowym. Oczywiście, J. Burshe jest godzien tego, by Polacy pamiętali o nim z jednakową wagą, jak o Januszu Korczaku, czy Maksymilianie M. Kolbe. Podobnie, jak ten ostatni jest uczyniony symbolem męczeństwa za dobrą sprawę przez katolików, podobnie J. Burshe - przez ewangelików. Należy jednak pamiętać, że symbole mogą być piękne, ale nie powinny tworzyć stereotypów. Zarówno wśród protestantów, jak i katolików byli ludzie, którzy współpracowali również z hitleryzmem; zarówno wśród katolików, jak i protestantów byli ci, którzy się mu sprzeciwiali czynnie lub biernie. Oczywiście, ni chodzi o to, żeby się rozdrabniać w stylu "ta osoba była kolaborantem, a ta walczyła" - bo nie o to akurat w kontekście artykułu chodzi. Chodzi raczej o to, żeby pamiętać, że nieważne jest wyznanie, czy religia. Ważne jest to, co płynie z serca i jest obrazowane przez czyny: dobre lub złe.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Chwała bohaterom

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Chwała Im!

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

"..wyraził nadzieję, że po klęsce hitlerowskich Niemiec Mazury, Śląsk i Pomorze wrócą do Polski" - sprawdziło się!!! Cześć Jego pamięci, wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.

Zgłoś nadużycie

w Kaliszu było kilka rodzin obywateli polskich niemieckiego pochodzenia którzy zachowali się bardzo przyzwoicie. Niektórych z nich kosztowało to życie. http://www.info.kalisz.pl/biograf/FuldeH.htm

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Dziękuję, że przywracacie pamięć o ludziach, którzy dla Polski i Polaków zrobili tak wiele. Biskup Juliusz Bursche to piękna postać i prawie zapomniana. Wiele się jeszcze musimy dowiedzieć, wiele zapamiętać i przypominać. Zapalmy świeczkę.

Zgłoś nadużycie

Modlitwe tez mozna poswiecic. Buziaki

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Biskup Juliusz Bursche, Bawarczyk, Polak, bohater!

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Mój św. pamięci Ojciec powtarzał, że Ślązacy, przez 800 lat byli poza Polską i cały czas chcieli do niej wrócić, a komuniści przez kilka lat zrobili z nich Niemców. Sam poznałem w USA Niemca, którego ojciec w latach między wojennych był polskim oficerem, po latach znaleźli się w USA i ten stary Niemiec kazał sobie na grobie napisać "oficer wojska polskiego". Dzisiejsi polscy oficerowie, wstydzą się założyć mundur na uroczystości rodzinne

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

osoba bp.Burschego jest dobrym przykładem dla odparcia nawoływań Palikota do wyrzeczenia się polskości przez Polaków.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Bohaterom Czesc! I jako, ze w komentarzach przywolano Lodz i ich fabykantow i mieszkancow miasta -"Lodzermenschow" ktorzy czuli sie Polakami. >Stanislaw Geyer - ulan wojny bolszewickiej. Zaginiony w 1920r. >Robert Geyer -zastrzelony przez Gestapo wraz ze swoim kuzynem Gwido Johnem, w trakcie interwencji o czlonka rodziny; Karola Geyera. Gustaw Geyer - po wojnie wystapil o tzw. rehabilitacje. Powod chec pozostania w Polsce i pracy w swoim zakladzie. Zgody na prace nie dostal, jednak Polski nie opuscil i udal sie do Gliwic. Podobnie jak wielu majstrow i pracownikow kadr kierowniczych. Nie chcac opuszczac Polski udawali sie na przesiedlenie m.i.n. do Walbrzycha i Gliwic. Do nich nalezal rowniez Kaleski, ktory uratowal maja babke, (bezinteresownie i za swoje pieniadze, korumpujac Niemcow) z bydlecego wagonu, ktorym miala byc wywoziena do Niemiec. Pamiec nie umiera.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Bursche,jak etniczny Niemiec, z własnej woli i wyboru był Polakiem (co jest o wiele cenniejsze niż się urodzić prypadkowo jako jeden). Jest wspaniałam przykładem na to, że Polska nie jest i nie była krajem ksenofobijnym, że Polakiem jest (i za takiego uważany jest),kto stoi za Polską. Pochodzenie,religa,kolor skóry nie mają znaczenia (poznałam kilku imigrantów z Afryki którzy są o 35 razy barziej polscy niż POlacy z Wspaniałego Nowego Swiata...)

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Pamiętamy o nim, jesteśmy z niego dumni, dobrze (choć niełatwo) być Polakiem, pozdrowienia

Najnowsze