„Musimy informować o tym i w sposób, który pasuje pani Merkel. To jest dziennikarstwo rządowe. Dlatego ludzie tracą do nas zaufanie” - tak znany publicysta i były szef studia ZDF w Bonn Wolfgang Herles opisał na antenie rozgłośni „Deutschlandfunk” pracę w państwowych mediach zza Odrą.

Także w ZDF redaktor naczelny przychodzi do dziennikarzy i mówi: „Przyjaciele, musimy tak kształtować informację i publicystykę, by służyło to Europie i dobru wspólnemu”. Wszyscy wiedza od razu o co chodzi. Nie musi wcale dodawać, że chodzi o to by „pasowało to pani Merkel”

— podkreślił Herles. Prowadzący rozmowę dziennikarz „Deutschlandfunk” usiłował uciszyć publicystę, kierując pytanie do kolejnego rozmówcy, ale Herles nie dał się zbić z tropu.

Otrzymywaliśmy odgórne nakazy. Istniał na przykład pisemny nakaz, że ZDF ma służyć zjednoczeniu Niemiec. Nie wolno nam było mówić nic negatywnego o nowych krajach związkowych. Dziś nie wolno krytykować uchodźców. To dziennikarstwo rządowe, które prowadzi do tego, że ludzie tracą do nas zaufanie. To skandal!

— dodał. Według niego niemieckie media publiczne kształtują opinie publiczną zgodnie z polityczną agendą wielkiej koalicji w Berlinie.

Tematy o których się informuje są dyktowane przez rząd. Ludzie nie dowiadują się o wielu istotnych rzeczach

— zaznaczył dziennikarz ZDF. Wolfgang Herles kierował w latach 80 XX studiem telewizyjnym ZDF w ówczesnej stolicy Niemiec, Bonn. Obecnie tworzy audycje o tematyce kulturalnej. Nie jest on pierwszym dziennikarzem niemieckich mediów publicznych, który odważył się krytykować ich funkcjonowanie po ekscesach, do których doszło w noc sylwestrową w Kolonii.

22 stycznia dziennikarka największej w Niemczech stacji radiowo-telewizyjnej WDR Claudia Zimmermann przyznała, że ona i jej koledzy otrzymali odgórny nakaz, by „bronic polityki Merkel oraz stosowali autocenzurę, by mieścić się w kanonach poprawności politycznej.”

Czytaj także: A nas pouczają! Dziennikarka niemieckich mediów publicznych: „Mieliśmy nakaz bronić polityki Merkel. Stosowaliśmy też autocenzurę”

Nie jest to oczywiście żaden stały nakaz. Ale wszyscy pracownicy publicznych mediów wiedzą, czego się od nich oczekuje

— przekonywała. Jej słowa wywołały falę oburzenia w Niemczech. WDR stanowczo odciął się od dziennikarki. Na razie nie ma większej reakcji na wypowiedzi Herlesa, a mainstreamowe media postanowiły je całkowicie przemilczeć.

Posłuchaj audycji z udziałem Wolfganga Herlesa w „Deutschlandfunk” (po niemiecku):

Ryb, finanznachrichten.de, Deutschlandfunk