Węgry na politykę prorodzinną przeznaczają 3,11 proc. PKB. Dla porównania Polska wydaje na ten cel tylko 1,14% proc. PKB

Na portalu Frondy krótkie podsumowanie polityki rodzinnej Viktora Orbana. Odkąd FIDESZ doszedł do władzy ,rodzina stała się jednym z ważniejszych priorytetów polityki węgierskiego rządu. Węgry na politykę prorodzinną przeznaczają 3,11 proc. PKB. Dla porównania Polska tylko 1,14% proc. PKB, co sytuuje ją na szarym końcu państw UE.

A co zrobił dotychczas FIDESZ?

Po pierwsze, Węgry zerwały umowę z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, która co prawda gwarantowała pomoc finansową, ale pod warunkiem likwidacji świadczeń dla osób najuboższych i dla rodzin wielodzietnych. Zamiast tego Budapeszt zdecydował się obłożyć największymi obciążeniami wielki kapitał i wprowadził specjalny podatek kryzysowy dla banków, hipermarketów oraz firm z branży telekomunikacyjnej i energetycznej. Jednocześnie zaostrzono kontrolę nad owymi koncernami, by nie próbowały zrzucać ciężaru tego „janosikowego podatku" na barki konsumentów poprzez podwyżki swych usług. Nic dziwnego, że z tego Węgry stały się z tego powodu obiektem ataku na arenie międzynarodowej. (...)

Po drugie, rząd przeforsował zakaz eksmisji z mieszkań za niepłacenie zaciągniętych kredytów. Na skutek kryzysu ekonomicznego wiele rodzin na Węgrzech straciło bowiem dach nad głową. Zarazem FIDESZ zdecydował, że pomoc społeczna, m.in. zasiłek rodzinny, nie może być bezwarunkowa. Zasiłek ten będzie automatycznie odbierany tym rodzinom, których dzieci mają w półroczu 50 proc. nieobecności godzin lekcyjnych w szkole. Dzięki tym zabiegom frekwencja szkolna wśród dzieci z rodzin pobierających zasiłki wzrosła w ciągu roku o połowę. Zasiłek też odbierany jest tym, którzy nie sprzątają wokół swojego domu.

Po trzecie, wprowadzono takie zmiany w polityce podatkowej, które zachęcają do posiadania dzieci. Zasiłki rodzinne na dzieci są powszechne i otrzymują je wszystkie dzieci bez względu na wysokość dochodu w rodzinie. Za pierwsze dziecko rodzina dostaje każdego miesiąca równowartość 180 zł, za drugie – 200 zł, a za każde następne – po 240 zł. Tak więc małżeństwo posiadające troje dzieci otrzymuje miesięcznie dodatek w wysokości 620 zł. Do tego dochodzi jeszcze ulga podatkowa i ulga w spłacie kredytu na większe mieszkanie. Praktycznie oznacza to, że rodzina taka nie musi płacić żadnych podatków.

Po czwarte, wprowadzono urlop wychowawczy, w ramach którego każdy, kto przestaje pracować, by zająć się wychowywaniem dzieci, otrzymuje 70 proc. swoich poborów. Wprowadzono też znaczne ulgi podatkowe dla przedsiębiorstw, które decydują się na zatrudnienie kobiet po urlopie wychowawczym.

Po piąte, wprowadzono system dofinansowania wyżywienia w szkołach dla dzieci z rodzin wielodzietnych. Płacą oni za posiłki tylko połowę ceny – reszta pokrywana jest ze środków publicznych. Na podobnych zasadach odbywa się dofinansowanie odpoczynku letniego podczas wakacji przez samorządy.

Po szóste, uruchomiono kampanie społeczne na rzecz adopcji i rodzinnych domów dziecka, a także na rzecz wykreowania pozytywnego wizerunku rodziny wielodzietnej w społeczeństwie. W ogłoszeniach, reklamach i anonsach przedsiębiorstw państwowych rodzina wielodzietna zaczęła pojawiać się w pozytywnych kontekstach.

Po siódme – w ramach unijnego programu wyrównywania szans – węgierskie władze uruchomiły kampanię społeczną na rzecz równych szans do urodzenia. W ramach tej akcji wydrukowano plakaty przedstawiające problem aborcji z punktu widzenia dziecka nienarodzonego. Ta kampania opowiadająca się za prawem do życia spotkała się z wściekłym atakiem lewicy w Parlamencie Europejskim.

O kampanii na rzecz życia nienarodzonych i wściekłej reakcji Brukseli pisaliśmy na naszym portalu tutaj i tutaj.

 

Bar, źródło: Fronda.pl

Dotychczasowy system zamieszczania komentarzy na portalu został wyłączony.

Przeczytaj więcej

Dziękujemy za wszystkie dotychczasowe komentarze i dyskusje.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych.