Skwieciński: zmniejsza się efektywność antypisowskiego szantażu. "Na pokrywającym Tuska teflonie pojawiają się rysy"

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Ciekawy komentarz Piotra Skwiecińskiego na stronie rp.pl. Publicysta "Rzeczpospolitej" i "Uważam Rze" ujawnia, że szwedzki eurodeputowany Christian Engstroem oskarżył ministra Boniego o świadome kłamstwo. Boni powiedział bowiem, że Polska powinna dodać do ACTA „klauzulę, która będzie pokazywała, jak my interpretujemy te punkty, które należą do polskiej kompetencji”, co zdaniem eurodeputowanego (i, dodajmy, ogromnej większości ekspertów) jest niemożliwe, a co najmniej prawnie całkowicie bezskuteczne. W tekście Skwiecińskiego czytamy:

W tej samej wypowiedzi Boni powiedział też, iż Polska musi podpisać ACTA m.in.dlatego, że „wszystkie kraje europejskie już ją podpisały”. Pomijając satelicką logikę tego zdania (...) to w momencie wygłaszania była to po prostu nieprawda. Boni mówił bowiem wczoraj, a podpisanie ACTA przez kraje europejskie nastąpiło dopiero dziś.

Skwieciński stwierdza, że odkładając na bok zasadność ACTA, postępowanie polskiego rządu w tej sprawie jest jego zdaniem żenujące i to w sposób dla tej ekipy charakterystyczny:

 

Po pierwsze: to, co eufemistycznie możemy określić jako świadome mijanie się z prawdą jest konsekwentnie stosowaną metodą działania przedstawicieli tego gabinetu. Jeszcze w zeszłym tygodniu minister Graś mówił, że w sprawie podpisania przez Polskę ACTA „nic nie jest jeszcze przesądzone”, teraz Boni używa słowa „musimy”… Tenże Graś mówił również, przypomnijmy, że przyczyną zablokowania stron rządu był nie atak hakerów, ale wzmożone zainteresowanie internautów pracami Rady Ministrów…

Po drugie – równie konsekwentnie stosowaną metodą działania obecnego rządu jest inny rodzaj kłamstwa, stosowanego w chwili gdy na jaw wychodzi jakieś rządowe, znów użyjmy eufemizmu, zaniedbanie. Wtedy zapowiada się zastosowanie czarodziejskiej metody pt.”pobite gary”. Przypomnimy, że w dziecięcych zabawach było to niegdyś hasło, powodujące coś w rodzaju cofnięcia czasu – unieważnienia całego dotychczasowego przebiegu gry.

Tak właśnie zachował się rząd, podkreśla Skwieciński, gdy okazało się, iż raport MAK w najmniejszym nawet stopniu nie uwzględnia rosyjskiej współodpowiedzialności za katastrofę smoleńską. Zapowiedziano zaskarżenie raportu – choć rząd musiał przecież wiedzieć, że to prawnie niemożliwe.


Publicysta podkreśla, że dotąd rząd stosował takie krętactwa skutecznie, ze słusznym poczuciem pełnej bezkarności. Ale zakres protestów w sprawie ACTA, a przede wszystkim fakt, iż ogarnęły one środowiska uznawane dotąd za zaplecze Platformy wydaje się sugerować, że efektywność antypisowskiego szantażu zaczyna się zmniejszać. Na pokrywającym dotąd Tuska teflonie pojawiają się pierwsze rysy.

gim, źródło: rp.pl

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych