W tej amerykańskiej kampanii, tak daleko od nas, zobaczyliśmy refleks wspomnienia polskiego roku wielkiego przełomu, roku 2015.
Dramatyczne poczucie ludzi, że sprawy idą w złym kierunku, a propaganda sukcesu mediów lewicowo-liberalnych o nieustannym postępie już właściwie nigdzie, w żadnym obszarze życia, nie pasuje do rzeczywistości. Miejsca pracy uciekają, niekontrolowana imigracja, stymulowana zresztą w imię inżynierii społecznej, osłabia społeczeństwa. Poprawność polityczna zabija tożsamości i tłamsi wszelką wolność słowa, zmuszając jednocześnie miliony ludzi do rozważań nad psychicznymi zawirowaniami najbardziej pokręconych jednostek.
Wściekłość mediów i środowisk liberalno-lewicowych, które gotowe były do każdego kłamstwa byle tylko zdyskredytować kandydata zmiany. Rzucano wobec Trumpa oskarżeniami równie kłamliwymi i równie obrzydliwymi jak przez robiono to wobec Jarosława Kaczyńskiego. Sięgano po każdą metodę, frazesy o pięknie różnicy zdań odkładając na później. Na marginesie, w ciekawy sposób obie kampanie spotkały się w domu państwa Anny Applebaum i Radosława Sikorskiego, zaangażowanych na rzecz Komorowskiego w Polsce, a Clinton w Stanach Zjednoczonych.
Oczywiście wybór Trumpa niesie dla Polski sporo zagrożeń. To przede wszystkim pytanie (które na głośnym spotkaniu z Polonią starał się zniwelować) o trwałość sojuszu amerykańskiego, o spoistość NATO przy jego prezydenturze. Polska dyplomacja i środowiska, którym na sercu leży dobro Polski, będą musiały włożyć dużo wysiłku w naświetlenie mu wagi tego, co dzieje się w naszym regionie i jakim zagrożeniem jest dla świata Zachodu Rosja Putina.
Po stronie plusów trzeba zapisać szansę na zmniejszenie presji ideologicznej na Polskę, wyjście Stanów Zjednoczonych z roli sojusznika Brukseli i Berlina w próbach „skorygowania” wyboru Polaków z roku 2015. Dodanie Polakom wiary, że nie tylko oni chcą zmian. W Stanach ta potrzeba zmiany była tak duża, i tak tłamszona, że wyborcy uznali iż tylko ktoś o cechach radykalnych jest w stanie ją zapewnić, bo republikański establishment to taka niemiecka chadecja, niezdolna do rzeczywistej korekty kursu państwowego i ideowego.
Tak czy inaczej rozpoczyna się duża i ważna gra. Pełna niebezpieczeństw, ale kto wie czy nie lepsza od status quo w którym Polska obok Węgier była jedyną wyspą odmienności w morzu dominacji skrajnej lewicy, niszczącej konsekwentnie cywilizację zachodnią. Nie znamy wszystkich konsekwencji tej nocy, ale jeden wniosek jest oczywisty: zwykli Amerykanie stają przed szansą odzyskania kontroli nad własnym krajem, odebrania go skrajnej lewicy. I trudno się dziwić, że tego chcieli.
„Wybaczyć Ameryce! Czyli co Stany Zjednoczone dały światu?” - Dinesh D`Souza. Pozycja dostępna „wSklepiku.pl”.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/314760-polacy-nie-tylko-wy-chcecie-zmian-wygrana-trumpa-to-dla-polski-oczywiscie-ryzyko-ale-tez-duza-szansa
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.