"Rząd powinien odpowiadać na wezwania swojego narodu, powinien bronić swojego narodu." Prof. Binienda dla TV Trwam

opublikowano: 1 lutego, 15:22 | ostatnia zmiana: 1 lutego, 15:23

Fot. wPolityce.pl, youtube

W bodaj pierwszym telewizyjnym wywiadzie dla polskiej telewizji ekspert NASA i parlamentarnego zespołu badającego smoleńską katastrofę prof. Wiesław Binienda zwraca uwagę na konieczność powołania nowej komisji po zaniedbaniach, jakich dopuściła się ta kierowana przez Jerzego Millera.

Trzeba byłoby stworzyć międzynarodową komisję, która miałaby dostęp do terenu katastrofy w Smoleńsku, do wraku, do czarnych skrzynek, która odebrałaby pod swoją kuratelę te wszystkie elementy i rozpoczęła śledztwo od nowa tak, jak się to powinno robić. Czyli najpierw przeszukać teren, znaleźć wszystkie części samolotu a może i ludzkie. Powinna skompletować te części pod dachem w strzeżonej hali, następnie przebadać, jak one wyglądają, oznaczyć je i rozpocząć rekonstrukcję tego samolotu. Tak, jak swego czasu pokazywałem, jak robiono rekonstrukcję wahadłowca Columbia, gdy przeszukano teren wielu tysięcy kilometrów kwadratowych, żeby znaleźć wszystkie części. I znaleziono.

Myślę, że takie czynności nie są ponad miarę dla komisji międzynarodowej.

Prof. Binienda dużo mówi o standardach, o których polskie władze zapomniały.

Potrzebna jest chęć polskiego rządu, aby taka komisja powstała. W kraju normalnie demokratycznym rząd powinien odpowiadać na wezwania swojego narodu, powinien bronić swojego narodu. I w momencie, kiedy następuje tego typu katastrofa, powinien dokonać badania zgodnie ze standardem, a tego jeszcze nie dokonał.

Jeśli nie będzie chciał tego dokonać, prawdopodobnie nie będziemy mieli takiej komisji aż do czasu, kiedy zmieni się ten rząd i inny postanowi wrócić do tego tematu.

Polecamy całą rozmowę TV PolNews Chicago dla TV Trwam.

 

 

 

znp

Zainteresował Cię artykuł?

tagi: Jerzy Miller Prof. Binienda rząd Smoleńsk Tu-154

Komentarzy: 31

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Oczywiscie, ze rzad odpowiada na wezwanie swojego narodu. Problem polega na tym, ze narodem tego rzadu nie sa Polacy. Wrecz przeciwnie, to jest antypolski rzad prowadzacy polityke likwidacji Polski i Polakow przez wynarodowienie.

Zgłoś nadużycie

Ciekawe, czy ktorys przyslanych przez herr Tuska jest etnicznym Polakiem? Takich idiotyzmow nie napisze zaden Polak, chyba ze jest za nie oplacany.

Zgłoś nadużycie

Uzupelnienie. 15 kwietnia w Passadenie jest fachowa konferencja miedzynarodowa poswiecona Zamachowi Smolenskiemu. Przybeda najlepsi eksperci z calego swiata. Idiotow i blaznow nie bedzie. Dlatego od herr Tuska, Millera i Anodiny nikogo nie bedzie! ha ha ha he he he.

Zgłoś nadużycie

Też tak uważam, że jest to ANTYPOLSKI nierząd POwski.

Zgłoś nadużycie

Panie FRITZ ! Czekam z wielką niecierpliwością i ciekawością na wyniki tej konferencji z udziałem światowych ekspertów. Chyba podzielą się z resztą świata ? Pana nienawiść do D. Tuska przybiera powoli formę karykaturalną !!!

Zgłoś nadużycie

Teraz wszyscy zrozumieli dlaczego Tusk chce w swej polityce miłości zgnieść TV TRWAM.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Znakomita rzecz, ciekawe, co tym razem wymyślą dyżurni opluwacze.

Zgłoś nadużycie

Co wymyślą? Nikogo nie wyślą na tamtą konferencję naukową, wzmogą nacisk na ratyfikację ACTA jako drogę do kontroli internetu i postarają się wyłączyć TV Trwam. Poza tym dyżurni agenci zarobią.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Tak bada się katastrofy w USA aby wyjaśnić przyczynę. Jeżeli rząd jest uwikłany w sprawę to nie będzie chciał tej sprawy wyjaśniać. Zrobi to dopiero POLSKI RZĄD wybrany w uczciwych wyborach. Ale ja to czarno widzę.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

jest jakis link żebu to obejrzec ? Chwała, że tacy ludzie są jeszcze którzy poświęcają się aby wyjaśnić tę tragedię. Gdzie polskie politechniki, krajowi profesorofie, lotnicy ? Kundle i gnidy podwieły ogony i ujadają a "ekspertami" są takie szczury jak osieckiczy hybki, którzy w życiu nawet szybowca nie pilotowali ! Ale ich nazwiska przejdądo historii obok taki zdrajców jak bierut czy jaruzelski.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Mam nadzieje , ze z nowym rzadem i takimi Polakami jak prof. Binieda sprawa smolenska, to znaczy zamach ,zostanie wyjasniony, opisany i ogloszony swiatu. A sprawcy tej zbrodni zostana ukarani.

Zgłoś nadużycie

Irka-ukarać to ciebie,nie za głupotę(której być może nie jesteś winny),ale za to,że stale dajesz jej wyraz.Nowy rząd -byc może za 4 lata,lecz chyba nie sądzisz,żeby palikoty albo komuchy rozstrzygały(nie sądzę zresztą,żeby w ogóle)tę sprawę zgodnie z twoim wyobrażeniem.A najprawdziwsi Polacy mieszkają w Ameryce.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Przekonywujace!!!, wiec mamy mega skandal!!, Miler, Tusk, i inni..czas sie bac...

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

I tak jak zwykle prof Binienda konkretnie i na temat. Takie sa wedlug niego fakty. I co ludzie PO? Szyderstwo i wysmiewanie. Ne dziwię się ze jak przychodzi do zrobienia czegokolwiek, to nie potrafią nic zalatwic dla Polski. Wychodzi pakt fiskalny i płacenie innym gotowki (np. 6 mld Euro ?) oczywiście z gotowki narodu. Narazie wydali rezerwe demograficzna, Fundusze emerytalne, teraz rezerwę Narodowego Banku. I tańczą i sie bawia jak za króla Sasa.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

do szydercy - w Polsce obowiązuje język polski (herr thusk i kuc i im pokrewni nie dadzą rady nam go zabrać). Widać , że matoł jesteś i musisz w necie szukać właściwych nazw. Sprawdź co znaczy po angielsku gay. W Polsce jest na to okreslenie pederasta albo sodomita. Typowy MWzWM do którego furmankąjedziesz 2 dni.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Pan profesor Binienda mówi o standartach jakie zachowują demokratyczne państwa badając miejsca katastrof lotniczych.Ale nasz kraj stał się niestety krajem nienormalnie demokratycznym-że użyję takiego słownego potworka na określenie spotworniałych mechanizmów demokracji będących na usługach jednego obozu politycznego.Zarówno Tusk -jak i grono zależnych od niego pochlebców (z ministrem emeszetu na czele) nie dość ,ze nieudolnie sprawują rządy posiłkując się prorządowymi mediami-które umiejętnie (jak za czasów Urbana) maskują każde potknięcie premiera i jego ekipy.Czy w takich warunkach nie- rzeczywistości można w ogóle kierować się interesem narodowym?Przecież wyraźnie od tego interesu odcinają się właśnie te media-które najbardziej zaangażowały się ( nie bezinteresownie) w obronę "tuskolandu"- za wszelką cenę.Czego można się po tym szemranym towarzystwie spodziewać? Prawdy o Smoleńsku? Przecież ta Prawda -właśnie w normalnym demokratycznym kraju zmiotłaby w jednej chwili głosami opinii publicznej cały ten niedorobiony rząd i jego prezydenta unurzanego w szambie IIIRP -po urbanowskie uszy.Ale cegiełki z piramidy smoleńskiego kłamstwa zaczynają się sypać -jedna po drugiej ,a Oni zaczynają się coraz bardziej bać.Mają czego.

Zgłoś nadużycie

wiesiu z WSI IP address: 141.76.45.0 Server Location: Dresden, Sachsen in Germany ISP: Technische Universitaet Dresden

Zgłoś nadużycie

Nagrania rozmów ze Smoleńska zarejestrowane w czarnej skrzynce i na taśmie magnetofonu Jaka-40, które są w polskich rękach od prawie dwóch lat, mogą zmienić bieg śledztwa – wynika z wypowiedzi technika pokładowego Jaka-40 dla „GP”. Zapisy te podważają prawdopodobnie wiarygodność wszystkich opublikowanych dotąd kopii rozmów między Tu-154 a wieżą. „Gazeta Polska” dotarła do chorążego Remigiusza Musia, technika pokładowego Jaka-40, który wylądował w Smoleńsku godzinę przed katastrofą Tu-154. Jak twierdzi Muś, rosyjski kontroler podał Jakowi-40 komendę o zejściu na wysokość 50 m, czyli poniżej przepisowej wysokości 100 m, na której podejmuje się decyzję o lądowaniu. Według chorążego, Tu-154M 101 oraz Ił-76 dostały od Rosjan taką samą komendę. Remigiusz Muś słyszał te słowa w radiostacji pokładowej. Powiedział nam: – Komenda ta dla nas, iła i tupolewa brzmiała: „Odejście na drugi krąg z wysokości nie mniejszej niż 50 m (po rosyjsku: »uchod na wtaroj krug nie mienie piatdiesiat mietrow«)”. O ile w pojedynczym przypadku można by mieć wątpliwości, czy technik pokładowy jaka wszystko dobrze zrozumiał, o tyle mało prawdopodobne jest, by Muś przesłyszał się aż trzykrotnie. Tym bardziej że chorąży zna dobrze język rosyjski, także w specyficznych kwestiach lotniczych. Czy istnieją dowody potwierdzające wersję chorążego? Jak twierdzi Muś, komenda kontrolerów zezwalająca na zejście Iła-76 do 50 m nagrana została na magnetofonie pokładowym Jaka-40. Taka sama komenda, skierowana przez wieżę w Smoleńsku do załogi Jaka-40, powinna z kolei znaleźć się w czarnej skrzynce tego samolotu. Chorąży mówił już o tym w lipcu 2010 r. (w rozmowie z portalem tvn24.pl) po tym, jak „Gazeta Polska” ujawniła treść identycznie brzmiących zeznań pilota Jaka-40, Artura Wosztyla. Dziś, 21 miesięcy po katastrofie, Muś w dalszym ciągu jest pewien tego, co usłyszał, a dziś jego słowa nabierają jeszcze większej wagi.

Zgłoś nadużycie

Jak się bowiem dowiedzieliśmy, wojskowi prokuratorzy już od kwietnia 2010 r. dysponują taśmami magnetofonowymi z Jaka-40 (w dniu katastrofy smoleńskiej zabezpieczyła je Żandarmeria Wojskowa). Jednak wciąż je… badają. Na nasze pytanie, czy prokuratura wojskowa jest w posiadaniu zapisu rozmów nagranych na magnetofonie znajdującym się w Jaku-40, a jeśli tak, czy ten zapis badała, płk Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej, odpowiedział: – Prowadząca śledztwo dotyczące katastrofy smoleńskiej Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie uzyskała zapisy rozmów, o które panowie pytają, i obecnie pracują nad nimi biegli. Odczytywanie rozmów z oryginalnej taśmy magnetofonowej trwa już więc prawie dwa lata! Według rozmówców „GP” informacje Musia prokuratorzy ocenili jako strategiczne dla śledztwa, dlatego był on trzykrotnie przesłuchiwany. Dlaczego w takim razie nie uczyniono z owych strategicznych zeznań użytku? Czy decyzje w tej sprawie podejmował szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej, gen. Krzysztof Parulski?

Zgłoś nadużycie

Dlaczego padła komenda: 50 metrów? Czym kierowała się wieża, podając Tu-154, Jakowi-40 i Iłowi-76 zdumiewające komendy, że mogą zejść do 50 m? Nie wiadomo. Ale tego, że one padły, Remigiusz Muś jest całkowicie pewien. – Jeżeli wysokość decyzji dla lotniska wynosi 100 m, a kontroler z wieży podaje nam 50 m, to znaczy, że chce przekazać, iż według niego warunki są na tyle dobre, że można zejść do 50 m, że jest to w danym momencie bezpieczna wysokość. Więc załoga, niezależnie od procedury i informacji w karcie podejścia, kierując się taką komendą kontrolera, który obniża te warunki, ma prawo zejść do 50 m – mówi nam Remigiusz Muś. I dodaje: – Karty podejścia określają standardową procedurę. Zdarzało się, że lądując np. w Brukseli, Monachium czy Frankfurcie nad Menem, lądowaliśmy na podstawie karty podejścia, którą kontroler „kasował” swoją wypowiedzią. Jesteśmy przyzwyczajeni do takich sytuacji, że kontroler, ułatwiając nam podejście, podaje wysokość, do jakiej możemy się zniżyć, przystosowaną do warunków bieżących, tj. pogody i ruchu lotniczego panującego nad lotniskiem. My jednak zawsze podchodziliśmy do tego zagadnienia z pewną rezerwą, nie dopuszczając do przekroczenia minimalnych warunków określonych dla samolotu, pilota oraz samego lotniska. Podkreślmy: komendy o 50 m nie ma w żadnej z opublikowanych dotychczas wersji stenogramów z Tu-154. Także w ostatniej wersji, sporządzonej przez pracowników krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych, zamiast „50 m”, o których mówi Remigiusz Muś, w ustach rosyjskiego kontrola pojawia się „100 m”. Nasz informator – doświadczony wieloletni kontroler z lotniska Okęcie – uważa, że dla kapitana Protasiuka informacja o możliwości odejścia na drugi krąg z wysokości nie mniejszej niż 50 m była dziwna. – Taka komenda nie powinna paść. Można to porównać z sytuacją na drodze, na której obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h, a policjant drogówki każe kierowcy jechać 100 km/h. Komenda o 50 m, nawet jeśli padła, nie oznaczała, że zmienia się wysokość decyzji dla tego lotniska. Kapitan Protasiuk postanowił więc odejść na drugi krąg na wysokości 100 m, zgodnie z procedurą – mówi. Fakt, że doszło do katastrofy, oznacza, że w ostatnich chwilach lotu stało się coś, o czym dotychczas nie wiemy.

Zgłoś nadużycie

Zastanawiające jest, dlaczego kontroler podał kapitanowi Protasiukowi komendę o możliwości zejścia do 50 m, skoro warunki nie tylko się nie polepszyły, lecz były zdecydowanie coraz gorsze. – Może ktoś mu tak podpowiedział lub przy słuchawkach była osoba zastępująca kontrolera? Tego nie wiemy i być może nigdy nie będziemy wiedzieć – mówi nasz informator. Jedno jest pewne: słowa kontrolera z wieży w Smoleńsku, które mogły sprowadzić na polski samolot zagrożenie, nie wpłynęły na działania załogi Tu-154. Potem zaś zniknęły ze wszystkich nagrań i stenogramów, choć – jak twierdzi z przekonaniem chorąży Muś – na nagraniach z tego samolotu znajduje się dowód na wydanie identycznej komendy załogom Iła-76 i Jaka-40. Jeśli takie same słowa skierowano z wieży do pilotów Tu-154, oznaczałoby to, że wszystkie przedstawione nam kopie nagrań – a więc zapisy rozmów z kokpitu tupolewa oraz z wieży lotów – zostały sfałszowane. Gdzie jest nagranie rozmów z wieży? Tymczasem wciąż nie wiadomo, dlaczego tak ważnych dla śledztwa zapisów rozmów z rejestratora Jaka-40 dotąd nie ujawniono opinii publicznej. Trudno także wyjaśnić przyczynę, dla której tak długo trwa badanie przez biegłych magnetofonu z tego samolotu. Nie wiemy również, czy nagrania z Jaka-40 porównano z nagraniami z wieży w Smoleńsku, by stwierdzić, czy i w jakim stopniu oba zapisy się pokrywają.

Zgłoś nadużycie

jeżeli ,prędzej czy -później stenogramy rozmów z jaka 40-go zostaną opublikowane i potwierdzą słowa p.chorążego Musia to wywróci(łoby) już wszystko do góry nogami-czyli z naszego punktu widzenia postawiłoby wszystko prosto na nogi.Skorelowanie komendy z kontroli o50 metrach na jaka ,rosyjskiego iła i tupolewa i samo potwierdzenie ,że taka komenda padła-a jej nie ma na badanych kopiach z tutki będzie znaczyło ostateczny koniec makowskiego "raportu" i jego popłuczyn millerowskich.Co będzie dalej? Tu zwykłe kłamstwa ani bagatelizowanie sprawy-jak taśm Klicha już nie pomoże.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Eksperty, najmimordy i konfidenci na etatach dziennikarskich urabiający opinię społeczną w tzw. mediach mainstreamowych w sprawie katastrofy to szubrawcy, kłamcy i co tu dużo gadać - k. pospolite.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Czas posmoleńskiej katastrofy,hańby większości establishmentu politycznego i medialnego powoli-mam nadzieję-się kończy.Otumaniony polski lud zacznie prostować kark.Oby.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Proszę państwa 10.04,2010 roku rozpoczęła się w Polsce na nowo budowa komunizmu, przez tych co wczoraj niczym a dzisiaj wszystkim (my). Do czasu...

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

jak widzę ,nie którym pajacom piszącym tu nie chodzi o wyjaśnienie tej tragedii,to opłacane trole,za niewielką kasę żonę czy matkę na szubienice by wydał,to zwykłe parchy .

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Tusk powinien odpowiadac za przestepstwa przeciwko Polsce.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Dziękujemy Panu Panie Profesorze.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Przecież rząd broni swojego narodu. Nie jest to narod polski, ale go broni. Przed Polakami.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Panie Profesorze ! do swojego naukowego /w pełnym sensie tego słowa/elaboratu powinien Pan dołączyć zdjęcie urwanego skrzydła na którym widać jak byk że w jakiś cudowny sposób ocalał jego element czołowy przed rozdarciem reszty spowodowanym "uderzeniem" w pancerną brzozę - wygląda na to że tutka nad brzozą leciała do tyłu /"rozdarcie' ZA tym, elementem/

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Dziękujemy profesorze Binienda, takich patriotów nam potrzeba.

Najnowsze