Bp Libera inwigilowany przez gliwicką prokuraturę. Prześwietlano wykaz jego rozmów telefonicznych i SMS-ów
opublikowano: 3 lutego, 17:06 | ostatnia zmiana: 3 lutego, 17:09
Biskup płocki Piotr Libera złożył zażalenie na postępowanie gliwickiej prokuratury, która - w ramach zakończonego już śledztwa ws. Komisji Majątkowej - wnioskowała o informacje dotyczące jego numeru telefonu. Chodziło m.in. o billingi.
Jak powiedział prok. Radosław Woźniak z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, numer, którego użytkownikiem okazał się bp Libera, był jednym z co najmniej kilkunastu, które znalazły się w postanowieniach o wydanie danych telekomunikacyjnych. Woźniak podkreślił, że wszystkie postanowienia były zgodne z przepisami, a bp Libera ma prawo do złożenie zażalenia, którego zasadność rozpatrzy sąd.
Jak każdy obywatel mam prawo do poszanowania mojej prywatności. Jestem też zdumiony rozległością podjętych działań. Postępowanie gliwickiej prokuratury oznacza, że każdy, pod pretekstem prowadzenia dowolnego śledztwa, może być poddany daleko idącej inwigilacji ze strony organów państwa. Takie działania muszą budzić uzasadniony niepokój i sprzeciw
- powiedział, cytowany w oświadczeniu wydanym w piątek przez Kurię Diecezjalną w Płocku bp Libera.
W oświadczeniu kurii napisano m.in., że
na polecenie Prokuratury Okręgowej w Gliwicach biskup płocki Piotr Libera poddany był inwigilacji obejmującej okres od 30.12.2004 r. do 30.12.2009 r.
Działania te zlecał prok. Woźniak - wskazano w oświadczeniu.
Czytamy w nim, że zakres zbieranych informacji
dotyczył nie tylko wykazów rozmów telefonicznych (w tym danych osób, z którymi biskup rozmawiał), ale również wychodzących i przychodzących wiadomości SMS i MMS. Prokuraturę interesowało również, gdzie biskup przebywał w okresie od 30.12.2007 r. do 30.12.2009 r.
W oświadczeniu kurii zaznaczono też, że biskup płocki zeznawał jako świadek w śledztwie ws. Komisji Majątkowej w kwietniu ub. roku i odpowiedział wtedy na wszystkie zadane mu pytania.
Prok. Woźniak powiedział, że w toku postępowania dwa razy wystąpił o wydanie danych telekomunikacyjnych dotyczących numeru,
którego użytkownikiem, jak okazało się, był ksiądz biskup.
Postanowienia (wydane w grudniu 2009 r. i grudniu 2010 r.) dotyczyły dwuletnich okresów w przypadku billingów oraz dłuższego okresu w przypadku kopii rachunków szczegółowych.
Dane, które uzyskaliśmy, stanowią część materiału dowodowego, który został przesłany, wraz z aktem oskarżenia, do sądu
- dodał prokurator.
Dla mnie zbyt ryzykowne jest określenie "inwigilacja", bo nie była to kontrola treści rozmów czy sms-ów. (...) Nie występowaliśmy o kontrolę treści przekazów
- zaznaczył Woźniak. Wyjaśnił, że pewność co do tego, że użytkownikiem telefonu był bp Libera, śledczy zyskali dzięki przekazanym przez operatora danym.
W ostatnich dniach grudnia ub. roku gliwicka prokuratura przesłała do sądu akt oskarżenia kończący jedno z prowadzonych tam śledztw ws. Komisji Majątkowej. Objął on dziewięć osób, m.in. byłych członków Komisji Majątkowej oraz b. pełnomocnika instytucji kościelnych w sprawach toczących się przed komisją, Marka P. Wcześniej, w listopadzie ub. roku, gliwicka prokuratura oskarżyła w odrębnym postępowaniu ws. Komisji jednego z najbogatszych Polaków - Jacka D. - i członków jego rodziny.
Jak napisała w grudniu "Gazeta Wyborcza", powołując się m.in. na źródła w CBA, pochodzący ze Śląska bp Libera był w analizowanym przez prokuraturę okresie w stałym kontakcie z Jackiem D. Z billingów ma wynikać, że w latach 2007-08 kontaktowali się przynajmniej kilka razy w miesiącu.
Hierarcha widywał się także z miliarderem na spotkaniach rodzinnych, a na członka Komisji Majątkowej powołał (...) szefową biura zarządu Famuru, firmy należącej do D.
- napisała "GW".
Według "Gazety" CBA odkryło też, że mieszkająca w Katowicach bratanica bp. Libery w grudniu 2006 r. za 110 tys. zł kupiła działkę w miejscowości Bobrowniki, mimo że nie miała tylu pieniędzy, a nawet takiej zdolności kredytowej. Pomóc jej miała poznana przygodnie w kościele pracownica Famuru, która zgodziła się wziąć na siebie połowę kredytu. Pięć miesięcy później bratanica bp. Libery sprzedała grunt za 430 tys. zł spółce kontrolowanej przez rodzinę Jacka D.
Pytany w grudniu o sprawę bp Libera mówił dziennikarzowi "Gazety", że nie wiedział o tej transakcji ani nie nakłaniał do niej ani bratanicy, ani D. Z treści zeznań biskupa wynika, że nie pamięta on, dlaczego do Komisji powołał bliską współpracownicę miliardera oraz że nie wiedział, że skupuje on kościelną ziemię.
PAP, mall
kategorie: Kościół
tagi: inwigilacja Komisja Majątkowa
Komentarzy: 12
stare idzie /ledwo/ ,nowe jedzie ...
"Zauważyłem też fenomen..Polacy mają być kontrolowani w każdym miejscu. Utrudnić ludziom życie do maksimum, a na końcu ich skontrolować wszystkich bez wyjątku... To jest polityka PiS"
Raczej: "nowe wraca":) pozdrawiam
Kto uwierzy, że prokurator nie wiedział o czyj numer chodzi (nie on pierszy, od którego słyczymy takie tłumaczenie). To po co w ogóle występował z wnioskiem. Kto uwierzy, że nie przeglądali korespondencji?. Wszystiemu, co dzieje się w tajemnicy, można przecież zaprzeczyć. A jeśli nawet kłamstwo wyjdzie, to zawsze można sprawie łeb ukręcić. Niestety unas już tak jest od dawna, że najpierw bierze się człowieka, a potem dopasowuje się fakty.
GDY SIĘ WSPÓŁPRACOWAŁO Z UBEKAMI I UCZESTNICZYŁO W PRZEKRĘTACH KOMISJI MAJĄTKOWEJ TO NIE NALEŻY PROTESTOWAC ŻE PROKURATURA SPRAWDZA BILINGI I KONTAKTY. GDYBY BISKUP BYŁ NIEWINNY NIE MUSIAŁBY SIĘ OBAWIAĆ KONTROLI. NO CHYBA ŻE WYJDZIEMY OD STANOWISKA ŻE KATABASY NIE PODLEGAJĄ KONTROLI. NA SZCZĘŚCIE CHYBA TAK NIE JEST Z CZEGO SIĘ BARDZO CIESZĘ
Bardzo ładnie Maju. My komunistyczni UBecy i ludzie chonoru pana Michnika, jesteśmy z ciebie dumni!
Jesteś człowiekiem chonoru, w to wierzę. Każdy kto uczestniczył w przekrętach Komisji Majątkowej , czy to duchowny ,czy świecki powinien za to odpowiedzieć. Święte oburzenie Libery i jemu podobnych nic tu nie pomoże. Nie wiem z czym tutaj kojarzy ci się Michnik ? Czyżby skrzywienie zawodowe prawdziwego Polaka ?
1 maja? nic dodać nic ująć ...
Ja bardzo przepraszam,ale inwigilacja odbywa się w czasie realnym, a billingi sciąga się dopiero w jakiś czas po rozmowie czy sms. Billingi nie mają też nic wspólnego z "podsłuchiwaniem".
Biskup Libera kilkukrotnie w ostatnich czasach wypowiedzial ostre slowa przeciwko temu, co sie dzieje w kraju. Wypowiedzi dotyczyly roznych tematow. wLADZA nie moze godzic sie na krytyke, wiec teraz Biskup bedzie mial klopoty. "Dajcie mi czlowieka, a paragraf sie znajdzie"!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Afery hazardowej nie bylo... O Smolensku rozmowa juz sie zrobila nudna... Stadion Narodowy jest chyba najdrozszy na swiecie, za to nie moze byc otwarty ... ... ...
z tego wniosek ze kombinuja i kradna ile sie da bez względu na opcje . żal tylko tej biednej ojczyzny i okradanego juz od 30 lat narodu.
Kosciol i jego dostojnicy sa z natury swieci ,przeciez ich Pan Bog wybral.Wiec bijmy poklony i siedzmy cicho .
Nie przegap
- Przywrócili nad stocznię imię komunistycznego zbrodniarza, twórcy systemu nienawiści. Ale są ludzie, którzy protestują. ZDJĘCIA!
- Poufne informacje KNF o SKOK-ach trafiły do mediów. "Czy mamy do czynienia z przekazaniem poufnych informacji mediom przez przedstawicieli KNF?"
- Nasz wywiad. Krzysztof Szczerski: Potrzebujemy, by Polska wstała z kolan ws. śledztwa smoleńskiego
- Ważny sojusznik sprawy smoleńskiej. McCain jest jednym z najtrzeźwiej patrzących na Rosję i Putina polityków
- 100 lat temu zmarł Bolesław Prus - jeden z największych polskich pisarzy, do dziś aktualny. Jego "Lalka" to powieść genialna
- Wicepremier Węgier: "Korporacje wywoziły ogromne pieniądze, większe niż wynikało z zasady zysku. Tak traktuje się kolonie"