"Dlaczego jej imieniem nie nazwano żadnego skweru ani parku?"

opublikowano: 3 września 2010 23:06:26 | ostatnia zmiana: 3 sierpnia 2011 16:42:33

W opublikowanym na stronach internetowych „Rzeczpospolitej” felietonie publicysta przywołuje sowieckie powiedzonko, według którego „tylko przyszłość jest pewna, bo już fakty z przeszłości co rusz się zmieniają”. Zdaniem Semki pasuje ono do obecnej, okrągłej rocznicy Sierpnia, podczas której zapomniano o Annie Walentynowicz.

Nikt nie pytał platformerskiego prezydenta Gdańska, dlaczego w rocznicę Sierpnia nie odsłonięto tablicy na jej domu. Dlaczego jej imieniem nie nazwano żadnego skweru ani parku. Dlaczego odrzucono społeczne propozycje, aby jakiemuś fragmentowi długaśnej gdańskiej alei Zwycięstwa nadać imię Anny Walentynowicz" – pisze Semka.

I dodaje: „Co dzień słyszeliśmy dywagacje, czy Lech Wałęsa zaszczyci rocznicowe obchody, ale żadne medium nie zainteresowało się losem małżeństwa Gwiazdów, które spędziło rocznicowy czas szpitalu w Krośnie. Joanna Gwiazda leżała tam po wylewie, a jej mąż czuwał przy jej łożu. Idealny, bo dramatyczny, materiał dla reporterów w rocznicę Sierpnia? Jakoś nikogo to nie zainteresowało.”

Zdaniem publicysty, „dotychczasowi czołowi bohaterowie musieli zostać zepchnięci na dalszy plan, aby zrobić miejsce nowej gwieździe Henryce Krzywonos. To ona teraz ma być głównym symbolem Sierpnia.”

Jednak, jak zwraca uwagę Semka, Krzywonos, choć „była członkiem Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego”, to jednak „nie należała do pierwszego szeregu przywódców strajku. Owszem, 15 sierpnia zatrzymała swój tramwaj, ale nie całą komunikację trójmiejską. Przed nią strajkowali już kierowcy autobusów z zajezdni WPK we Wrzeszczu.”

Co więcej, zdaniem Semki, „teraz do tylnych rzędów historii Sierpnia zepchnięty zostaje Lech Kaczyński. Nie żyje, więc nie może się bronić, gdy kolejne tuzy z obozu Platformy i Lech Wałęsa zaczynają lekceważyć jego udział w sierpniowym strajku. Na koncercie 31 sierpnia na terenie stoczni Bogdanowi Borusewiczowi wymieniającemu postacie sierpniowego strajku nazwisko zmarłego Lecha Kaczyńskiego jakoś nie przeszło przez gardło.”

Całość tu: http://blog.rp.pl/semka/2010/09/03/plusy-i-minusy-tygodnia-28-sierpnia-5-wrzesnia/

Nasz komentarz: pamiętajmy o Annie Walentynowicz – Annie „Solidarność”. Bohaterce prawdziwej, nie kreowanej.

War

 

 

Zainteresował Cię artykuł?

Komentarzy: 7

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Jezeli przez 20 lat A.Walentynowicz wraz z malzenstwem Gwiazdow byli przedstawiani w masmediach jako banda oszolomow i niszczycieli mitu Solidarnosci to jak teraz NAGLE WYTLUMACZYC TE ZMIANE.Salon sie nie myli.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Pamiętam i będą pamiętać o Annie Walentynowicz. To jest prawdziwa Bohaterka Solidarności. Skromna patriotka, która nigdy nie poszłaby na kompromis i nigdy by nie ściskała się z Kwaśniewską za garść srebrników. Wolała żyć w biedzie, iść na starość do pracy niż dogadywać się z tymi, z którymi walczyła. To jedna z ostatnich osób, dla której słowa "Ojczyzna", "ideały", "wolność" coś znaczyły. Polecam: http://wzzw.wordpress.com/2010/08/29/wywiad-z-anna-walentynowicz/

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Wałęsa- wspominając o Lechu Kaczyńskim-...jedynym jego osiągnięciem było to że zginął.....

Zgłoś nadużycie

na pogrzebie Anny Walentynowicz,ani ks Pralata Jankowskiego- NIE BYŁO WAŁĘSY

Zgłoś nadużycie

Okazał się małym człowiekiem o wielkim ego.

Zgłoś nadużycie

na pogrzebie p. Walentynowicz był... Ale był tak, by nikt go nie zauważył. Ostatni szereg. Z pewnością nie z powodu skromności...

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

""Dlaczego jej imieniem nie nazwano żadnego skweru ani parku?" Bo pół roku temu jeszcze żyła, a za życia to w Polsce raczej się nie honoruje w ten sposób. A po śmierci zazwyczaj się przyjmuje (co wiele samorządów ma uregulowanych uchwałą, a nie wiem, czy to nie wynika z jakiegoś starego rozporządzenia), że powinno minąć zasadniczo pięć lat.

Najnowsze