Co się dzieje w armii? Ponad 5,7 tys. żołnierzy odeszło z wojska na własną prośbę w 2011 r. Najwięcej od lat!

opublikowano: 11 grudnia, 11:15

PAP

W tym roku z wojska odeszło ok. 7 tys. żołnierzy. Ponad 5,7 tys. z nich zrobiło to na własną prośbę. W ostatniej dekadzie nie zdarzyło się, by tak wielu zawodowych wojskowych z własnej woli pożegnało się z armią. To problem dla wojska - uważa szef MON Tomasz Siemoniak.

Budżet MON na 2011 r. zakładał, że z wojskiem pożegna się 3 tys. żołnierzy. Pod te szacunk zarezerwowano środki na świadczenia dla odchodzących - m.in. 12-miesięczne uposażenia i odprawy mieszkaniowe. Jak poinformował PAP resort obrony, żołnierze, którzy odeszli ze służby tylko w ciągu pierwszych 11 miesięcy 2011 r., kosztowali MON ok. 773 mln zł. Przekroczenie szacunków dot. odejść ze służby, spowodowało, że trzeba było znaleźć dodatkowo ok. 440 mln zł.

Według danych MON w latach 2001-2005 liczba żołnierzy zawodowych zwolnionych na skutek własnego wypowiedzenia wahała się między 1 a 2 tys. Między 2006 a 2008 r. wskaźnik ten wzrósł do poziomu 3-4 tys. rocznie, a w 2009 r. spadł do 2,5 tys. Rok później z własnej woli z armii odeszło ponad 4,7 tys. wojskowych. W mijającym roku takich żołnierzy będzie 5731.

Liczba wszystkich żołnierzy zwolnionych ze służby przez cały rok sięga jednak 7 tys. Prócz odejść na własne życzenie żołnierze żegnają się z mundurem z kilkunastu innych powodów, np. dlatego że skończyli 60 lat.

Zarówno szef MON Tomasz Siemoniak, jak i szef Sztabu Generalnego WP gen. Mieczysław Cieniuch uważają, że tak liczne odejścia to problem dla armii.

"Za dużo odchodzi osób z armii" - przyznawał Siemoniak pod koniec listopada.

Ocenił, że wojskowi rezygnują ze służby z powodów socjalnych i ze względu na wysokość wynagrodzeń.

"Rozwiązaniu tego problemu minister Tomasz Siemoniak nadał priorytet" - zapewnił w rozmowie z PAP rzecznik MON Jacek Sońta.

Jak powiedział gen. Cieniuch, "7 tysięcy odejść to za dużo".

"Nawet gdybym miał środki na przyjęcie ludzi na ich miejsce, to nie dam rady w ciągu jednego roku przygotować ich do pełnienia służby. Do tego potrzeba więcej instruktorów, więcej sprzętu i pieniędzy na szkolenie" - mówił Cieniuch na początku grudnia w rozmowie z "Polityką".

Gdyby pod uwagę wziąć tylko odejścia z wojska na własną prośbę, założony w budżecie MON limit 3 tys. żołnierzy armia osiągnęła we wrześniu. Tylko w styczniu 2011 r. służbę przestało pełnić prawie 900 wojskowych. Przez dziewięć kolejnych miesięcy liczba odchodzących z własnej woli wahała się od 155 do 429. Ale w samym tylko listopadzie z mundurem pożegnało się 2100 wojskowych. To skutek wypowiedzeń składanych od maja.

Inaczej kształtują się statystyki, kiedy wojskowi deklarowali chęć odejścia z armii. Żołnierz zawodowy, który złoży wypowiedzenie stosunku służbowego, odchodzi z wojska w ciągu pół roku, ale na jego wniosek okres ten można skrócić. MON na pytanie PAP o liczbę wniosków o odejście ze służby w poszczególnych miesiącach odpowiedział, że zebranie dokładnych danych zajęłoby zbyt wiele czasu, m.in. dlatego, że żołnierze często składają wypowiedzenia a potem je wycofują.

Jednak jeśli prześledzić tylko te wypowiedzenia, w przypadku których żołnierze faktycznie pożegnali się z armią, w ciągu ostatniego półtora roku widać dwie fale. Najpierw od czerwca do sierpnia 2010 r. liczba składanych co miesiąc wypowiedzeń wahała się okolicach 800. Przez kolejne miesiące do końca maja 2011 r. tylko raz przekroczyła 400. Ponowny wzrost zaczął się w czerwcu br. - wtedy i w następnym miesiącu chęć odejścia zadeklarowało ponad 800 żołnierzy. Rekordowy był sierpień, kiedy to wypowiedzenia złożyło 1048 wojskowych. Potem fala odejść osłabła - we wrześniu wypowiedzeń złożono nieco ponad 600, w październiku i listopadzie - ponad 200.

Pytany, czy obecne kierownictwo MON nie ma sobie nic do zarzucenia w kwestii odejść żołnierzy, skoro najwięcej wypowiedzeń żołnierze złożyli w pierwszym miesiącu urzędowania ministra Siemoniaka, rzecznik MON odpowiedział, że "większość wypowiedzeń znajduje swoje źródło znacznie wcześniej niż w sierpniu 2011 r.".

"Z przeprowadzonych analiz wynika, że powody zwiększonej liczby wypowiedzeń ze służby, są bardzo zróżnicowane. Jednym z istotnych jest wskaźnik finansowy, a następnie przeprowadzona na szeroką skalę restrukturyzacja sił zbrojnych, która pociąga za sobą m.in. zmiany etatów, konieczność przeprowadzek oraz brak etatów odpowiadających stopniom żołnierzy w tej samej jednostce lub garnizonie" - powiedział Sońta.

Dodał, że resort spodziewa się, że falę odejść z armii zahamuje decyzja o podwyżkach o 300 zł od połowy 2012 r.

"Odejście żołnierzy spowoduje co prawda braki kadrowe, ale będą one stopniowo uzupełniane. W planach są także inne działania motywujące ich do pozostawania w służbie" - zapewnił rzecznik MON.

Według stanu na koniec listopada w armii służyło 94 600 żołnierzy. To o ponad 3 tys. mniej niż na początku roku - statystyki na koniec stycznia, wciąż podawane przez stronę internetową MON, mówią o 99 778 żołnierzach w służbie.

1 czerwca ówczesne kierownictwo MON opublikowało komunikat, który miał powstrzymać żołnierzy chcących odejść do cywila. Podkreślono w nim, że planowane zmiany w emeryturach mundurowych obejmą tylko tych żołnierzy, którzy rozpoczną służbę po wejściu reformy w życie. Zapewniano też, że nie będzie zmian w zasadach przyznawania odpraw mieszkaniowych.

"Nie przypominam sobie, ile wypowiedzeń wówczas składali żołnierze, ale z meldunków o nastrojach pamiętam dwie fale zaniepokojenia reformą w systemie emerytalnym oraz obawą przed zmianami w odprawach mieszkaniowych. Było to najpierw w połowie 2010 r., a potem w połowie 2011 r., kiedy kończyły się prace zespołu ministra Michała Boniego przygotowującego reformę emerytur mundurowych" - wyjaśniał b. szef MON Bogdan Klich.

W połowie września MON poinformował, że powołano zespół ds. odejść pod kierownictwem doradcy ministra gen. Waldemara Skrzypczaka. Generał mówił wówczas, że w pierwszej kolejności należy zwiększyć żołnierzom dodatki motywacyjne i za wysługę lat oraz podwyższyć etaty.

PAP/Sil

Zainteresował Cię artykuł?

tagi: wojsko

Komentarzy: 22

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

A po co Polsce armia, przecież jest Bundeswera?

Zgłoś nadużycie

Dokladnie!juz niedlugo Niemcy beda zarzadzac naszym wojskiem.No chyba,ze narod sie obudzi.

Zgłoś nadużycie

Cieniuch jak każdy politycznu generał gada głupoty. Niech powie ile na 1 żołnierza praypada pierdzistołków. Ręce mi opadły gdy dowiedziałem się że w magazynach MON są zapasy ZN dla STAR-25. Te warszawskie pierdzistołki myślą tylko o sobie a Bronek dalej tworzy tych potworków PDC

Zgłoś nadużycie

juz 11 11 2011 zwiad bundezwery rosPOczal okupacje naszego kraju w Warszawie na prozbe lewakow

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Nam toże nie nużna polskaja armia. My z medwiediewam i bronisławam bronisławiczem skazaji "polskaja armia eta istoria" - paniatna tawariszcz bronisław?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

@lex - słusznie prawisz1 Tak samo po co historia Polski w szkole, po co myślący młodzi ludzie.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Jak się ma takiego zwierzchnika to wszyscy wieją z armii. Służyć pod Bronkiem to obciach.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Każdy by uciekał mając zapewnioną emeryturę po 15 latach pracy! Przedłużyć darmozjadom wiek emerytalny to będą siedzieć na d...e a nie kombinować!!!

Zgłoś nadużycie

Kartofel,uważaj,bo cię usmażymy na smalcu,wpierdolimy na obiad i będzie po tobie.

Zgłoś nadużycie

Ziemniak, ale po tylu latach, chyba dostają tylko 40% uposażenie. Ale moga pracować, gdzie chcą, to fakt, że i to sie opłaca.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

UWAGA: Kolejna odsłona V-tej kolumny. Służby ( zarówno obcych państw jak i "nasze") od lat penetrują sekty. Podstawieni tam agenci mobilizują "wiernych" aby głosowali na właściwą partię. Jest to bardzo karna grupa, która jeżeli odpowiednio pokierować propagandą, zrealizuje w 100 % zalecenia i w 100 % pójdzie na wybory. Do tego, np. św. Jehowy chodząc po domach i rozmawiając z ludźmi też uprawiają szeptaną propagandę. Sam byłem obiektem takiej ohydnej agitki. W ten oto sposób werbuje się żołnierzy do walki z Polskim Państwem i Polskim narodem. .

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Dostrzegam jakiś dziwny związek między katastrofą smoleńską a nagłym wzrostem liczby odejść z armii. Pytanie dodatkowe: gdzie ci żołnierze znajdują pracę?

Zgłoś nadużycie

Tobie to nawet nieudany bigos będzie się kojarzył z Katastrofą Smoleńską. Należysz do tych nieudanych roczników - ogarniasz?? PDC

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Tych, którzy skończyli 60 lat jest akurat najmniej wśród odchodzących. Ciekawe dlaczego tylko ten powód podajecie. Czyżby inne były nieznane.

Zgłoś nadużycie

Przecież to informacja za PAPą - Propagandową Agencją PO.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Dalsze plan POpaprańców-uczynić służbę w wojsku czymś nieznośnym, tak prościej będzie szantażować kraj i naród lub zdobycie nowego lebensraumu....

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Jest akurat odwrotnie. Po 12 latach służby, które pierwszym zawodowym rocznikom żołnierzy mijają w 2012 roku, przysługują stałe świadczenia, w przypadku opuszczenia wojska. Dlatego przed dojściem do tego stażu są zwalniani z armii zawodowej. Dlatego, po takim potraktowaniu starszych roczników, ci młodsi dziękują za taką służbę wojskową panu Ministrowi i maja słuszną rację. Za oszustwo - banit. Oczywiście społeczeństwo jak zwykle jest niedoinformowane, lub podawane są półprawdy, dlatego jeszcze ten rząd trzyma się u władzy.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Sluzby mundurowe upadaja i to o czym piszecie dotyczy nie tylko wojska. Podobne rzeczy dzieja sie we wszystkich formacjach mundurowych,choc oczywiscie na mniejsza skale,alebiorac pod uwage wielkosc poszczegolnych sluzb - porownywalna.Warto byloby tez tym sie zainteresowac. Dlaczego tak sie dzieje? Jedna z odpowiedzi, nie jedyna i najwazniejsza jest brak pewnosci jutra i manipulacje w systemie emerytalnym. Ludzie. Ktorzy tam pracuja musza za swoja sluzbe, a ktora wiaze sie sie z gotowoscia poswiecenia zycia za ojczyzne i prywatnego czasu na kazde wezwanie,miec cos w zamian - pewne przywileje musza wiec pozostac. Druga rzecz najwazniejsza to beznadzieja, brak pomyslu i wrecz niechec ze strony obecnie rzadzacych. Mozna zaryzykowac twierdzenie,ze rzadzacyrzadza tak jakby chcieli wszystkie sluzby rozwalic. Czy jest to ich glupota, czy celowe dzialanie na zlecenie np. panstw lub ich sluzb,ktore sa zainteresowane oslabieniem potencjalu obronnego RP, pozostaje pytaniem otwartym i do wyjasnienia w przyszlosci.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

to efekt radosnej twórczości psychiatry na ministerialnym stolcu-takiego drugiego lebiegi na szefostwie monu nie było od 1989 roku.Siemoniak niby robi co może,ale po tej degrengoladzie reform i mizerii finansowej nawet pan generał Skrzypczak w niczym nie pomoże.Polskiej armii grozi niezadługo permanentny paraliż na wzór Słowacji.Raz,że odchodzą żołnierze ( co od początku było do przewidzenia),Dwa; środki przeznaczone na modernizację poszczególnych rodzajów wojsk są po prostu niewystarczające-na coś musi zabraknąć kasy.Jestem przekonany że zabraknie jej na MW-ten element naszych sił zbrojnych wkrótce utraci zdolność zadaniową.Jedynymi wartościowymi w tej chwili jednostkami są trzy okręty rakietowe typu "Grom",no i może jeszcze "Orzeł"-Tarantule,Kobbeny i ohapy właśnie dożywają swoich dni a kadłub prototypowego "Gawrona" też pewnie skończy na żyletkach.Wojska lądowe?-to już worek bez dna,modernizacja bewupa do standardu "Pumy"chyba upadła-podobnie jak program "Loary",na większą ilość "Krabów" armia też nie ma co liczyć.W kolejce na wymianę czekają śmigłowce a z przetargu na samolot szkolno-bojowy Siemoniak właśnie obciął te drugą część.O wymianie środków OPL -aż strach wspomnieć.Oto nasza armia A.D.2012.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

To jest rozbijanie polskiej obronności, którą we współpracy z Niemcami zapoczątkował Tusk i B.Klich oraz wielu innych.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Zupełnie niepotrzebnie wojsko daje się wmanewrować do wspólnego systemu emerytalnego z policją, strażakami i innymi służbami , które mundurowymi są tylko z nazwy. Wojsko to jest wojsko, ma inne zadania inną specyfikę i wymaga innych ludzi. Dobrych żołnierzy kształci się i wychowuje latami, zwykle są emocjonalnie związani z państwem i systemem władzy przez całe swoje życie. Tego nie można powiedzieć o policjantach , którzy najchętniej po 15 latach poszliby do firm ochraniarskich , dedektywistycznych i mieli gdzieś dawną służbę. Od żołnierzy wymaga się etosu służby i życia codziennego. Wydaje się ,że tego dzisiejsi ministrowie a i sam premier zupełnie nie rozumieją. Najwyższy czas nadrobić te braki.

Zgłoś nadużycie

cały kłopot polega na tym,że nasza kadra wojskowa jest ukształtowana na modułe sowiecką..Dzis armia polską rządza generałowie którzy kończyli szkoły wojskowe na poczatku lat 80tych będac pod wpływem gen Jaruzelskiego..Jaruzel w tamtym czasie dla tych młodych ludzi był idolem! Mimo że czasy się zmieniły, mimo że dzis o Jaruzelskim wiemy duzo więcej niż wtedy, to generalicja wtedy ukształtowana mysli wciąż kategoriami sowieckimi..Oni nie maja poczucia nadzrzędnosci interesu Polski, oni sa wychowani w poczuciu nadrzedności Układu Warszawskiego a dopiero póxnie Polska..

Najnowsze