Według moich informacji kampania PO miała wyglądać nieco inaczej. Donald Tusk wierzył, że duża większość Polaków uważa go za symbol modernizacji kraju. Chciał walczyć posługując się długą listą swoich domniemanych osiągnięć.
Ale sztab PO jest zorganizowany inaczej niż sztaby innych partii. Za kulisami działa kilka zespołów ekspertów: socjologów, ekspertów od marketingu, bez udziału polityków. Komunikują się bezpośrednio z liderem. I to oni posługując się szczegółowymi badaniami społecznych nastrojów wykazali Tuskowi, że tak kampanii prowadzić się nie da. Bo Polacy, nawet głosujący w poprzednich wyborach na PO nie uważają dokonań rządu za imponujące. Są sceptyczni także wobec partii rządzącej.
Tusk dał się przekonać. Trudniej było się z tym werdyktem pogodzić ludziom z jego otoczenia. Graś. Ostachowicz i inni spowodowali nawet powtórzenie badań. Ale następne ujawniły te same wyniki.
W efekcie przyjęto inne założenia. PO ma być krytyczna wobec własnego dorobku i opowiadać o tym, czego jeszcze nie zrobiono. Stąd pierwsze hasło "Polska w budowie". Podstawowe przesłanie ma być więc takie: pozwólcie nam dokończyć, to co zaczęliśmy. Sztabowcy Platformy zapowiadają nawet, że premier będzie autokrytyczny wobec własnego rządu. Choć ostatnia awantura wokół kryzysu światowego może zburzyć kolejny scenariusz.
Platforma ma inny kłopot: musi zmobilizować bierny i niedecydowany elektorat, jak w roku 2007. Z badań wynika, że twarde grupy wyborców PO i PiS są do siebie liczebnie zbliżone. Chodzi więc o pozyskanie tych, których tylko można wystraszyć, na przykład perspektywą powrotu PiS do władzy.
Stąd zaskakująca wypowiedź marszałka Grzegorza Schetyny, który w wywiadzie dla "Newsweeka" stwierdził, że rzeczywista różnica między PO i PiS wynosi nie kilkanaście a kilka procent. Ten w teorii przykład niedyskrecji działającej na niekorzyść partii rządzącej, ma jej tak naprawdę pomóc. To początek czegoś, co sztabowcy PO nazywają „kampanią profrekwencyjną”. Twierdzą jednak, że apogeum takiej kampanii przypadnie na wrzesień. I że szykują już kolejne pomysły.
Na razie grają też coraz natrętniej ponawianymi żądaniami przeprowadzenia debaty. Wiedzą, że Jarosław Kaczyński ma uraz na jej punkcie – po słynnym starciu z 2007 roku. PiS odpowiada własnymi propozycjami przepytywania ministrów Tuska w swoim Ośrodku Programowym, zwłaszcza że pierwotna oferta Tuska była sformułowana w ultymatywnym, obcesowym tonie. Już dziś widać jednak, że debata prawdopodobnie się odbędzie, bo lider PiS nie będzie mógł bez końca odmawiać. Ale dojdzie do niej zapewne dopiero pod koniec kampanii.
Więcej na temat kampanii wyborczej w moim tekście w ostatnim „Uważam Rze”.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/117391-z-frontu-wyborczego-premier-tusk-nie-wierzyl-w-to-ze-nie-jest-dla-polakow-symbolem-modernizacji-powtorzono-badania
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.