Do zerówki na 7 rano marsz! Szefowa MEN obiecywała czas zajęć dostosowany do możliwości dzieci. Udało się?

Fot.zdjęcie ilustracyjne youtube.pl
Fot.zdjęcie ilustracyjne youtube.pl

W jednej ze szkół w Gdańsku 5-latki trzy razy w tygodniu zaczynają zajęcia o 7 rano. Rodzice maluchów pytają, dlaczego ich dzieci muszą wstawać tak wcześnie.

Wysyłając sześciolatki do szkoły minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej obiecywała, że czas zajęć dostosowany do możliwości dzieci. Najwyrażniej obietnica ta nie obejmowała uczniów zerówek.

Do tej pory wydawało mi się, że dzieci najmłodsze powinny mieć bardziej dogodne warunki pracy niż dzieci starsze, a tu okazało się, że jest wręcz odwrotnie, tylko zerówki mają na 7 rano

—mówił w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” pan Robert, ojciec 5-latki, która od września rozpoczęła naukę w SP 1.

Dyrekcja szkoły tłumaczy, że w tym roku jest dużo dzieci aż 8 klas pierwszych, 7 klas drugich, 5 trzecich, aby wszystkie dzieci pomieściły się w szkole zajęcia muszą rozpoczynać się tak wcześnie.

Zajęcie rozpoczynające się o 7 nie są obowiązkowe i nie ma przymusu, by rodzic dziecko na nie przyprowadzał

—zaznacza Elżbieta Mionskowska, dyrektor SP 1 w Gdańsku.

To nie jest tak, że robimy to przez złośliwość czy niechęć. Po prostu taka jest sytuacja szkoły

—dodaje.

Czy tak właśnie łagodne przejście z przedszkola do szkoły?

Czytaj też:

Za rok w szkołach przybędzie pięciolatków (!), a program „Bezpieczna szkoła” to klapa. Kto weźmie odpowiedzialność za bezpieczeństwo maluszków?

ann/dziennikbaltycki.pl

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych