Gen. Paweł Bielawny z zarzutami za przygotowanie lotu prezydenta Kaczyńskiego do Smoleńska. Grożą mu 3 lata więzienia.

opublikowano: 9 lutego, 13:39 | ostatnia zmiana: 9 lutego, 17:01

fot. PAP/Andrzej Hrechorowicz

Wiceszef BOR gen. Paweł Bielawny został rano przesłuchany w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga w charakterze podejrzanego  w śledztwie dotyczącym m.in. organizacji tragicznego lotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska. Jak poinformowała rzeczniczka prokuratury Renata Mazur, wiceszef BOR usłyszał dwa zarzuty - niedopełnienia obowiązków w trakcie działań BOR podczas m.in. przygotowań do lotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska w kwietniu 2010 r. oraz zarzut poświadczenia nieprawdy w dokumencie. Bielawny nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

W przypadku skierowania do sądu aktu oskarżenia za niedopełnienie obowiązków 45-letniemu generałowi, który pracuje w BOR od 1991 r., groziłoby mu do trzech lat więzienia.

Po południu, rzeczniczka MSW Małgorzata Woźniak poinformowała, że minister Jacek Cichocki zdymisjonował Bielawnego. Po godz. 15 rozpoczęło się w tej sprawie spotkania szefa BOR Mariana Janickiego z ministrem Cichockim.

Praska prokuratura bada wątek, który został wyłączony na przełomie marca i kwietnia zeszłego roku z postępowania ws. katastrofy smoleńskiej, prowadzonego przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Dotyczy on okresu od września 2009 r. do 10 kwietnia 2010 r. i badana jest w nim sprawa ewentualnego niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień przez urzędników i funkcjonariuszy publicznych kancelarii prezydenta, premiera, MSZ, MON, polskiej ambasady w Moskwie i BOR w związku z przygotowaniami wizyt w Katyniu premiera Donalda Tuska (7 kwietnia 2010 r.) i prezydenta Lecha Kaczyńskiego (10 kwietnia).

30 stycznia prokuratura ujawniła 20 "najistotniejszych uchybień" BOR wskazanych we wnioskach przez biegłych, którzy mieli ocenić działania funkcjonariuszy. Według dwóch ekspertów uchybienia te wpłynęły na obniżenie bezpieczeństwa osób chronionych.

Do najpoważniejszych nieprawidłowości, jakie wskazali biegli, należały m.in.:

- brak rekonesansu zaplanowanego miejsca czasowego pobytu ochranianych osób, jakim było lotnisko "Siewiernyj" w Smoleńsku oraz zbyt pobieżne przeprowadzenie rekonesansu w pozostałych miejscach planowanego pobytu; wyznaczenie do działań funkcjonariuszy nieposiadających doświadczenia w działaniach poza granicami Polski - "o niskim stopniu kompetencyjności";

- brak obecności funkcjonariusza BOR na lotnisku w Smoleńsku przed i podczas lądowań samolotów 7 i 10 kwietnia i niezorganizowanie ochrony miejsc bazowania samolotów na lotnisku;

- brak odprawy koordynacyjnej, podczas której funkcjonariusze BOR powinni otrzymać zadania i informacje o ewentualnych zagrożeniach przy ich realizacji, nie przeprowadzono też odprawy zadaniowej dotyczącej zabezpieczenia obu wizyt;

- plany zabezpieczeń obu wizyt sporządzono w sposób sprzeczny z przepisami i zasadami prowadzenia działań ochronnych oraz nie wyznaczono spośród funkcjonariuszy BOR osób odpowiedzialnych za zabezpieczenie poszczególnych miejsc czasowego pobytu.

Inne z ujawnionych wniosków mówią o braku prawidłowego systemu łączności podczas prowadzonych działań, braku wyposażenia funkcjonariuszy grup zabezpieczających w broń palną oraz braku prawidłowej kontroli działań podejmowanych przez służby rosyjskie zgodnie z poczynionymi ustaleniami.

W czasie obu wizyt zabrakło też zabezpieczenia sanitarnego i biochemicznego, a dodatkowo w czasie wizyty premiera zabezpieczenia pirotechniczno-radiologicznego. W odniesieniu do obu lotów do Smoleńska doszło do "zaniżenia kategorii działań ochronnych". Prokuratura nie ujawnia,kim są autorzy opinii.

Gen. Bielawny służy w Biurze Ochrony Rządu od 1991 r. Przeszedł przez wszystkie szczeble w ochronie osobistej od funkcjonariusza ochrony do szefa ochrony prezydenta. Odbył również liczne kursy i szkolenia specjalistyczne w BOR, Policji, GROM. Jako wiceszef BOR jest odpowiedzialny za działania związane z ochroną najważniejszych osób w państwie i delegacji zagranicznych przebywających na terenie Polski.

MiKo

Zainteresował Cię artykuł?

tagi: 10 kwietnia BOR katastrofa smoleńska Lech Kaczyński Smoleńsk

Komentarzy: 27

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

A Arabski?

Zgłoś nadużycie

Jedno pytanie jest odtwarte - czy zacznie topić innych, Janickiego - czy będzie milczał.

Zgłoś nadużycie

Jednym z kluczowych momentów katastrofy smoleńskiej było sprowadzenie TU-154 na wysokość 100 metrów nad ziemią przez rosyjską kontrolę lotu. Było to prawdopodobnie niezbędne, aby mógł nastąpić ciąg zdarzeń zakończony zniszczeniem samolotu. Wszystkie dane wskazują bowiem niezbicie na fakt, że właśnie od wysokości 100 metrów samolot zaczął zachowywać się tak, jak gdyby załoga straciła nad nim kontrolę. Rozkaz sprowadzenia samolotu był o tyle dziwny, że wcześniej zarówno wszyscy obecni na wieży kontroli w Smoleńsku, jak i inne osoby zaangażowane w naprowadzane polskiego samolotu (m.in. oficer dyżurny w Moskwie mjr Kurtiniec) byli przekonani, że wobec pogorszenia warunków atmosferycznych lądowanie jest niemożliwe. Kontrolerzy lotów chcieli zamknąć lotnisko w Smoleńsku. Uzgodniono nawet, że najlepszym lotniskiem zapasowym w tej sytuacji będzie podmoskiewskie Wnukowo. Nieoczekiwanie jednak dowodzący operacją generał nie zezwolił na zamknięcie lotniska i polecił płk. Krasnokuckiemu, który nadzorował wieżę, sprowadzenie polskiego TU-154. Kiedy pułkownik przekazał polecenie kontrolerom lotu, wywołało to ich opór i krótki spór z Krasnokuckim, szybko przecięty wydanym przez niego podniesionym głosem rozkazem: „Doprowadzamy do 100 metrów, 100 metrów i koniec rozmowy!” Nazwiska tajemniczego generała nie chciała ujawnić komisja MAK. Nam udało się jednak znaleźć więcej informacji na jego temat. Kryptonim „LOGIKA” Sprowadzenie TU-154 na 100 metrów nastąpiło na bezpośredni rozkaz z moskiewskiego centrum dowodzenia całą operacją. Nosiło ono kryptonim „LOGIKA”. Kryje się pod nim dowództwo wojskowego lotnictwa transportowego Rosji, odpowiednik polskiego Centrum Operacji Powietrznych. To zresztą kolejny dowód na to, że lot polskiego TU-154 był lotem wojskowym, a nie cywilnym. Zatem śledztwo w sprawie katastrofy powinno toczyć się w całkowicie inny sposób niż przebiegało. A nazwisko dowodzącego 10 kwietnia „LOGIKĄ” generała znalazło się jednak, pomimo prób ukrycia go, w stenogramie rozmów na smoleńskiej wieży. Chyba przez nieuwagę, gdyż Krasnokucki wyjątkowo uważał, aby ani raz nie wypowiedzieć go na głos. Generał zadzwonił jednak o 9.45 na „Siewiernyj” akurat w chwili, gdy Krasnokucki wyszedł na zewnątrz. Kim był generał Benediktow, który wydał kluczowy rozkaz?

Zgłoś nadużycie

Arabski dostanie awans jak Parulski,Janicki za dobrze przygotowana katastrofe Smolenska

Zgłoś nadużycie

"Kowal Janicki zawinił,a "cygan" Bielawny",będzie odpowiadał.STANDARDY PLATFORMY OBYWATELSKIEJ.

Zgłoś nadużycie

Arabski jest objęty tabu. Facet był w Gdańsku jakby spowiednikiem świeckim Tuska. Naprawdę dużo może wiedzieć.

Zgłoś nadużycie

oni się tak umówili, że Bielawny weźmie to na siebie i dostanie w zawieszeniu albo wcale. dostał za to pewnie kupe kasy

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Wojskowi aferzyści Interesujące światło na osobę Benediktowa i możliwość jego uczestnictwa w działaniach przestępczych rzuca opis środowiska, w jakim toczyła się jego szybka kariera. Należy on bowiem od wielu już lat do grupy ścisłego dowództwa lotnictwa transportowego Rosji, które wstrząsane jest ogromną, nawet jak na Rosję, aferą korupcyjną. Do grupy tej należeli m.in. generałowie Denisow i Kaczałkin, najwyżsi dowódcy tego rodzaju sił zbrojnych, a także, na niższym szczeblu płk. Krasnokucki, dowodzący w ciągu swej kariery bazami lotniczymi w Smoleńsku i Twerze. Za ich zgodą powołano w 1993 r. dwa specjalne oddziały, 223 i 224, w największych bazach lotnictwa transportowego w Twerze i Szczołkowie pod Moskwą. Stały się one prywatnym biznesem generałów. Wojskowe samoloty transportowe wykorzystywano do masowego przewozu nielegalnego spirytusu „Royal”, obsługiwały handel bronią i narkotykami. Samoloty były „wypożyczane” gangom. Generalicja zarabiała na tym miliony. Od 2002 roku trwa w tej sprawie prokuratorskie śledztwo. Co ciekawe, Ił-76, który próbował 10 kwietnia lądować w Smoleńsku godzinę przed polskim TU-154 należał właśnie do oddziału nr 224 i przyleciał z bazy Twer.

Zgłoś nadużycie

Do @ MO=PO. Prasa z lipca 2010 (Rz)podała: Rosyjski były pilot myśliwców, który wiele lat pracował na Siewiernym mówi:-Wydanie zgody przez kontrolerów na zniżenie się na 50 m.to nic dziwnego. z wysokości 40 m. pilot powinien już widzieć ziemię niezależnie od pogody. Nawet w ciężkich samolot może się obniżyć do minimalnej wysokości 36 m. A reflektory to gips?. A komenda na 100 m.-dowódcy TU-154M ODCHODZIMY?.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Skazać należy ryżego za wypowiedzianą i prowadzoną ordynarnymi metodami wojnę z Panem Prezydentem Kaczyńskim o o krzesła, o samolot, o piltykę międzynarodową!

Zgłoś nadużycie

UWAGA: Tylko tacy jak Ojciec Rydzyk mogą uzdrowić Polskę. Zbierajcie następny milion podpisów za TV Trwam. Czytajcie NDziennik - wiadomości na serio...

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

jeśli zarzuty się potwierdzą przydałaby się degradacja i odebranie przywilejów emerytalnych nabytych podczas służby w bor

Zgłoś nadużycie

BOR pracuje jak inne służby, a na większą ochronę nie pozwala nam budżet. Opinia biegłych jest życzeniowa i nie ma uzasadnienia w prawie. Na jakiej niby podstawie mielibyśmy zabezpieczać trasę przejazdu? - pytał były szef BOR gen. Mirosław Gawor, komentując zarzuty prokuratury wobec BOR dotyczące katastrofy smoleńskiej.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Niech jeszcze PO-czekają tak ze trzydzieści lat to nawet jeżeli winni współmordu w Smoleńsku nie załapią się na przedawnienia, to i tak będą uniewinnieni ze względu na stan zdrowia. Nasz wymiar najwyższy ma to już przećwiczone, na naszych mordercach komunistycznych. Gdzie reszta tych, którzy organizowali ten zamach PO PO-lskiej stronie ?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Patrząc do tyłu - jeżeli zostanie skazany i umieszczony w więzieniu - niskie są jego szanse by kiedykowlwiek je opuścił.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

To za co w tym bałaganie Janicki dostał awans? Nie widział, nie nadzorował?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Tusk Arabski Janicki Komorowski i jeszcze kilku powinno do tej pory już siedzieć we Wronkach lub Rawiczu działalność przestępcza tych osób bije po oczach.

Zgłoś nadużycie

A oni się śmieją; co nam zrobicie? Mówią; mamy w ręku wszystkie sznurki od figurantów krajowych i zagranicznych.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

A JANICKI JAK DLUGO BEDZIE POD PARASOLEM POwczykow.TO JEST SKANDAL ZE TRZEBA DWOCH LAT ABY WSKAZAC WINNYCH. S K A N D A L Rzadza nami ludzie bez honoru.To jest bardzo smutne.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

nieodparte podobieństwo z tragedją Giblartarską.Tam na lotnisku,obok samol.Sikorskiego"zaparkował"identyczny samolot rosyjskiego minista spraw zagr.Majskiego[człowieka Beri].Widziano,że 'jakiś'człowiek wchodził do samolotu Sikorskiego.Z niejasnej katastrofy ocalał pilot i?.Sikorski miał połamane kości w 66 miejscach.Przykro,że przez tyle lat nie potrafimy odmienić naszego losu.

Zgłoś nadużycie

Jedno jest pewne, w fatalnym dniu 4 lipca 1943 roku, do niestrzeżonego samolotu generała Sikorskiego stojącego na płycie lotniska w Gibraltarze, przykołował samolot sowieckiego ambasadora w Londynie, Ivana Maiskiego (Lachowieckiego) z grupa żołnierzy.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Kiedy doczekamy kogoś na wzór Józefa Swiatły, który w '54r. zaczął na falach Radia Wolna Europa bez ogródek odsłaniać kulisy rządów Bieruta i jego bandy

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Bielawny 3 lata paki? To ile posiedzi Tusk?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

a swistak nie siedzi a bedziebo papierkow coraz wiecej.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Skoro vice dał d..., to chyba i Janicki powinien zostać stracony? Jak szefował, gnój jeden? To jest generał? To jest łajza nie generał!

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Pomalutku wszystko będzie wyjaśnione.Winni osądzeni i POsadzeni.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Tak mało. Tylko 3 lata?

Najnowsze