Ekspert przestrzega: "Uprawa GMO to rolnictwo bez rolnika. Na tysiące hektarów wystarcza kilka osób do obsługi"

opublikowano: 20 sierpnia 2011 roku, 11:41

Lisowska: uprawa GMO to rolnictwo bez rolnika

Wprowadzenie w Polsce upraw GMO może doprowadzić do upadku drobnych gospodarstw rolnych - uważa dr hab. Katarzyna Lisowska.

"Uprawa GMO to rolnictwo bez rolnika. Polska to nie jest miejsce, gdzie można promować ten rodzaj rolnictwa" - powiedziała PAP.

Przyjęta przez parlament ustawa o nasiennictwie nie reguluje sprawy upraw genetycznie modyfikowanych, ale też ich nie zakazuje. Określa tryb rejestracji i wytwarzania materiału siewnego, głównie tradycyjnych odmian. Zawiera jednak zarazem, wywołujący duże kontrowersje, przepis dotyczący możliwości rejestracji odmian transgenicznych. Ustawa czeka na podpis prezydenta, który ma czas na podjęcie decyzji do 24 sierpnia.

Zdaniem dr Katarzyny Lisowskiej z Instytutu Onkologii w Gliwicach, najważniejszym problemem związanym z GMO, w kontekście wspomnianej ustawy, jest wpływ tej technologii na polskie rolnictwo.

"Uprawa GMO to rolnictwo bez rolnika. Na tysiące hektarów wystarcza kilka osób do obsługi. W Ameryce Południowej właściciel mieszka w Santiago de Chile i nigdy nie widział swoich areałów. Wynajmuje firmę, która wiosną posieje, kilka razy opryska plantacje a potem zbierze zbiory. Polska ani Europa to nie są miejsca, gdzie tego typu rodzaj rolnictwa powinniśmy promować" - powiedziała Lisowska.

Wprowadzanie latyfundiów - jak podkreśliła - może skończyć się upadkiem drobnych gospodarstw rolnych.

"Trzeba myśleć o tym, jak ta żyjąca na wsi część społeczności stawi czoła konkurencji potężnych koncernów i mechanizmów wprowadzających latyfundyzację wsi" - powiedziała.

Jej zdaniem, nie ma możliwości by rolników, którzy uprawiają zboże niemodyfikowane, ochronić przed roślinami modyfikowanymi. Unia Europejska ma wprawdzie określone zasady koegzystencji, które mają zniwelować negatywne skutki zanieczyszczeń, ale nie ma skutecznej metody zabezpieczającej przed mieszaniem się ziaren.

"Pyłek kukurydzy w czasie tornada może się przenieść na setki kilometrów i żadna strefa buforowa nie pomoże. Rośliny takie jak rzepak mają drobne ziarna, które gubią się w czasie transportu i pozostają w maszynach siewnych" - wyjaśniła.

Zdaniem dr Lisowskiej, rośliny modyfikowane genetycznie nie pozostają też bez wpływu na ludzkie zdrowie.

"GMO to nie jest cyjanek potasu, który przynosi natychmiastowy efekt. Tutaj dynamika ujawniania się szkodliwych zmian - tak jak w przypadku palenia papierosów czy narażenia na azbest - ujawni się po dłuższym czasie. GMO w żywności mamy dopiero od 17 lat, nie ma w tej chwili obserwacji jego wpływu na ludziach" - powiedziała dr Lisowska.

Nie podzieliła również tezy, że żywność pochodząca z odmian GMO jest dobrze przebadana. Jak podkreśliła, instytucje takie jak EFSA (European Food Safety Authority) nie przeprowadzają własnych badań bezpieczeństwa GMO, a analizują jedynie wyniki dostarczane im przez producentów.

"Czy producent, starający się autoryzację produktu, dostarczy wyniki, które pozostawiają jakiekolwiek wątpliwości co do bezpieczeństwa?" - zapytała.

"To jest konflikt interesów" - dodała.

Wstępne badania pokazują, że zagrożeniem dla zdrowia człowieka nie jest sama manipulacja genetyczna, a bardziej technologia upraw GMO.

"W Ameryce Południowej są latyfundia pełne soi GMO, które opryskuje się z samolotów. Te samoloty opryskują chwastobójczym Roundup'em mieszkających tam ludzi i ich pola. W tych okolicach już od kilku lat notuje się podwyższony odsetek problemów z płodnością, pojawiają się wady wrodzone dzieci" - powiedziała rozmówczyni PAP.

Jej zdaniem w polskich sklepach produktów z GMO jest niewiele.

"Wszystkie opowieści o tym, że piękne truskawki, pomidory czy mandarynki bez pestek muszą być GMO to bzdury. To działanie na podświadomość: skoro wszędzie tego jest pełno, to już nie ma przed tym ucieczki. To nie jest prawda" - zaznaczyła.

Jak tłumaczyła, 95 proc. światowego areału upraw roślin modyfikowanych genetycznie to cztery rośliny: soja, kukurydza, rzepak i bawełna. Soja w większości przypadków jest wykorzystywana jako pasza, a kukurydza i rzepak w dużym stopniu są przerabiane na biopaliwa.

"To kolejny przykład socjotechniki. Mówi się, że (modyfikowaną żywnością - PAP) chcemy nakarmić głodujący świat, a tak naprawdę nie karmimy głodujących, tylko wlewamy to do baku samochodowego" - zaznaczyła.

W Polsce - z roślin modyfikowanych genetycznie - najczęściej możemy spotkać się z soją. Tylko kupując tę z certyfikatem możemy być pewni, że jest wolna od GMO.

"Problemem może być białko sojowe w wędlinach. Nie sądzę by były to jednak takie ilości, których należałoby się obawiać. Ja kukurydzę kupuję węgierską (...), bo Węgrzy mają zakaz upraw kukurydzy MON 810. Co jest w płatkach kukurydzianych, tego już niestety nie wiemy" - powiedziała rozmówczyni PAP, która uczestniczyła w konsultacjach prezydenta z naukowcami w sprawie ustawy o nasiennictwie.

Ewelina Krajczyńska (PAP)


Zainteresował Cię artykuł?

tagi: prezydent Rolnictwo ustawa

Komentarzy: 26

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Nie przesadzajmy, radzę przeczytać komentarz Sławka Zagórskiego w dzisiejszej Gazecie.

Zgłoś nadużycie

Zatrucie srdowiska prowadzi do zmiany orientacji heteroseksulanej na homo (vide, degeneracja białych flamingów na Florydzie). http://www.bibula.com/?p=42335 http://www.bibula.com/?p=31717

Zgłoś nadużycie

Problem w tym, że za ekspertów w temacie GMO robią ...żywo stosowaniem GMO zainteresowani. Naukowcy (postęp tech.) albo rolnicy (kasa). Albo ktoś z rodziny.

Zgłoś nadużycie

Te, "Detergent", chwacie. - A jak tam dzieci? Problemów z płodnością nie ma?

Zgłoś nadużycie

Oto dzisiejszy przedruk z Daily Mail: Toxins implanted into GM food crops to kill pests are reaching the bloodstreams of women and unborn babies, alarming research has revealed. A landmark study found 93 per cent of blood samples taken from pregnant women and 80 per cent from umbilical cords tested positive for traces of the chemicals. Millions of acres in North and South America are planted with GM corn containing the toxins, which is fed in vast quantities to farm livestock around the world – including Britain. Read more: http://www.dailymail.co.uk/health/article-1388888/GM-food-toxins-blood-93-unborn-babies.html#ixzz1Vddcs8wq

Zgłoś nadużycie

coś widać, że gw-no się rozlewa !

Zgłoś nadużycie

Adaś, jak jesteś tak bardzo zaangażowany w sprawę GMO, to powiedz twojemu kumplowi Bronkowi aby nie podpisywał ustawy o nasiennictwie ! W każdym innym przypadku nie mieszaj !

Zgłoś nadużycie

Pan Michnik powołuje się na Jarosława Zagórskiego, który jako kierownik działu Nauka w GW, jest rodzonym bratem prof. Zagórskiego, dyrektora Inst. Biotechnologii. No i wszystko jasne, ręka rękę myje.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Myślałem, że onkolog ma niewiele wspólnego z nasiennictwem. Pani onkolog plecie takie bzdury, ze chce się płakać. Nawet Kaczyński Jarosław mniej głupot wygaduje, niż ta pani.

Zgłoś nadużycie

Idź Benek chałę odstawiać gdzie indziej. Pleciesz androny gorsze od Tuska.

Zgłoś nadużycie

Oto i mamy eksperta od onkologii : benek-kłoda

Zgłoś nadużycie

Nie lubię Ben Chałera, ale co tu robi pani onkolog to doprawdy zagadka. Chyba że chodzi o reklamę węgierskiej papryki.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

I jeszcze jedno - to nie GMO ma udowadniac,ze szkodzi.Wiec dowody,a nie insynuacje i przypuszczeniA.Bo tak ,to wyglada,jak strach przed maszyna parowa czy lokomotywa.A w.g. wlasnych obserwacji to ani GMO,ani hamburger nie szkodza Amerykanom,a siedzacy tryb zycia i ta ,,przepiekna i smaczna'' kuchnia wloska oparta na makaronie,pastach ,mace i serze,ktora jada sie najczesciej w USA.Ale poki co to ...cicho sza.Ja poczekam.Tak jak doczekuje sie (po woli) prawdziwych nformacji o ,,zdrowotnosci'' topienia sie w mineralce, i wyplukiwania nia wszystkich mikroelementow z organizmu,ktore organizm bardzo trudno gromadzi na ,,marketowej'' diecie. Swiat zwariowal,ale nie temu,ze produkuje nowe produkty,a dlatego,ze kazdy naukowiec jest dzis zalezny albo od dotacji panstwa (bounty na badania,czyli wladza politykow i lobby),albo od producentow zatrudnijacych expertow i pismakow.A to sa machiny wplywow z wielkimi pieniedzmi.Wszystko czlowiekowi wcisna,w zaleznosci od zamowienia i nacisku.Wiec wole obserwowac i doswiadczac na sobie.W tym wypadku nie mam wapliwosci.Cala rodzina to je-zadnych skutkow ubocznych.Ale pisze je-a nie obzera sie.A zarowki energo-oszdzednej nie kupie wiecej,az do smierci.Bo mi szkodzi.I to jest przyklad jak sie steruje ludzmi.A jak nie po dobroci-to zakazem i nakazem.

Zgłoś nadużycie

Tyle pisania, a rezultat jeden - śmiech. Napisz pan jeszcze "ile razy dziennie możesz". Bohater walki z ciemnotą. Ciemniak.

Zgłoś nadużycie

Ja stwierdzam fakty.Sprawdzone na sobie i obserwowane w moim srodowisku.Za darmo.A nie jak te tuziny expertow,dla ktorych dzis herbata jest zdrowa,a jutro kawa.Zalezy kto zamowienie na expertyze zlozy.

Zgłoś nadużycie

Dardan - biedne dziecko komunizmu,naucz sie poki Ci drzwi ktos przed nosem nie zatrzasnie-albo merytoryka,albo won pukac pod inny adres.Masz doswiadczenia to sie podziel,a bolszewickie metody obrazania ludzi stosuj u siebie w domku.Mam nadzieje,ze nie PIS-ior,bo zwatpie w te partie,choc wiem,ze do kazdej zawsze i wszedzie smiecie sie przykleja.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

...W Ameryce Południowej właściciel mieszka w Santiago de Chile i nigdy nie widział swoich areałów....A ja mam konto w banku który ma siedzibę w Niemczech.Nigdy tam nie byłem.JezusMaryja..CZY JUŻ MAM SIĘ BAĆ?

Zgłoś nadużycie

Tak wlasnie kreuje sie myslenie. Widzialem takie ogromne uprawy.I co? Ze opryski? A jak nawozic takie farmy? I nastepne przeklamanie. Mniej rolnikow? A i owszem mniej. Gdy ma sie samoloty,komputeryzacje i ogromne uprawy to nie po to by kosic kosa. ,,Bo kosa nie do zyta.Zyta kosa sie nie kosi''.Cytat z Konopielki pasuje do myslenia (raczej stawianej tezy) przez Pania doktor. Ale najpierw psze Pani,to trzeba miec pieniadze na takie gospodarstwo.Wiec dla polskiego rolnika to lata swietlne,kiedy skorzysta z opryskow samolotow.No ale jak zacznie korzystac,to sasiadowi kury przestana sie niesc.Cytat z innego klasyka ekranu- Nie ma mocnych.Moze Pani zacznie od tego.Target szybciej trafi do Polaka. No i to o czym autor wspomnial- wlasciciel nie widzi,bo nie musi.Widzi ten,ktoremu placi. Bo to nie Gierek by jezdzil z wizytami po PGR-ach.Czy Lukaszenko.Wlasciciel korzysta z video-konferencji i komputera,a takze zatrudnionych zawodowcow.A do tego ma inne 3 biznesy,ktorych tez inni dogladaja.Do to nie 3 morgi,a wioelki biznes.Nie szewc,a fabryka butow.

Zgłoś nadużycie

O, kolejny chwat z emigracji co to będzie polaczków pouczał i im o wielkim świecie opowie? - Tu nawet nie ma do czego się odnieść w tym wyprysku nadmiaru czasu i nudy, bo nie jest nawet na temat, ta sz. wypowiedź. Boszeeee..

Zgłoś nadużycie

Ty, z III zmiany; udław się pejsem ciulu ! A swoje pedalstwo dziel z rabbim.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

aha...zapomnialem - i niech Pani jeszcze udowodni,ze ekolodzy pod Augustowem wisieli na drzewach dla jakis zabek,a nie po to,by na rosyjskie zamowienie zablokowac ,,arterie zycia'' laczaca Kraje Baltyckie z cala Europa.Tak pieniadz wplywa dzis na wszystko.Ale juz byli tacy co usdowodnili.Teraz pracuja nad gazem z lupkow.

Zgłoś nadużycie

Skandaliczna i wyjątkowo głupia insynuacja. Jak ktoś nie odczuwa związków z naturą niech lepiej nie oskarża innych.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Jeżeli GMO zwiększają wydajność, jeżeli zmniejszają pracochłonność rolnictwa, to dobrze, a nie źle. Przed czym tu ostrzegać? Jeśli celem miałby być wzrost zatrudnienia w rolnictwie, to może zakażmy używania traktorów, kombajnów i innych młockarni? Wróćmy do sierpów, cepów i sochy, zatrudnienie wzrośnie.

Zgłoś nadużycie

Ty, Trąd, spadaj do Izraeli robić kasę na Arabach a nie tutaj. Cos wam tam ciasno co ...

Zgłoś nadużycie

Ale polski rolnik chce uprawiać swoją ziemię - ojcowiznę. Może trudno to zrozumieć ludziom żyjącym w odrealnieniu, wyzutym z własności. A co proponujesz tym, których jest w rolnictwie ponoć za dużo? Do eksterminacji, czy na mieszkańców slamsów? Ta ustawa godzi w całe społeczeństwo. Rolnikom zniszczy warsztat pracy a wszystkim zafunduje niezdrową żywność. Przecież nie można ignorować dotychczasowych doświadczeń na zwierzętach, które jasno pokazują wpływ tej "żywności" na kolejne pokolenia. Czy naukowcy typu dr. Mengele mają ambicje poeksperymentować na ludziach?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

GMO to koniec dla rolnictwa w Polsce! wzzw.wordpress.com i niezalezna.pl rownie dobre jak wpolityce, warto!

Najnowsze