System edukacji przez wprowadzaną reformę się wali

—mówi Dorota Dziamska, konsultant nauczania początkowego.

Karolina Elbanowska do posłów: „Podajcie sobie ręce i zróbcie coś dla dzieci”

Premier przedstawia wizję skoku cywilizacyjnego, a ponieważ nie zna się na szczegółach podstawy programowej i nie zna się tak naprawdę na systemie metod uczenia, nie widzi tego, że ta reforma doprowadza do regresu intelektualnego dzieci

—wyjaśnia ekspert Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców.

Program nauczania jest zły i tak naprawdę w systemie oświaty nic się nie zmieni, oprócz tego, że sześciolatek będzie w szkole. Premier mówi o skoku cywilizacyjnym, a my nie mamy żadnego skoku. Mamy 45-minutowe lekcje i 5-minutowe przerwy. Na zachodzie Europy dziecko w 6 - klasie samo organizuje proces badawczy i samo sobie organizuje czas pracy i to nie są lekcje 45-minutowe. Tam jest skok cywilizacyjny, u nas nie

—powiedziała.

Dorota Dziamska wielokrotnie podkreślała, że forsowana przez MEN reforma edukacji, prowadzi do tego, że dzieci umieją coraz mniej, a ich kreatywność i otwartość jest tłamszona.

Tą reformą zakorzenia się stare formy uczenia i stare formy organizacyjne szkoły - trzy rzędy ławek, tablica, nauczyciel. Tylko teraz jest to tablica interaktywna i powiedzmy nowe ławki

—tak Dorota Dziamska ocenia stan polskiej edukacji pod rządami Platformy.

Mamy wciąż tradycyjne metody uczenia. MEN wciska nam fałsz. Chodzi tyko o to, żeby wrzucić ten rocznik sześciolatków do szkół

—zaznacza metodyk nauczania początkowego.

Dorota Dziamska sprzeciwia się także temu, by to państwo decydowało o przeszłości i edukacji dzieci.

Dzieci należą do rodziców, to ojciec i matka decydują o edukacji swojego dziecka a nie jakaś tam partia polityczna, czy ugrupowanie nauczycieli. Oni nie mogą mówić: >>Proszę Pani, ma pani teraz uczyć swoje dziecko<<. To jest pomieszanie pojęć. Konstytucja mówi, że to rodzice decydują o kształceniu swoich dzieci. Czy dziecko należy do państwa, do szkoły, do partii politycznej?

—pyta retorycznie Dorota Dziamska.

Jestem przerażona przeprowadzaną reformą edukacji. Dziecko nie jest klockiem do przestawiania. Niestety, ale wiele dzieci będzie niedouczonych, a nauczyciele też już nie wytrzymują takiego tempa zmian, które idą donikąd. Szkoła jako instytucja, coraz bardziej się deprawuje

—zaznacza Dziamska.

I trudno nie przyznać jej racji patrząc na ostatnie poczynania resortu edukacji .

Oszczędność czy cynizm? MEN uszczuplił program „Wyprawka Szkolna” o 20 mln zł

Specjaliści od kobiecej prasy ekspertami MEN od e-podręcznika. Takie standardy…

Szefowa MEN jest zwolenniczką małych szkół. Szkoda, że szkoły po reformie nie będą ani małe, ani kameralne

MEN nie słucha, nie widzi, nie patrzy”- podkreśla Dorota Dziamska, metodyk nauczania początkowego

ann/wp.pl