To wydarzenie zapewne przejdzie do historii Unii Europejskiej. Niemiec Martin Schulz - przewodniczący Parlamentu Europejskiego, publicznie zagroził dziś takim krajom jak Polska, Węgry czy Czechy, które nie zgadzają się na narzucenie im liczby imigrantów muzułmańskich. Zagroził… użyciem siły.

W telewizji ZDF Schulz, w kontekście krajów nie zgadzających się na dyktat w sprawie uchodźców, powiedział:

Europa ultranacjonalistów, jeśli ona zwycięży, będzie to ich Europa, nie tylko w tej kwestii, lecz także w wielu innych. Potrzebujemy ducha europejskiej wspólnoty. I w razie konieczności, to musi być siłą narzucone. Nie może być tak – i ja należę do tych ludzi, którzy tak mówią – jesteśmy w XXI wieku, jesteśmy w XXI wieku globalizacji - aby globalne problemy rozwiązywać nacjonalizmem. W pewnym momencie trzeba walczyć i trzeba powiedzieć: w razie konieczności, także walką przeciwko innym, postawimy na swoim

Tu można posłuchać pogróżek Schulza:

Komentatorzy na niemieckim portalu „pi-news.net”, gdzie od lat prezentowane jest zagrożenie Europy jakie niesie ze sobą islam, nie mają wątpliwości: Schultz przekroczył kolejną barierę. Tę, która zbliża go do brunatnych elementów historii Niemiec.

Na tym samym portalu przypomniano słowa byłego premiera Włoch wypowiedziane wobec Schulza. Powiedział on, że dobrze zagrałby rolę Kapo w filmie o obozie koncentracyjnym.

Berlusconiego nie da się lubić. Wypada jednak podziwiać jego zdolność do „zdiagnozowania” roli, jaka pasowałaby Schulzowi.